Vortal BUDO

ULICA - ULICA I PARTER - przeczytaj zanim zaczniesz pisać bzdury

AdamD - 2 Maj 2005, 13:42
: Temat postu: ULICA I PARTER - przeczytaj zanim zaczniesz pisać bzdury
Hej,

Ze względu na ograniczone pokłady cierpliwości którymi dysponuję, postanowiłem pokrótce nakreślić jak wygląda sprawa walki w parterze w kontekście ulicy.

Zacznę może od tego, jak wygląda...

typowy zarzut no 1
"przecież to jakaś bzdura jest, nikt normalny nie będzie się kładł na plecach na chodniku, można przecież trafić na krawężnik, szkło, psią kupę"

Ekhm, cóż, techniki parterowe NIE POLEGAJĄ na kładzeniu się na plecach. Fakt że walka w takiej pozycji jest elementem treningów, nikt normalny nie położy się na grzbiecie czekając czy przeciwnik raczy się położyć na nim. Parterowiec rzuci przeciwnikiem (wytnie, obali) i albo to już wystarczy, albo szybko przejdzie do pozycji dominującej (kolano na brzuch, dosiad) po czym zmieli pacjentowi gębę piąchami, albo po prostu nakopie leżącemu do dupy.

... kolejna sprawa, to...

typowy zarzut no 2
"no tak, ale przecież po co schodzić na glebę, jak można załatwić sprawę w stójce? A jak się pojawią koledzy przeciwnika, i okopią nam nery?"

Zasadniczo faktycznie schodzenie do parteru wiąże się z ryzykiem dostania się pod buty, ogranicza mobilność, i ma mnóstwo wad gdy rozważy się nagłe pojawienie się dodatkowych przeciwników. ALE! Ale po pierwsze parterowiec nie będzie się pchał na glebę, tylko da w pysk, albo rzuci, a po drugie

zdeterminowany przeciwnik ściągnie Cię na ziemię niezależnie od Twoich chęci (lub niechęci).

Decyzja (i konsekwentna realizacja tej decyzji) o przeniesieniu walki "do poziomu" wcale nie musi należeć do Ciebie!

A jak już się jest na ziemi, to chyba nikt normalny nie będzie miał wątpliwości że nawyki wyniesione z bjj przydadzą się zdecydowanie badziej niż te z thai'a
alexone - 2 Maj 2005, 15:55
:
"ALE! Ale po pierwsze parterowiec nie będzie się pchał na glebę, tylko da w pysk"

no, to jak da w pysk, to co to ma wspolnego z parterem? :wink:
kapral - 2 Maj 2005, 16:12
:
to, że może po strzale w morde pwywalić kogoś do parteru.
Nie sądze, zeby parter uliczny to były jakieś balachy i inne kulania się, jak po macie.
Raz miałem taką akcje, mimo że był to mój kumpel- zaczepialiśmy się po wyjsciu z knajpu. Zrobił mi balache w kilka sekund po 7mym piwie chyba:) dla mnie był to szok. Tego natomiast sie w walce ulicznej nie spotyka.
Wtedy parter wygląda tak jak to pzredstawił Adam, dosiad i młocenie mordy.
Singlaub - 2 Maj 2005, 16:35
:
Tak tu można dodać też wnioski z innej dyskusji która się tu toczyła niedawno: o wykończeniach parterowych na ulicy.
Najlepsza na ulicy wykończenie to ja widzę uderzeniami. Obalić, dosiad lub kolano na brzuchu, 3 ciepłe na maskę i koniec.
Jeśli mamy komfort przewagi i czas to można dusić. Jak koleś odpłynie to sytuacja zabezpieczona a krzywdy mu raczej dobry dusiciel nie zrobi, bo na treningach się tak dusi żeby nic nikomu nie zrobić (typu zmiażdżenie tchawicy czy coś podobnego) i to wchodzi w krew.
Na pewno odradzam dźwignie. Ja bym stosował dźwignię tylko w 2 przypadkach: a) super ekstremalna sytuacja zagrożenia życia i brak czasu na kombinowanie, nic tylko akcja-reakcja i b) jak bym był ochroniarzem i miał gościa przytrzymać i pokontrolować (oczywiście w tym wypadku sama kontrola dźwignią bez łamania).
Wyłamywanie stawu to w 99% sytuacji ulicznych użycie zbędnej przemocy i trwałe okaleczenie przeciwnika.
Distephano - 2 Maj 2005, 17:27
:
Coś ode mnie:

1). Parter to też nauka wstawania (sic!), i poruszania się na ziemi.
Jak następuje atak powiedzmy dwóch przeciwników, to logiczym jest, że jeśli decyduję się na chwilową akcję w parterze, to w taki sposób, aby być odgrodzonym od tego stojącego, jego kolegą.

Czyli:

Żeby do mnie dojść będzie musiał podeptać kumpla.


2). Pamiętajmy, że parterowiec zawsze dąży do walki z góry tzn. nie kładzie się, a raczej powala, obala, podcina, rzuca przeciwnika, a następnie robi, co uważa w danym momencie za stosowne tzn.
Przykładowy rzut : .

Mając przeciwnika w górze(foto 3) obracamy się z nim, aby po wylądowaniu odgrodzić się nim od następnych(foto 4).

Po pierwsze taki rzut wywala całe powietrze z przeciwnika, co jest prawie równoznaczne z KO.
Po drugie daje możliwość łatwego ataku głową, rękami, lub łatwego powstania

A oto przykładowe obalenie :

Zwróćcie uwagę, że do zastosowania tej (i poprzedniej również)
techniki nie potrzeba ubrania.
Zobaczcie na ostatnie foto drugiej techniki.
Lewa noga obalającego ma wręcz idealną możliwość ataku kolanem na krocze.


Jesli walczymy tylko z jednym przeciwnikiem (tym właśnie rzuconym), to można sobie pozwolić na dosiad i pięści:

próbę duszenia:


czy dźwigni:


Jeśli jest ich więcej, to po prostu kopie leżącego omijając nogi (gardę), bo parterowiec wie, że nogi mają duże znaczenie w obronie przed stojącym przeciwnikiem.
A omijanie nóg (przechodzenie gardy), jest elementem stale ćwiczonym w Bjj.

Oczywiście omija nogi z takiej strony, aby odgrodzić się leżącym od kolejnych atakujących.
Jeśli
Daje to wystarczającą ilość czasu na zadanie kopnięcia w głowę i powstanie.
Ostatecznie może sobie pozwolić na tylko jedną pozycję - kolano na brzuchu (łatwo się z niej uderza i równie łatwo wstaje).



3). Ważna jest walka w klinczu (także element Bjj).
Nieraz się zdarza na treningu niechcący zadać kopnięcie, czy zderzyć się głowami.
Nie widzę nic na przeszkodzie zaatakowania głową w nos przeciwnika, mając w uchwycie ręce przeciwnika.
Można również przechwycić głowę napastnika i sprzedać mu kolano - KO murowane.



W walce ulicznej nie powinno się myśleć schematami, tylko dostosowywać się do sytuacji.
Nie miejcie proszę drodzy "mało obeznani w parterze" grapplerów za debili, którzy popełniają samobójstwo kładąc się na glebie.

I pamiętamy, że uderzenia i kopnięcia nie są zarezerwowane dla uderzaczy.
W połączeniu z chwytami są jakimś tam rozwiązaniem.
Distephano - 2 Maj 2005, 17:32
:
Szkoda, że nie ma edycji postów.
Przed zdjęciem z kolanem na brzuchu nie powinno być tego "jeśli".
rybak - 2 Maj 2005, 18:48
:
SinglauB napisał/a:
Distephano świetna robota. :)

Adam powinieneś podwiesić ten wątek w dziale (oczywiście po oczyszczeniu z pierdół).


A takze po zamknieciu i koniecznie z dopiskiem:

"Osoby przedstawiajace techniki to zawodnicy majacy za soba wieloletni trening.

Prosze nie probowac wykonywac tego w domu bez opieki wykwalifikowanego trenera"

:)

Od siebie dodam jeszcze, czego nie zauwazylem dotychczas napisanego wprost, ze trening takich rzeczy, jak judo czy zapasy - bjj nie wiem, bo sie z tym nie zetknalem dotychczas osobiscie, ale podejrzewam, ze rowniez - daje takze (jesli nie przede wszystkim) inna umiejetnosc trudna do przecenienia, ktorej raczej nie daja sporty/sztuki walki "uderzane": jak sie nie dac latwo wywrocic.

Bo umiejetnosc sensownego zachowania na ziemi to jedna (bezcenna) rzecz, ale tam sie najpierw trzeba znalezc. A jesli ktos troche (na powaznei ofkors) pocwiczyl roznych "zejsc do parteru" i obrony przed nimi, to nie bedzie latwy do obalenia.

Trening sportow i sztuk walki majacych w repertuarze rozwiniety "parter" to na ogol rowniez nauka obrony przed zmiana pozycji na horyzontalna, o czym niektorzy piszacy na ten temat albo zapominaja, albo nei maja bladego pojecia.

Dziekuje za uwage.
tt48 - 2 Maj 2005, 23:13
:
Jeśli mamy na poważnie zacząć myśleś to:

1. waga i zwrost przeciwnika i nasza.
2. Czy wogóle co kolwiek trenujemy? Może być to nie koniecznie sztuka walki. Chodzi mi kondycje
3. W sumie nawet jeśli nie mamy kondycji to każdy człowiek może wykszesać siły. ( adrealina).
4. Trzeba przemyśleć jak działa u nas adrelina pobudza do działania, lub popudza do strachu.

Praktycznie na ulicy nie jest pewne jaki system zadziała. Czy ten uderzany ,czy chwytany. Nie wiadomo , czy przeciwnik coś trenuje a jak trenuje to co? Wygra ten kto silniejszy nie chodzi o mięśnie tylko o kondycje, bardziej zdeterminowany i szybszy w podejmowaniu decyzji. Bijąc się na ulicy robisz wszystko na maxa , jesteś nie rozgrzany i zdenerwowany. Licz się z tym , że przeciwników jest kilku, więc determinacja jest tym twoim przyjacielem, może nawet doprowadzić do tego , że postąpisz jak wariat, lub wpaść w furie. Przy takim stanie nic nie czujesz bólu.
tt48 - 2 Maj 2005, 23:20
:
Dodam, lepiej na ulicy zawsze stać a jak już to podciąć przeciwnika, niech on leży, nigdy my. Jęsli jest przeciwników dwuch i przewrucimy jednego to będzimy mieć parę sekund to dowalenie temu drugiemu zanim ten pierwszy wstanie. Te parę sekund to sporo czasu.
Combat - 3 Maj 2005, 21:14
:
AdamD - ad topic to bardzo dobry, ad pkt 2

Cytat:
"no tak, ale przecież po co schodzić na glebę, jak można załatwić sprawę w stójce? A jak się pojawią koledzy przeciwnika, i okopią nam nery?"


Tu dodałbym jeszcze, że wiele osób wierzy w wygraną z ... kilkoma przeciwnikami naraz. I że jakiś cudowny styl uderzany ma to umożliwić właśnie w stójce, a na glebie to niemożliwe (wiele argumentów)

Distephano - to co napisałeś o kilku podpada pod "nierealne i mitologiczne". Zrób parę zadaniówek vs 2 i 3 to szybko stwierdzisz, że trzeba wiać. Ustawianie w jednej linii w stójce, odgradzanie się jednym od reszty... Fajna teoria, gorzej z praktyką.
HMJF - 4 Maj 2005, 02:58
:
Wg mnie jest tak. Parter na jednego przybłędę co się przypierdoli, jak najbardziej, ale jeśli jest na tyle mocny, by na tę glebę nas sprowadzić. Chyba że po rzucie sami dobrowolnie na "ziemię" przejdziemy [często po dobrym rzucie przeciwnik może nie chcieć jednak wstawać (zwycięstwo) bądź nie może (zwycięstwo, możliwe konsekwencje prawne)]

Uderzenia w parterze z dosiadu jak najbardziej. Mając gościa w gardzie jednak dźwignie. I duszenia, o ile ma jakiś kołnierzyk :) To są moje preferencje, więc nie mówię, że dźwignie są skuteczniejsze. Ja tam wolę dźwignie.

No ale w ogóle praktycznie ciężko, żeby ktoś nas napadł w pojedynkę. Ogólnie to juz mnie tam dawno nikt nie napadł. Ale kiedyś była sytuacja, że było z 10 dresopodobnych no i sytuacja przeniosła się do parteru, jak lałem się jednym ze srogich oponentów :lol: Niestety koledzy, tego z którym się lałem nie pozwalali na nic, bo: "nie ma na ziemi, kurwa" i mnie podnosili i tak byli spox, bo sie nie włączali tylko przyglądali (było nas razem 3, 2 kumpli też się gdzieś obok lało). No i przydały się tylko, a może aż, rzuty (w zasadzie jeden :) ) Potem uciekliśmy, bo gdzie z 10 lać się tym bardziej, że dresopodobni tracili nerwy :D

No ale z tego taki morał wyniosłem, że na glebie to nie ma co się lać. Z 2 to już chyba ostateczność. Ale i nawet wtedy kulanie się to raczej przewaga dla przeciwnika. Za to właśnie umiejętność poruszania się w parterze może się bardzo przydać by szybko wstać. Ewentualnie w krytycznym zagrożeniu, jak już na ziemi jesteśmy i chodzi o to by przeżyć, bo kolesie już nas butują. Wtedy pomoże umiejętność osłaniania się nogami i w ogóle ta zwinność w "leżeniu na plecach" :)

Jak dla mnie parter to ostateczność, choć t o daje poczucie pewności siebie. Że zawsze coś się jeszcze da zrobić, nawet po paru gongach i jak już leżymy na plecach. Tak to unikam, parteru, zwłaszcza w jakieś brudne pogody, jak jesień :)
tt48 - 4 Maj 2005, 22:38
:
Jak przeciwnik jest cholernie silny to ciekawe czy da się ściągnąć do parteru jak łape ma jak dąb? Chyba jeden ratunek to walnąć w szyje, jak wtrafisz to ufff, a jak nie to ups....
Sombre - 4 Maj 2005, 23:23
:
Co z tego, że jest cholernie silny ? Równowagę może stracić każdy...ktoś, kto nie ćwiczy żadnych sztuk walki nie ma tak stabilnej postawy, jak np. judoka. Mnie na treningu rzucają doświadczeni kolesie, co są o prawie 20 kg lżejsi. To nie kwestia fizolstwa, tylko wychwycenia odpowiedniego momentu, szybkości ruchów i wykonania wytrenowanej techniki. Siła jest ważna, ale nie najważniejsza.
tt48 - 4 Maj 2005, 23:58
:
Sombre napisał/a:
Co z tego, że jest cholernie silny ? Równowagę może stracić każdy...ktoś, kto nie ćwiczy żadnych sztuk walki nie ma tak stabilnej postawy, jak np. judoka. Mnie na treningu rzucają doświadczeni kolesie, co są o prawie 20 kg lżejsi. To nie kwestia fizolstwa, tylko wychwycenia odpowiedniego momentu, szybkości ruchów i wykonania wytrenowanej techniki. Siła jest ważna, ale nie najważniejsza.


no to startuj do pakero, powodzenia, jak chodziłem do liceum to znałem gościa co codziennie w swoim garażu siedział i pakował, był tak silny , że bez problemu unosił jedną ręką człowieka ok 60kg. No a druga osoba miała 4 kyu w karata kyokushin ( w łaśnie ta cholera kiedyś mnie wciągneła to tego bagna, mniejsza o to) w sumie gabaryty były podobne, bo był dobrze zbudowany i co z tego , ten kyokushin kopnął gościa a tamten złapał go i żucił go o ściane, no i ten kyokushin nie wstał pogotowie wezwali , tak go pierdzielną że tyn pekł. Pewnie jak by walczyli z regułami to by pakero przegrał bo tylko siedział w siłowni. NIECH SOBIE LUDZIE W BIJĄ DO GŁOWY, WALKA NA ULICY TO WOGÓLE INNA BAJKA!!!NIŻ NA TRENINGU.
Zwierzak - 5 Maj 2005, 22:10
:
Dodałbym jeszcze, że chwytacze mają to do siebie, że doceniają uderzaczy i uważają ich za poważne zagrożenie. Mam takie subiektywne wrażenie, że częstszym zjawiskiem jest chwytacz uczący się podstaw uderzeń i ćwiczący zastosowanie swoich technik w konfrontacji z uderzeniami, niż uderzacz ćwiczący obrony przed sprowadzeniami.
AdamD - 6 Maj 2005, 14:13
:
Hmmm... myślę że to nie do końca tak.

Przy odpowiednio dużej różnicy w sile techniki grapplingowe po prostu nie działają. Tylko że ta różnica musi być naprawdę zajebiście wielka.

Znałem kiedyś jednego takiego kolesia, co bardzo mocno dbał o tężyznę fizyczną. Koleś był nieźle dopakowany, ale też nieprawdopodobnie rozciągnięty, szybki, skoordynowany - tylko pozazdrościć. To byla taka 100kg wersja "żylastego", wrednego 70 kilowca ;-) Silny był taki że jezusie-przenajświętszy-ratuj!

No i ten właśnie kolega poszedł kiedyś z ciekawości do sekcji BJJ na trening, żeby sprawdzić o co właściwie z tym brazylijskim chodzi.

No i potem opowiadał, że właściwie to wszystko bardzo fajne, przemyślane, nieźle wykombinowane i w ogóle, tylko że jak po demonstracji technik przyszło do sparringów, to on każdego swojego "przeciwnika" łapał za nadgarstki, i wiązał na supeł. Bez techniki. Samą przewagą siły.

Chwilę się z nim pobawiłem, i powiem krótko - masakra. Kolesiowi nie byłem w stanie założyć balachy, bo on mnie wciągał na górę zginając rękę w łokciu 8O Jakbym się kulał z lokomotywą.
Combat - 6 Maj 2005, 14:17
:
Początkujących on lał? A próbował z kimś bardziej doświadczonym?
AdamD - 6 Maj 2005, 14:29
:
A to nie ma żadnego znaczenia.

Jeśli nie masz dość siły żeby współpracującemu i pozwalającemu się technicznie ustawić do dźwigni ( :!: ) kolesiowi wyprostować rękę, to Ci technika nie pomoże.
Combat - 6 Maj 2005, 14:46
:
Ekhem, a duszenia itp. ? A co do dźwigni to patrz sapp vs nogueira... :wink: :)
Spid - 6 Maj 2005, 14:48
:
Ja widziałem raz sparing na zasadach judo, w którym uczestniczył bardzo doświadczony judoka o wadze około 70kg i grubo ponad 100 kilowy bokser. Widać było jak ciężko cokolwiek technicznie zrobić na gościu o tak wielkiej tężyźnie fizycznej. Bokser ni w ząb nie znał się na judo, był to jego pierwszy trening. Nie pamiętam już dokładnie jaki był wynik walki, ale judoka był w bardzo dużych opałach.
Wcześniej na tym samym treningu ćwiczyłem trochę z tym bokserem. Była to akurat technika parterowa. Ja zakładam mu dźwignię, ale wystarczyło żeby on lekko wierzgnął ręką i już, nici z dźwigni.

Z tego płynie taki wniosek, że technika jest ważna, owszem ale siła i masa w walce ma chyba decydujące znaczenie. Oczywiście, że można pokonać gościa dużo większego od siebie, ale wtedy trzeba mieć chyba kosmiczną przewagę w technice. Dlatego do parteru z pompką to ja bym się raczej nie pchał.
rybak - 6 Maj 2005, 14:50
:
Uzurpator napisał/a:
Z tego płynie taki wniosek, że technika jest ważna, owszem ale siła i masa w walce ma chyba decydujące znaczenie.


Ekhmmm... ;)
Combat - 6 Maj 2005, 14:58
:
Z tego wynika, że po cholerę coś trenować - lepiej pakować i "koksować"? I wygrywać z zawodnikami i w stójce i na glebie? :roll: No cóż, z walk MMA/ VT wynika coś zupełnie innego - i wiele razy kolosy przegrywały z wiele kg lżejszymi i znacznie niższymi zawodnikami... Np. Bob Sapp (2 m, 160 kg) vs Nogueira np. (190cm, 105kg) właśnie przez dźwignię czy Royce Gracie (80 kg) vs Severn (113 kg) (przez duszenie)

A co do dźwigni to ja się nie znam - ale zawsze wydawało mi się, że polega to na błyskawicznej akcji - zrobieniu w odpowiednim momencie... Tak aby przeciwnik nie zdążył zareagować - czyż nie? :)
AdamD - 6 Maj 2005, 15:03
:
Combat napisał/a:
Ekhem, a duszenia itp. ? A co do dźwigni to patrz sapp vs nogueira... :wink: :)


Combat, a postaraj sie przeczytac raz na jakis czas cos ze zrozumieniem :?

ODPOWIEDNIO DUŻA różnica siły spowoduje, że choćbyś się posrał - nic nie zrobisz. FINITO. Zapniesz gościowi duszenie, a on złapie Cię za rękę/noge (czym tam będziesz go dusił), pociągnie i je rozepnie.
Distephano - 6 Maj 2005, 16:53
:
AdamD napisał/a:
ODPOWIEDNIO DUŻA różnica siły spowoduje, że choćbyś się posrał - nic nie zrobisz. FINITO. Zapniesz gościowi duszenie, a on złapie Cię za rękę/noge (czym tam będziesz go dusił), pociągnie i je rozepnie.


Nie mogę się z tym zgodzić.
To, co mówisz zaprzecza całkowicie istocie Bjj.
Wszystkich osiłków wysyłam do Helio :wink:
Macias - 6 Maj 2005, 17:52
:
Distephano napisał/a:
AdamD napisał/a:
ODPOWIEDNIO DUŻA różnica siły spowoduje, że choćbyś się posrał - nic nie zrobisz. FINITO. Zapniesz gościowi duszenie, a on złapie Cię za rękę/noge (czym tam będziesz go dusił), pociągnie i je rozepnie.


Nie mogę się z tym zgodzić.
To, co mówisz zaprzecza całkowicie istocie Bjj.
Wszystkich osiłków wysyłam do Helio :wink:

Ilela t trzeba cwiczyc,zeby technika niwelowala duze roznice sily? bardzo dlugo i zasadniczo zgadzam sie z AdamemD.
Sadze,ze Helio powiedzialby ci cos podobnego;)
AdamD - 6 Maj 2005, 18:30
:
Hmmm... jeżeli zadaniem techniki jest niwelowanie siły przeciwnika, to po prostu do lepszej techniki potrzebna jest większa przewaga siły :-)
I jeśli startujemy z punktu 60kg kurczaka co siedział całe życie przed telewizorem, i zajmiemy się wyłącznie techniką, to nawet doprowadzona do obłędnej perfekcji padnie w momencie spotkania z drwalem górnikiem czy innym 100kg marynarzem z łapą przypominającą żelazną linę.
saku - 6 Maj 2005, 18:44
:
Macias napisał/a:
Distephano napisał/a:
AdamD napisał/a:
ODPOWIEDNIO DUŻA różnica siły spowoduje, że choćbyś się posrał - nic nie zrobisz. FINITO. Zapniesz gościowi duszenie, a on złapie Cię za rękę/noge (czym tam będziesz go dusił), pociągnie i je rozepnie.


Nie mogę się z tym zgodzić.
To, co mówisz zaprzecza całkowicie istocie Bjj.
Wszystkich osiłków wysyłam do Helio :wink:

Ilela t trzeba cwiczyc,zeby technika niwelowala duze roznice sily? bardzo dlugo i zasadniczo zgadzam sie z AdamemD.
Sadze,ze Helio powiedzialby ci cos podobnego;)


Jak ktoś nie ma techniki a dysponuje dużą siłą to może worki z ziemniakami nosić. Np. w bjj lepszy technicznie powinien wygrać z silniejszym mającym mniej techniki. Inna sytuacja jest już gdy obaj maja mniej więcej taki sam poziom techniczny. Wtedy silniejszy powinien wygrać. Ale wygrał dlatego ze miał jako taką technike.
AdamD, gdyby siła była najważniejsza to najlepszymi fighterami byli by trójboiści i kulturyści a nie zawodnicy bjj, zapasów, judo itp.
Co z tego że jakiś koks nie dał się skończyć na treningu bjj jakimś początkującym łamagom? Walka to nie siłowanie. To nie wykonywanie technik na siłe. A co z przetoczeniami i zajściami za plecy?

Cytat:
Zapniesz gościowi duszenie, a on złapie Cię za rękę/noge (czym tam będziesz go dusił), pociągnie i je rozepnie.


Nie w wypadku kiedy duszenie będzie założone prawidłowo
Spid - 6 Maj 2005, 18:53
:
Distephano heh...
Iść do parteru z gościem 30 kg cięższym... Nie wiem dlaczego ale jakoś mi się to nie widzi.

PS. Distephano, nareszcie znalazłem jakiś punkt wspólny pomiędzy Aikido i Bjj. Wy tak samo jak my, na początku sądzicie, że uda wam się pokonywać wielkich i silnych byków samym tylko stylem...
saku - 6 Maj 2005, 18:57
:
Uzurpator napisał/a:
Distephano heh...
Iść do parteru z gościem 30 kg cięższym... Nie wiem dlaczego ale jakoś mi się to nie widzi.


Jak nie wiesz dlaczego to się dowiedz

Cytat:
PS. Distephano, nareszcie znalazłem jakiś punkt wspólny pomiędzy Aikido i Bjj. Wy tak samo jak my, na początku sądzicie, że uda wam się pokonywać wielkich i silnych byków samym tylko stylem


Świetne porównanie :rofl:

Jak dla Ciebie styl nie wazny to co?
Spid - 6 Maj 2005, 19:02
:
Przecież żartowałem z tym porównaniem. :)

---Koniec offtopa.---
Vigo - 6 Maj 2005, 19:21
:
saku napisał/a:
Uzurpator napisał/a:
Distephano heh...
Iść do parteru z gościem 30 kg cięższym... Nie wiem dlaczego ale jakoś mi się to nie widzi.


Jak nie wiesz dlaczego to się dowiedz

Cytat:
PS. Distephano, nareszcie znalazłem jakiś punkt wspólny pomiędzy Aikido i Bjj. Wy tak samo jak my, na początku sądzicie, że uda wam się pokonywać wielkich i silnych byków samym tylko stylem


Świetne porównanie :rofl:

Jak dla Ciebie styl nie wazny to co?


Gdyby Aikido było ćwiczone w sposód taki jak judo czy Bjj to by sie niewiele od nich różniło skuteczością. Ale osobom ćwiczącym Aikido nie zależy na skutecznośći, pokonywaniu kogokolwiek, czy sile... większość chce poprostu udawać, że trenuje SW, albo przychodzi na areobik.
severe - 6 Maj 2005, 20:46
:
Combat napisał/a:
Z tego wynika, że po cholerę coś trenować - lepiej pakować i "koksować"? I wygrywać z zawodnikami i w stójce i na glebie? :roll: No cóż, z walk MMA/ VT wynika coś zupełnie innego - i wiele razy kolosy przegrywały z wiele kg lżejszymi i znacznie niższymi zawodnikami... Np. Bob Sapp (2 m, 160 kg) vs Nogueira np. (190cm, 105kg) właśnie przez dźwignię czy Royce Gracie (80 kg) vs Severn (113 kg) (przez duszenie)


Combat - ja tez szczerze wierze ze w jakimś ogólnym rozrachunku prawda skłania sie raczej ku temu co miedzy innymi i Ty piszesz ... ale niestety z przykrością musze zwrócić uwagę że przykłady na jej potwierdzenie podajesz wręcz z kosmosu. Dla mnie , Royce, Nougiera czy niegdyś Helio to nie sa przeciętni ludzie którzy poprostu sobie trenują. Szczerze mówiac to nie zdziwił bym sie jakbym kiedys usłyszał ze któryś z nich założył balachę niedźwiedziowi Grizzli ... a ... my ? To temat rzeka.
Chociaz z innej strony ... tak sobie mysle ze moze jednak nie dokońca nadążam za Wami-trenującymi chwyty i parter ( ja jak narazie wyłącznie uderzam) bo faktem jest, ze jest masa przykłądów na to jak facet lekki a techniczny - chytacz, parterowiec, pokonuje cięzkiego zawodnika takiego samego formatu, czego natomist szukać ze świecą u uderzaczy. To jest chyba właśnie ten promyk ...heh ...
Inna kwestia jest to ze piszecie o pokoniu koksa , balachch , kimurach etc a czy nie wydaje Wam sie, ze sam fakt iz nie dacie sie pobic komus kto wazy duuuzo wiecej poprzez umiejetne wypracowania pozycji, obejście ? ustawienie sie czy inne umiejętności które umozliwią ( jak ktoś wcześniej zwrócił uwagę ) np szybkie wstanie z ziemi i ewakuacje zanim olbrzym sie podniesie ... czy to nie wystarczajacy powód by trenować ?
MAciek - 6 Maj 2005, 20:50
:
Jezeli chodzi o skutecznosc 'na ulicy' to latwiej i szybciej sie skoksowac do jakis 100kg masy ( + 300 na klate ;-) ) i nie miec problemow z 95% potencjalnych przeciwnikow (nie wspominajac o tym, ze wyglad profilaktycznie odstrasza), niz wytrenowac sie w bjj do podobnego poziomu skutecznosci.

Ja tam trenowalem bjj bo fajne jest..

No nie wiem, takie moje przemyslenia w tej kwestii.
AdamD - 6 Maj 2005, 21:42
:
Naprawdę, czuję się niezrozumiany.

Saku, poteoretyzujmy. Wyobraź sobie gościa, który jest tak silny, że jest w stanie skruszyć Ci kość uściskiem dłoni. Założysz i utrzymasz prawidłowe duszenie?
tt48 - 6 Maj 2005, 21:55
:
Co to za teoria jak będzie tak silny to nie da rady i z AdamD się 100% zgadzam. Co tu filozofować, gdyby to było możliwe to koleś z bjj mógłby nawet z niedżwiedziem walczyć, bo mu by założył dżwignie, buhehehe. Ja nie polecam siłowni bo jest to nie zdrowo, niszczy zastawkę sercową, siłownia jest dobra dla starych ludzi , ale jak jakiś oszołom siedzi po 6 godzin dziennie w pakerni i bierze sterydy to ciężko go nawalić uwieżcie mi.
partyzant - 6 Maj 2005, 23:38
:
czy widzieliście walkę royce'a gracie z akebono?
tak?
nie mam więcej pytań.
AdamD - 7 Maj 2005, 00:59
:
A ja proponuję zejść na ziemię.

Delikatnie mówiąc, chuj mnie obchodzi czy wyjątkowy w skali świata zawodowiec A wygrał z zawodowcem B stosując techniki C, bo to się nie przekłada w żaden rozsądny sposób na moją codzienność.

Nie ma się co onanizować rodziną Gracie, proponuję skupić się na swoim podwórku.

Bo jak dalej będziemy w odniesieniu do swoich dylematów korzystać z wyników walk w UFC czy innym Pride, to skończymy kłócąc się kto by wygrał - Batman czy Wojownicze Żółwie Ninja, i co by było gdyby nie pozwolić im używać sprzętu ;)

Pozdrawiam,
AdamD

(dla przypomnienia - lubiący parter, ale trzeźwo patrzący na życie)
Fiodor - 7 Maj 2005, 01:42
:
Tak się spytam szanowne grono panów, czy wy zostaliście na poziomie sprzed paru lat że dyskutujecie nad bzdurami czy lepiej balache na ulicy wyciągnąć czy w stójce lowkicka pacnąć?
Trenujesz parter i stójkę koniec kropka. Pasuje ci zakończyć walkę w stójce, kończ w stójce, pasuje w parterze kończ w parterze, stosuj zamiennie zależnie od sytuacji, co wy tak się ograniczacie? inne czasy są, zapomnij jeden z drugim o takich banalnych dusputach. Nie działa balacha? to zasuń łokciem, nie działa lowkick? rzuć suplesa. Omijajcie przeszkody a nie sami sobie je ustawiacie. Prosty przykład: trening vale tudo, patrzę na 2 uczniów jeden trzyma w gardzie zamkniętej, drugi siłuje się i chce ją na siłę przejść, tamten trzyma mocno zapiętą, no to zaczyna uciski łokciem robić na wewnętrzne uda i siłuje się, pytam co ty krwa robisz, zostaw to i lej go w twarz. Coś nie działa idziesz dalej, proste.

Dysputa o parterze na ulicy to dla paralityków ograniczonych stylem, a teksty w stylu royce pokręcił akebono też nie lepsze, niech royce wyjdzie z silvą albo fedorem, powinien mieć lżej bo oni lżejsi od akebono.
severe - 7 Maj 2005, 09:32
:
partyzant napisał/a:
czy widzieliście walkę royce'a gracie z akebono?
tak?
nie mam więcej pytań.


Trochę z innej działki nie moze nie do końca na temat, ale tez ciekawe : Jerzy Kulej swego czasu pobił na Krupówkach 5 funkcjonariuszy MO uzbrojonych w pałki , i co moze z tego wynikać dla trenujacych tak jak ja boks ? A no moim zdaniem pstro !
partyzant - 7 Maj 2005, 12:28
:
do AdamaD i Fodora:

panowie, ja nie onanizuję się nad rodziną Gracie i nie mam wątpliwoście co do tego, że Royce dostałby oklep od. np. Silvy. Podałem przykład jego walki z Akebono by skontrować pierdolenie zawarte w kilku poprzednich postach gdzie kilku ludzi stwierdziło, że gdy w walce występuje wielka różnica siły i masy to wtedy technika nie pomoże. Ja specjalnie wybrałem ten przykład gdyż Royce jest 100 razy leoszy technicznie od Akebono a sumita znacznie silniejszy i bardzo masywny. Pomimo to Royce wygrał dzięki technice. Jedynie o to mi chodziło, więc nie wieżdżajcie na mnie tak bez powodu, ok? :cry:

p.s. a że trzeba cwiczyć przekrojowo i kombinować w walce to chyba oczywiste jest...
biały - 7 Maj 2005, 12:58
:
bardzo ciekawa dyskusja zawsze uczoną że nie liczy sie siła masa ale technika szybkosc dynamika to jest wykładane każdemu trenującemu sw,akebono to laik,ale jesli trafiłby sie ktos o masie sile ze szczypta umiejetnosci niestety to własnie ta masa i sila sprawi że porazka jest nie unikniona,bjj jest super,ale ostatnio gadalem z chlopakiem co trenuje juz jakis czas bjj powiedzial ze na ulicy uzyłby tylko w ostatecznosci gdy nie dawałby rady w stojce(kiedys trenowal boks)takze oczywiscie najlepsza jest wszechstronnosć.
HMJF - 7 Maj 2005, 17:37
:
Hehe, temat zmienił się na siła vs technika albo mi się wydaje. O tym było już wiele, niech każdy myśli o tym jak chce. Ktoś kto się ciągle na ten temat spiera to nie wiem, brakuje mu pewności, czy to co robi jest skuteczne? Najlepiej to powiedział chyba Fiodor, niech każdy walczy jak woli na ulicy, w momencie kryzysu i tak możemy zachować się zupełnie inaczej niż tu się wypowiadamy. O ile zrozumiałem przesłanie Admina :) Moje zdanie jest nieco inne, ale podobne. Starcia w obronie życia bądź choć nogi czy komórki :) nie mają praktycznie żadnego przełożenia na to co tu mówimy. Ktoś o mocnej psychice zastosuje to, co potrafi. Najlepiej jak potrafi. Jeśli posiada siłę, a brak techniki - wykorzysta ją. Ale to i tak tylko dywagacje.
Spid - 7 Maj 2005, 18:38
:
Cytat:
Hehe, temat zmienił się na siła vs technika albo mi się wydaje. O tym było już wiele, niech każdy myśli o tym jak chce.


Aktualnie roztrząsamy problem czy warto kłaść się w parter z gościem o wiele od nas cięższym i silniejszym, czy też nie warto. Jak dotąd nikt nie dał sensownych argumentów "za".
Combat - 7 Maj 2005, 19:35
:
Jak to nie?

- W stójce walka jest szybka - na glebie masz czas,

- przewaga techniki jaką się ma po treningach nad "ulicznikiem" jest duża (jakby porównywać gracie z ich oponentami),

Ale zgodzę się, że nawet przechuj 60 kg niewiele zdziała z 100 kg gościem.
Druss - 7 Maj 2005, 20:22
:
Jeżeli walka w parterze będzie sprowadzała się do błyskawicznego obalenia koksa,następnie dosiadu,a potem zasypania go gradem ciosów,to ja nie widzę przeszkód,aby stosować tą taktykę walki.Co więcej wydaje mi się ona skuteczna nawet jeśli uwzględnimy dużą przewagę fizyczną przeciwnika.


Pozdrawiam
Isengrim - 7 Maj 2005, 23:31
:
Jak postawimy 60kg "technika" przeciw koksowi >100kg, to ten pierwszy ma zazwyczaj jedną przewagę - szybciej biega...

...i z tego powinien skorzystać.
Canus - 8 Maj 2005, 00:06
:
Jeden z tut. użytkowników założył na konkurencyjnym forum bardzo taki sam temat. Ja się z pewnymi tezami tego wątku nie zgadzam, co też tam napisałem. Widzę jaki to kij w mrowisko, więc pomyślałem, że ciekawie będzie przytoczyć to słowo w słowo tutaj. Dobrej zabawy wszystkim na ten weekend i resztę tygodnia.

Wreszcie jest! ZWYCIĘSTWO UDERZACZY!

Od jakiegoś czasu obserwuję odwrót od fałszywej koncepcji i wykręcanie kota ogonem w wykonaniu ideowych graplerów, zwłaszcza fanatyków od Bjj. Ten temat i niemal identyczny jaki się pojawił na "B." są tego dobitnym przykładem. Pamiętam czasy kiedy Gracie przekonywali, że 90% walk się toczy w parterze i kulanie wszystko rozstrzyga, bo oni tak mają w swoich slamsach. A teraz co? Sami już dawno stwierdzili, że to nie wystarcza i intensywnie weszli w udzerzanie. Zresztą wszyscy chwytacze silniej odczuwają taką potrzebę niż uderzacze nauki rzutów czy chwytów. Przypomnę, że dla większości tych, którzy nie dali się ponieść kilkusezonowej modzie, zawsze było jasne, że:

że najlepiej walki unikać, choćby ucieczką; że walczy się głównie w stójce; że najsolidniejsze kopy kolanem wychodzą jak się gościa przytrzyma i naciągnie; że jednym z częściej spotykanych przejawów agresji jest szarpanie i obchwytywanie; że tzw. krawat wiele szans może wyrównać; że bardzo dobrze jest przeciwnika przewrócić a jak leży to trzeba go trepować; że jak się samemu upadnie to jak najszybciej wstać; a jak się nie da wstać to się próbowac zwijać i kopać; że jak się upadnie razem to lać kiedy się tylko da a nie kombinować itd, itp.

CELOWO używam słów PTOCZNYCH i PROSTYCH a nie fachowych, bo od zawsze tak wygląły bójki, od szkolnych przerw po wesela. Nigdy nie było tak, że ktoś tylko wali łapą i kopie i nie umie przeciwnika przytrzymać albo zglebować choćby w najbardziej prymitywny sposób, bo takie mieszanie to jest naturalny sposób walki człowieka, choćby specjalnie tego nie ćwiczył. To właśnie było i pozostało domeną ludzi obecnie uważanych za "uderzaczy", a po staremu "normalnych". Bo rozróżnienie na uderzaczy i chwytaczy pojawiło się wraz z wysypem stylów, które walkę chiały sprowadzić do obłapiania i z wyniosłością patrzą na tych, którzy takiego podejścia nie akceptują. A teraz co? Po tylu latach robi się z tych rzeczy wielkie odkrycie? I poucza tych, co właśnie "chwytaczom" te rzeczy próbowali uzmysłowić? To chyba jaja jakieś! To jest właśnie wykręcanie kota ogonem.

Nasi drodzy "chwytacze". Nikt was nie uważa za idiotów, jak to któryś z was stwierdził. Niemniej fajnie, że wracanie do rzeczywistości.

saku - 8 Maj 2005, 12:01
:
AdamD napisał/a:
Naprawdę, czuję się niezrozumiany.

Saku, poteoretyzujmy. Wyobraź sobie gościa, który jest tak silny, że jest w stanie skruszyć Ci kość uściskiem dłoni. Założysz i utrzymasz prawidłowe duszenie?


Teoretyzujemy czy fantazjujemy?

Co mu po jego sile jak ma zapięte duszenie i sie dusi a ja jestem za jego plecami...
severe - 8 Maj 2005, 12:22
:
...czepiam sie, wiem, ale co z samym załozeniem duszenia komuś takiemu - to chyba 100 razy wiekszy problem niz utrzymanie gdy jest juz zapiete ....
zorro - 8 Maj 2005, 12:29
:
Cytat:
niech royce wyjdzie z silvą albo fedorem, powinien mieć lżej bo oni lżejsi od akebono.



kurwa a co silva pokazał z yoshidą, no to biorąc pod uwagę to co Royce robił z japończykiem półtora roku temu w sylwka i to że silva to zawodnik prący ciągle do przodu a nie jak sakuraba który dwie rundy wtykał łepetynę między liny w ich półtoragodzinnej walce myślę że Royce by powalczył.
saku - 8 Maj 2005, 12:35
:
severe napisał/a:
...czepiam sie, wiem, ale co z samym załozeniem duszenia komuś takiemu - to chyba 100 razy wiekszy problem niz utrzymanie gdy jest juz zapiete ....


Dlaczego? Ten ktoś jest silny, ale nie umie bronić się przed duszeniem. Po zajściu komuś za plecy duszenie to tylko kwestia czasu
Macias - 8 Maj 2005, 14:01
:
Akurat ja wole dusic ciezszych/wiekszych od siebie bo wychodzi mi wtedy wlasnie duszenie. natomiast "duszac" ludzi o podobnym rozmiarze wychodzi mi presja na szyje ( co owocuje bolem kregoslupa itd.a nie duszeniem).
jako,ze maly ze mnie kojot ( 66, 170 cm) to dylematy "technika a sila" sa bliskie memu sercu :wink:
nuevo - 8 Maj 2005, 14:32
:
fiodor chyba za małymi literami napisał swojego posta :roll:
marcello - 11 Maj 2005, 15:00
:
Canus! bardzo dobry,rzeczowy post!
severe - 11 Maj 2005, 17:54
:
marcello napisał/a:
Canus! bardzo dobry,rzeczowy post!


Szkoda ze tytuł conajmniej .... przygłupiasty ( pisze to jako uderzacz ) :D
HMJF - 11 Maj 2005, 20:40
:
marcello napisał/a:
Canus! bardzo dobry,rzeczowy post!


Czemu tak uważasz, bo Tobie się podoba?? Mi się już tak bardzo nie podoba i wcale nie uważam go za wyjątkowo rzeczowy. Owszem autor używa dobrej retoryki, lecz brak już poparcia logiką. Ot taka demagogia :D

Ponadto przytaczany tekst przez Canusa wg mnie to również wchodzenie skrajność. Autor w sprytny sposób przekazuje nam, iż to jednak uderzacze to masterzy w walce na ulicy z czym sięnie zgodzę. Walczyć na pięści umie jako tako każdy uliczniak po wielu starciach. Zrobić seoinage czy balachę nie każdy. Oczywiście to duże uogólnienie, jednak bliższe prawdy niż to co napisał przytaczany autor. Ja tu proponuję nie wchodzenie w skrajności i używanie tego co się potrafi najlepiej. Dla mnie najlepsze są chwyty. Dobrym kolanem nie pogardzę, ale tego już nie ćwiczyłem, więc z racji tego może to już być w moim wykonaniu mniej skuteczne :)

Lepiej by też było, gdybyś Marcello pisał, czemu uważasz dany post za bardzo rzeczowy i dobry. Bo napisać "wow to super, to mi się podoba, to potrafi każdy".
:rosomak: - 11 Maj 2005, 23:37
:
Parter na ulicy... Taaa to jest pomysl. Wrecz genialne. A potem skonczy sie z kosa w zebrach jak sie trafi na pojeba (a skoro zaczepia to trzeba taki wariant zakladac bo normalni ludzie innych nie bija, nie grabia i nie zaczepiaja na ulicy a ci co zaczepiaja z duzym prawdopodobienstwem moga miec osprzet).
Starczy sekunda zeby wyjac noz z tylu zza paska.
Powodzenia zwolennikom parteru - tylko zanim ktos zacznie tutaj pisac, ze by pokonal przeciwnika z nozem w parterze bo cwiczyl parter itp. niech przecwiczy taki wariant ze swoim kolega i atrapa noza w parterze (nie mowie juz o probie z prawdziwym nozem). Wtedy sie przekonacie jaki parter skuteczny jak atrapa dostaniecie w oko, pare razy po zebrach, twarzy, szyi itp.
W stojce jak ktos dostaje w morde to pada i THE END, a jak wyjmuje noz to mozna spierdolic.
Jak przeciwnik w parterze wyjmie noz to jest THE END - bo sie nigdzie nie ucieknie lezac na przeciwniku.

Ulica + parter :blus: :blus: :blus:
Singlaub - 11 Maj 2005, 23:44
:
:rosomak: napisał/a:
Starczy sekunda zeby wyjac noz z tylu zza paska.

O serio?
:rosomak: napisał/a:
Powodzenia zwolennikom parteru - tylko zanim ktos zacznie tutaj pisac, ze by pokonal przeciwnika z nozem w parterze bo cwiczyl parter itp. niech przecwiczy taki wariant ze swoim kolega i atrapa noza w parterze (nie mowie juz o probie z prawdziwym nozem).

A ćwiczyłeś wyjmowanie noża zza paska będąc w parterze?
I jaki był wynik walki?
AdamD - 12 Maj 2005, 00:16
:
Rosomak, a powiedz Ty mi co zrobisz, jak Cie gosc sciagnie na glebe i zacznie dobywac noz?
Kselos - 12 Maj 2005, 08:56
:
Ja tam lubię dystans, bo się szybko ruszam (jak na 96 kg), ale nie mogę wykluczyć, że właśnie parter będzie dla mnie korzystniejszy:
- gdy przeciwnik lepiej boksuje, jest wysoki (długi zasięg) i szczupły, albo jest szybszy w nogach...
- gdy mam kontuzjowaną nogę i problemy z "tańczeniem" w dystansie...
Może tez być tak, że w parterze znajdę sie wbrew woli:
- gdy sie poślizgnę i przewrócę (ulica bywa śliska)...
- gdy zostanę obalony, podciety, ściągnięty na glebę...
A co będę robił w parterze:
- jezeli przeciwnik stoi - obrona kopnięciami i staram sie wstać
- jeżeli przeciwnik też jest w parterze to staram się dojść do dosiadu albo tylnej i uderzać, ew. udusić...

Jak jest kilku przeciwników albo nóż = zwiększam dystans i znikam...
Jak sie nie da - no cóż, różnie bywa, nikt nie żyje wiecznie...

Pozdrawiam!
Combat - 12 Maj 2005, 10:27
:
:rosomak: napisał/a:
Parter na ulicy... Taaa to jest pomysl. Wrecz genialne


Tylko 1 pytanie: biłeś się, kiedykolwiek?

:rosomak: napisał/a:

Starczy sekunda zeby wyjac noz z tylu zza paska


To dziwne. Bo wielu prób - nigdy nie udało mi się tego zrobić tak szybko. I setkom policjantów amerykańskich, w trakcie testów -też nie. Zbieg okoliczności?

A jak gościa tłuczesz w stójce czy w parterze- myślisz że będzie kombinował z wyciąganiem czegokolwiek? I że to mu się uda? :roll: W odróżnieniu od Ciebie bawiłem się w podobne układy. Jak zajmiesz się wyciąganiem noża i zbierzesz 2 plomby na ryj i jeszcze kopa - to raczej nie skończysz tej akcji.

:rosomak: napisał/a:

W stojce jak ktos dostaje w morde to pada i THE END, a jak wyjmuje noz to mozna spierdolic.


:lol:
Warhead - 12 Maj 2005, 10:35
:
Zapomniales Combat ze najczesciej takiego noza nie zobaczysz, kiedys byla taka opowiastka na forum (nie pamietam ktorym ale polskim) jak to bili sie dwaj panowie jeden zdobyl dosiad i zaczol okladac tego nizej - a ten nizej spanikowany i zdesperowany wyciagnol scyzoryk i wbil mu w miesien uda - wszystko zalezy od sytyuacji umiejscowienia ostrza i wrodzonej oraz nabytej odpornosci na bol. Co czlowiek to inna reakcja.
Combat - 12 Maj 2005, 10:43
:
Ano racja Warhead papieros

Jednak w szamotaninie i np. przy "zbieraniu" uderzeń cieniutko widzę wyciąganie czegokolwiek. Zresztą jest dość ciekawa szkoleniówka poświęcona temu aspektowi... (konkretnie nóż w parterze i w stójce w różnych schematach)
Warhead - 12 Maj 2005, 10:52
:
Combat zawsze nokautujesz przeciwnika 2 uderzeniami w dosiadzie kiedy ten sie "wierci" i zaslania sie rekoma ? :) A czy wiesz ze jest uzbrojony w noz ? Bo jak nie wiesz to dopuscisz do sytuacji kiedy on bedzie mogl byc uzyty. ;)


POzdrawiam
Combat - 12 Maj 2005, 10:59
:
Warhead - wiesz czyste teoretyzowanie. Nigdy nie wiesz, ile kto zniesie i jakich ciosów. Niestety to nie gra komputerowa (np. 1 hit 60-70% enerii :wink: :lol: )

Ale jakby koleś miał schowany nóż - czy to w kieszeni, czy na pasie w pochewce - i w tym czasie zbierając uderzenia ZASŁANIAŁ się rękoma - to będzie mu chyba ciężko :)
Warhead - 12 Maj 2005, 11:20
:
Wiesz to takie teoretyzowanie ;) Ty nie masz pewnosci ze znokautyjesz on nie ma pewnosci ze wytrzyma.
Ale zaslanianie sie jest czysto instynktowne ;) A czasmi takie zaslanianie potocznie zwane "garda" potrafi wytrzymac napor ciosow nokautujacych - inaczej kazdy klincz konczylby sie nokautem ;) . Az sie zmeczysz badz zdekoncentrujesz. POnadto powiedz mi jak zamierzasz zrobic dosiad od razu po obaleniu :) Chwila musi chyba uplynac zanim dojdziesz do niego :) Chyba ze gosciu bedzie oszolomiony na tyle ze pozwoli ... ale nie zawsze obalenia do konca oszalamiaja. a 3 sekundy to az nadto by siegnac reka do paska badz innego ukrytego miejsca. ;)
Warhead - 12 Maj 2005, 11:22
:
Zreszta teoretyzuje - nigdy niebylem w takiej sytuacji ani jej nie cwiczylem. W sobote przecwiczymy to i podziele sie uwagami :) .
Przemek W - 12 Maj 2005, 11:23
:
Combat dość jednoznacznie i arbitralnie przedstawiasz swoje stanowisko w tym temacie.
Historia uczy,że dość często powalony wojownik pokonywał przeciwnika, który chciał go dobić, używając wlaśnie sztyletu czy noża. Oni walczyli wtedy w lżejszych lub cięższych zbrojach i dało się :) To czemu teraz gdy ganiamy w wygodnych ciuchach miałoby sie to nie udać :?:

Pozdro.

Combat - 12 Maj 2005, 11:43
:
Przemek W - owe realia znam jedynie z przekazów i filmów więc niestety nie jestem w stanie ustosunkować się do Twojej wypowiedzi.
Distephano - 12 Maj 2005, 11:54
:
Geeeeeeez!!!!

<ironia>A jak ktoś wyciągnie giwerę, to wtedy co zrobi parterowiec??
No bo w stójce to zawsze można uciec...</ironia>
PaeŁ - 12 Maj 2005, 12:15
:
panowie jak ma agresor noz w kieszeni czy na pasku w pochwie, a ty siedzisz w dosiadzie to niby jak ten z dolu ma wyciagnac ten noz ? siedzac w dosiadzie powinno sie siedziec jak najwyzej,najlepiej wejsc pod pachy goscia zeby nie mogl uzywac swoich lapek :wink:





sadzac po zdjeciach gosc siedzi ponad pasem agresora wiec TEORETYCZNIE gosc nei moze wyjac tego noza :!: :wink:
Warhead - 12 Maj 2005, 12:17
:
Problem zostal postawiony prawidlowo ;) Wiec nie ma co ironizowac.
Czy mozna zapomniec o broni w przypadku ataku seria uderzen czy to w stojce czy parterze ? Ja mam za male doswiadczenie (na cale szczescie) by na to odpowiedziec. Mi sie wydaje ze nie - bo jak czlowiek nie moze sie obronic to lapie sie kazdej "brzytwy" :) .


Pozdrawiam
Warhead - 12 Maj 2005, 12:22
:
Paeł a ile czasu zajmuje dojscie do takiej pozycji ? :) Czy od razu ladujesz na macie tak jak jest pokazane na tych obrazkach ? ;)


POzdrawiam
:rosomak: - 12 Maj 2005, 12:22
:
AdamD napisał/a:
Rosomak, a powiedz Ty mi co zrobisz, jak Cie gosc sciagnie na glebe i zacznie dobywac noz?

Mnie problem sciagniecia na ziemie nie dotyczy. Nie sciagnie mnie. Mozesz wierzyc lub nie. Twoja sprawa.

A nie pytaj sie mnie co zrobi przeciwnik tylko sam przecwicz na treningu i zobaczysz jaki bedzie efekt. Jesli przeciwnik zrobi dosiad na tobie i dodatkowo wyciagnie noz - coz tu duzo mowic - po tobie. I tego wariantu nie ma co analizowac.
Natomiast przy szarpaninie nikt nie ma czasu na wyciagniecie czegokolwiek. Wyciagniecie czegokolwiek powoduje wylaczenie 1 reki (sytuacja gdy nie ma wypracowanej jeszcze korzystnej pozycji) powoduje, ze przeciwnik majac o 1 reke w danym momencie wiecej wyrwie sie, wstanie i ucieknie albo najpierw przypieprzy w parterze tamtemu co zaczyna siegac po coklwiek, ze ta chwila wystarczy zeby sie wyrwac (statystycznie rzecz biorac bo zawsze moze by roznie).
Oczywiscie jak w kazdej sytuacji tego typu, zaklada sie sytuacje 2 ludzi, ktorzy cos tam potrafia i maja dosc wysoki i rowny poziom umiejetnosci
Noz mozna wyjac wtedy w parterze, gdy jest sytuacja bardziej statyczna - dosiad, jakies boczne trzymanie itp. ogolnie w sytuacji gdzie pozycji pomaga wlasny ciezar ciala.

A co ja wam bede mowil - sami cwiczycie BJJ to wiecie co moze przeciwnik 'pod' jesli zlapie tego 'nad' w garde brazylijska i ma noz. To juz jest po zawodach. Przyciska jedna reka za szyje do siebie przeciwnika 'nad' albo lapie za kurtke i przyciaga do siebie skracajac dystans- i wtedy jak przeciwnik 'nad' nie moze uderzac druga siega po noz i patroszy go z boku jak swiniaka.
Tyle w temacie.

Nie chodzi zeby tutaj rozpatrywac poszczegolne sytuacje bo to bez sensu - statystycznie rzecz biorac jesli przeciwnik ma noz i dojdzie do parteru to jest pozamiatane z duzym prawdopodobienstwem (jesli my nie mamy noza).
To moje zdanie a jak ktos sie nie zgadza (COMBAT) - coz - tez ma prawo wyrazic swoje zdanie na forum. Kazdy ma swoj rozum, kazdy chodzi na treningi i sam moze 'pobawic sie' z kolega w 'turlanki z atrapa nozyka'.
Kazdy ma inna sile, inne umiejetnosci, inne doswiadczenie i wazne czy ON w danej sytuacji da rade a nie co ja czy na przyklad COMBAT napisze w aspekcie teoretycznej sytuacji.

Ja zwracam uwage, ze sam fakt zaistnienia sytuacji 'BANDYTA + NOZ + PARTER) moze skonczyc sie nieciekawie rozpatrujac to pod katem statystycznym. Nie musi ale moze. I nie rozumiem tego usmieszku COMBATA ' :D ' na temat mojego zdania, ze jak ktos wyciaga noz na ulicy w stojce i widzimy to, ze mozemy uciec. Czy to naprawde tak trudno sobie wyobrazic? :roll:
Nie trzeba cwiczyc sztuki walki zeby takie cos przecwiczyc. I nawet chyba COMBAT da rade podejrzewam.

Widzisz noz - strzalka w dluga - cala filozofia
:rosomak: - 12 Maj 2005, 12:25
:
No i najwazniejsza sprawa o ktorej zapomnialem - wszystko zalezy od konkretnej sytuacji w jakiej sie znajda 2 osoby w parterze i W JAKIM MIEJSCU agresor ma noz schowany i jaki noz. To tak chcialem tylko dodac na marginesie
:rosomak: - 12 Maj 2005, 12:31
:

PaeŁ napisał/a:


sadzac po zdjeciach gosc siedzi ponad pasem agresora wiec TEORETYCZNIE gosc nei moze wyjac tego noza :!: :wink:


Masz racje ale nie zapominaj o jednym - ten gosc 'nad' w takiej pozycji jak na zdjeciu nic nie zrobi temu 'pod'. Dlugo bedziesz tak nad nim lezal? 1 min, 2 min - a co dalej?
Musi dojsc do rozwiazania tej patowej sytuacji co pociagnie za soba zmiane pozycji i zupelnie inny wariant niz na zdjeciu.
Tak jak wyzej napisalem - nie ma sensu rozpatrywac poszczegolnych sytuacji na forum bo to bez sensu. Naprawde proponuje pobawic sie samemu na treningu z atrapa jesli kogos te zagadnienie interesuje (noz + parter)
AdamD - 12 Maj 2005, 13:10
:
:rosomak: napisał/a:
gosc 'nad' w takiej pozycji jak na zdjeciu nic nie zrobi temu 'pod'.


Jeden z nas jest w cieżkim błędzie. Nie wiem który, bo piszesz z dużym przekonaniem rzeczy które mnie wydają się oczywistą bzdurą. Ten gość "nad" jest chyba w najlepszej możliwej pozycji do robienia "kuku" drugiemu człowiekowi, ten "pod" w jednej z najgorszych w jakich można się znaleźć. A to "nic" które można zrobić temu na dole, to oprócz napierdalania go po łbie piąchami, łokciami i własną głową jeszcze przynajmniej ze trzy rodzaje dźwigni na każdą łapę, jeśli zacznie z nimi cokolwiek robić, duszenia, i pewnie cała masa innych rzeczy.
AdamD - 12 Maj 2005, 13:18
:
A, do poprzedniego posta należałoby dodać, że z większością tego co piszesz to się zgadzam.

O z tym:

:rosomak: napisał/a:

Jesli przeciwnik zrobi dosiad na tobie i dodatkowo wyciagnie noz - coz tu duzo mowic - po tobie. I tego wariantu nie ma co analizowac.
[...]
jesli zlapie tego 'nad' w garde brazylijska i ma noz. To juz jest po zawodach.
[...]
Nie chodzi zeby tutaj rozpatrywac poszczegolne sytuacje bo to bez sensu - statystycznie rzecz biorac jesli przeciwnik ma noz i dojdzie do parteru to jest pozamiatane z duzym prawdopodobienstwem (jesli my nie mamy noza).
[...]
Ja zwracam uwage, ze sam fakt zaistnienia sytuacji 'BANDYTA + NOZ + PARTER) moze skonczyc sie nieciekawie rozpatrujac to pod katem statystycznym. Nie musi ale moze.
Widzisz noz - strzalka w dluga - cala filozofia


pokrótce wymieniając :-)

Ale z tym "nie dam się ściągnąć na ziemię" to mnie trochę rozwaliłeś. A jak w pysk dostaniesz to nie padniesz? A może w twarz tez nie da sie Ciebie trafic?
Singlaub - 12 Maj 2005, 13:34
:
:rosomak: napisał/a:
Natomiast przy szarpaninie nikt nie ma czasu na wyciagniecie czegokolwiek. Wyciagniecie czegokolwiek powoduje wylaczenie 1 reki (sytuacja gdy nie ma wypracowanej jeszcze korzystnej pozycji) powoduje, ze przeciwnik majac o 1 reke w danym momencie wiecej wyrwie sie, wstanie i ucieknie albo najpierw przypieprzy w parterze tamtemu co zaczyna siegac po coklwiek, ze ta chwila wystarczy zeby sie wyrwac (statystycznie rzecz biorac bo zawsze moze by roznie).

Ty no wreszcie z sensem gadasz. A wystarczyło pomyśleć.
PaeŁ - 12 Maj 2005, 14:16
:
Warhead napisał/a:
Paeł a ile czasu zajmuje dojscie do takiej pozycji ? :) Czy od razu ladujesz na macie tak jak jest pokazane na tych obrazkach ? ;)



Nie odrazu ale przejsc z jakiegos rzutu biodrowego do dosiadu to nie taka filozofia :-)

:rozmak: napisał/a:

Masz racje ale nie zapominaj o jednym - ten gosc 'nad' w takiej pozycji jak na zdjeciu nic nie zrobi temu 'pod'. Dlugo bedziesz tak nad nim lezal? 1 min, 2 min - a co dalej?
Musi dojsc do rozwiazania tej patowej sytuacji co pociagnie za soba zmiane pozycji i zupelnie inny wariant niz na zdjeciu.


ten gosc nad tak jak juz wspomnial AdamD moze praktycznie wyszstko, poczawszy od napierdzielania ile wlezie piesciam skonczywszy na duszeniach...
Przemek W - 12 Maj 2005, 15:20
:
Ładne zdjęcia trzymanie owszem dobre i skuteczne coś od Tate shiho gatame ale jest to trzymanie. Mowa była o możliwosci wyjęcia noża w czasie walki gdy klient leży pod drugim, który go leje. Jesli się nie mylę to walka polega na ruchu a jak mamy doczynienia z ruchem co w czasie zadawania uderzeń zawsze wystepuje to i otwarcie zamkniętej pozycji się pojawi i wtedy kosa jest dostępna.

Pozdro

Popo - 12 Maj 2005, 20:22
:
Ciekawe czy gosc bedzie staral sie wyjac noz, czy zaslanial pape przed uderzeniami...
HMJF - 13 Maj 2005, 20:54
:
Hehe wg mnie to jeszcze jedną ręką sięgnie po hamburgera i w ogóle będzie miał relaks :) Dla mnie troche bez sensu teoretyzowanie o tym czy koleś na dole jak będzie miał nóż to czy go wyciągnie i nam coś zrobi. Troche to paranoizowanie, jak sie tego naczytamy, to nie wiem, niektórzy będą się bali w ogóle tate shiho robić. Choć bardzo rzadko się zdarza w ogóle dosiad na ulicy zrobić, kto w dzisejszych czasach napada w pojedynkę?? A jak już 2 jest napastników to "tate" bez sensu. Jak jeden to i owszem, to czy ma nóż to już wiele nie zmienia. Po kolesiu jest jak się na nim ma dosiad, trzeba być niesamowitą ofermą, a ten co "pod" he-manem :) żeby spieprzyć taka sytuację. Ale jak w życiu - wszystko możliwe, lecz takiego 0,1% zdarzenia nie ma co się obawiać.
y3ti - 14 Maj 2005, 19:00
:
Eh widze ze temat idzie w strone "ktory system jest najlepszy".

Ja tam lubie parter, nie dlatego ze jest skuteczny, czy modny. Cwicze bo lubie, bo swietnie sie bawie tulajac sie po macie i wiem, ze nie wroce z podbitym okiem do domu (wersja bez uderzenie, grapplingowa).

Niedlugo ludzie beda pisac, ze jak ktos nozem bedzie chcial Cie zaatakowac to najlepiej mu balache zalozyc w powietrzu...

Nie mowie, ze BJJ jest be, ale troszke bawi mnie ta cala legenda. Dochodzi do tego, ze nawet na silowni podobno BJJ robi furore (kiedys boks, kickboxing oraz tajski). Ludzie czesto mysla, ze to tak super latwo w parter i dzwignia, albo w dosiad.

Ostatnio taka smieszna sytuacje mialem. Wracam z treningu torba na ramieniu i stoi takich dwoch smiesznych typow przy slupie. Jeden podszedl i sie spytal:
- masz zar?
- nie mam ognia, nie pale
- ale ja sie o zar a nie ogien frajerze pytalem.
- eh sorka spiesze sie do domu, narazie

i odchodze a ten mnie oplul no to sie odwrocilem wytarlem chusteczka flegme z tylu glowy, spojrzalem sie na niego, usmiechnolem i poszedlem dalej. Na to jego kolega

- Ty kurwa jaki typ. Ale Cie olal. Ja bym mu jebnal za to i sie jeszcze pedal glupio patrzyl

no i tamten podbiegl do mnie i z lapami to odskoczylem, rzucilem torbe i stanolem w gardzie. Na poczatku troszke zbladl

- cwiczysz cos?
- tak, a co to ma teraz do rzeczy
- nie no na zartach sie nie znasz. A co cwiczysz jesli Cie mozna spytac *tutaj juz glos mu zlagodnial*
- JuJitsu
- Brazylijskie
- Nie, takie zwykle.
- No to masz pecha.

I teraz miod dla moich oczu. Chlopak, nie wiem wbiec mi w nogi chcial? Wygladalo to tak, jakby zrobil przysiadl/przykucnal wyciagnal rece w moja strone i probowal zlapac moja noge, ktora byla z 3 metry od niego. I tak na zgietych nogach leci w moja strone.
Skonczylo sie technika prostym kopnieciem (czyt. stopa na twarzy). Fiknal do tylu i walnal glowa o beton. Naszczescie nic mu sie nie stalo. Jego kolega nawet nie podszedl zeby mu pomoc.

Czemu to pisze? Bo juz widze, jak po przeczytaniu tych pieciu stron postow, kazdy stwierdzi, ze parter jest duzo skuteczniejszy od stojki jesli chodzi o walke na ulicy.

1) Brawo dla Fiodora i AdamaD za posty. Tez nie widzi mi sie, zebym tulal sie po betonie na ulicy. Dosiad i obicie geby. Znajomosc parteru napewno pomoze aby byc w dominujacej pozycji, zeby wyjsc z trzyman jak sie bydle na nas uwali, zeby wstac moc uciec.

2) Nawet jesli nasz przewroci latwiej bedzie nam wstac i uciekac.

3) Jesli mowimy o walce, to powiem tyle, ze nie jest tak latwo sprowadzic do parteru jak to niektorym sie wydaje. A jeszcze trudniej sprowadzic kogos kto o parterze ma pojecie. Jak sie cwiczy to sie sprowadzi, jak sie slabo w parterze czujemy to raczej nie probowac, bo sie skonczy tak np. tak, ze ktos bedzie wyrwal nam nogi i podniesie noge do gory i bedzie ciagnac, myslac, ze noge podniesie to nas przewroci.

4) Ja juz sie pogubilem. Ten temat jest o parterze jako skutecznej technice na ulicy, czy jako jednej z mozliwych. Jesli chodzi o ta druga to sie zgodze. Piszecie, ze jeden rzut i czasem po walce, albo zyskujemy duza przewage.

Rownie dobrze mozna napisac: jedeno porzadne uderzenie noga (lowkick, w jajka) i tez po walce.

5) Nie skupiajmy wszystkiego wokol jednej historyjki albo zawodowych zawodnikow i walk ValeTudo. Bo skonczy sie na tym, ze przeciwnik bedzie miec 160 kg wagi, 2 metry wzrostu, miec noz, pistolet i wsparcie rownie poteznych 5 kolegow. Kazda sytucja jest inna. Czasem trzeba bic sie z niskim chudym czlowiekiem, a czasem z duzym pakerem.

Owszem jak ktos jest o wiele ciezszy, silniejszy i ma pojecie o tym co robi, np. o parterze to o czym my mowimy.

6) Tak jak napisal Fiodor nie mozna sie skupiac na jednej rzeczy. Pamietam jak sobie postanowilem dopracowac - moze nie do perfekcji, ale tak porzadnie - pare technik np. garda, przejscie, dosiad, balacha. I wszystko bylo ok., przez pierwsze pare walk. Potem sie kapneli, ze ja walki balacha tylko koncze, to nie wyciagali rak, a nawet kladli sie na plecach, rece w krzyz i trzymali sie wlasnego kolnieza. I smisznie bylo bo ja nie wiedzialem co robic, bo jak zaczolem robic cos innego, to ledwo sie kapnalem i juz stracilem pozycje, przegralem walke. (na treningu, takie sparingi)

Na koniec powiem tylko, ze chcialbym aby nikt nie musial kiedys sie przekonywac, ze gdy sie cwiczy BJJ rok to bez problemu mozna pokonac wiekszych, silniejszych i dluzej cwiczacych uderzaczy. Wszystko fajnie na treningach, jak nie mozna wielu rzeczy robic, ale zeby nikt sie nie zdziwil, ze jak bedzie chcial takiego kogos sprowadzic w parter do dostanie pare lokci, albo kolanem w nos.

Wszystko ladnie wyglada, ze sprowadzaniem w parter, gorzej jak sie bedzie uwazac, ze parter to najskuteczniejszy zloty sposob i nie ma zadnego lepszego sposobu walki i sie bedzie go wszedzie wpychac nawet jesli stojka byla by tu lepsza.

W swiecie musi byc rownowaga, ktora zawsze zrownowazy szanse. Kiedys w ubieglym stuleciu ludzie sie bali, ze ziemia bedzie przeludniona i ze zanieczyszczenia zniszcza swiat. Teraz mamy ujemny przyrost, a ja nie musze chodzic w masce gazowej po ulicy...
pyrek - 16 Maj 2005, 10:14
:
8O łał stary!! takiej riposty i skończenia tematu jeszcze nie widziałem, i troche mi wstyd ale musze się ze wszystkim zgodzić.... :? ....szacunek
tt48 - 17 Maj 2005, 23:45
:
y3ti napisał/a:

ciach!
tt48, na jaka cholere cytujesz calego posta? /AdamD


Ja zawsze twierdziłem , że style uderzane są skuteczne na ulicy (nie porównuje ze stylami chwytanymi) ,bo dostać porządnego szczała w ryj to można się złożyć i po walce. Jak dostanie się w szyje to nie ma mocnego, że nie poczuje. Ale co tam tak naprawdę nie ma nic skutecznego tak do końca. (Bo każdego człowieka można pokonać)
HMJF - 18 Maj 2005, 18:12
:
tt48:

Cytat:
(...) coś tam coś tam (...)



Hehe sorry tt48, ale chyba wkrótce będę musiał sobie zmienić nik na tt48_hunter. Ekstra żeś walnął w ogóle cytata. I super że go tak świetnie skomentowałeś. Nic tylko czytać Twoje "mądrości". Radzę Ci się troche skomplikować, nie wiem jak innych, ale mnie w ogóle nie interesują Twoje wypociny, a do tego męczą.
Malibu - 19 Maj 2005, 11:55
:
Kur... najlepiej dac w p[ysk manemu i sobie pojsc...!! Parter tylko w ostatecznosci!!
A tak pozatym bic sie powinno tylko wtedy kiedy trzeba a nie kiedy mozna... bo przywalisz manemu wywrucisz a on potylica przywali w krawęznik i bedzie sprawa czy cos i goscia mamy na sumieniu!! Ale jak juz sie bijesz tak aby manego unieszkodliwic!! ale tez bez przesady!
Warhead - 20 Maj 2005, 11:24
:
Sory za OFFtopik tt48 ile Ty masz wlasciwie lat ?
ForeverAlone - 2 Czerwiec 2005, 16:01
:
Widze,ze wszyscy juz wyciagneli wnioski - parter na ulicy jest dobrym wyjsciem ale nie nalezy zapominac,ze w pradziwej walce wszystko wygląda inaczej, jestes swietny technicznie,masz goscia w gardzie i wlasnie chcesz go lapac i przetaczac do dosiadu kiedy dostajesz z bani prosto w nos i koniec.Jednakze z uderzaniem jest tak samo ,na treningu wszystko pieknie,zaslony,dystans ,haki sierpy a na ulicy cos Ci sie popieprzy i zwykly burak calkowitym przypadkiem w szamotaninie wejdzie w przeciwtempo prawym cepem i zonk.Oczywiscie to nie dotyczy zawodowcow bo ani super grappler nie da sie walnac z bani ,ani zawodowy piesciarz nie da sie trafic jełopowi..wiem,ze wszystko to juz bylo powiedziane ale musialem ;pp
mrnikt - 16 Czerwiec 2005, 13:06
:
Distephano napisał/a:

Nie mogę się z tym zgodzić.
To, co mówisz zaprzecza całkowicie istocie Bjj.
Wszystkich osiłków wysyłam do Helio :wink:


No to sprobuj uwierzyc. PRZYKLAD
Trening judo ... na treningu klilka osob z kadry narodowej judo ... lub z duzymi szansami na wejscie do kadry - wiec nie mozna powiedziec ze malo sie znaja .. gosc nr 1 na ziemi lezy z rozkrzyzowanymi rekami ... i BARDZO dobry technicznie gosc nr 2 .. wiesz 10 lat treningu prawie kadrowiec.... plus drugi gosc (nr 3) rownie dobry probuja zalozyc gostkowi nr 1 dzwignie .. kazdy na inna reke .. A gsotek nr 1 poprostu machnal jedna reka .. i gosc nr 2 polecial .. machnal druga ... i gosc nr 3 frunie jak ptak ... Gostkowi nr 1 trener ZAKAZAL chodzic na silownie :)
mrnikt - 16 Czerwiec 2005, 13:42
:
saku napisał/a:
AdamD napisał/a:
Naprawdę, czuję się niezrozumiany.

Saku, poteoretyzujmy. Wyobraź sobie gościa, który jest tak silny, że jest w stanie skruszyć Ci kość uściskiem dłoni. Założysz i utrzymasz prawidłowe duszenie?


Teoretyzujemy czy fantazjujemy?

Co mu po jego sile jak ma zapięte duszenie i sie dusi a ja jestem za jego plecami...

Po sile mu to ze poprostu wstanie i cie z siebie zrzuci .. a poza tym .. poczytaj moj post nieco powyzej. Sorry ale nie zdusisz czlowieka w 2-3 sekundy ... a tyle czasu potrzena zeby cie to duszenie rozerwac ... zrozum sa ludzie ktorzy potrafia podniesc 80 kg JEDNA REKA ...
Ja bardzo szanuje chwytaczy i doceniam ich umiejetnosci .. ale sa osoby, ktorym nie zalozysz dzwignie ani duszenie
mrnikt - 16 Czerwiec 2005, 13:50
:
[quote=":rosomak:"]
AdamD napisał/a:

Natomiast przy szarpaninie nikt nie ma czasu na wyciagniecie czegokolwiek. (...) Widzisz noz - strzalka w dluga - cala filozofia


Hyhh i tu sie mylisz ...
Zanim sie cokolwiek zacznie juz gosc moze miesc noz w rece .. w formie kubotana /yawary ... i nie zobaczysz tego noza ...
Singlaub - 16 Czerwiec 2005, 13:54
:
mrnikt napisał/a:
AdamD napisał/a:

Natomiast przy szarpaninie nikt nie ma czasu na wyciagniecie czegokolwiek. (...) Widzisz noz - strzalka w dluga - cala filozofia

Hyhh i tu sie mylisz ...
Zanim sie cokolwiek zacznie juz gosc moze miesc noz w rece .. w formie kubotana /yawary ... i nie zobaczysz tego noza ...

Hm no i gdzie się myli?
Czesław - 16 Czerwiec 2005, 13:58
:
mrnikt napisał/a:
Sorry ale nie zdusisz czlowieka w 2-3 sekundy ... a tyle czasu potrzena zeby cie to duszenie rozerwac ... zrozum sa ludzie ktorzy potrafia podniesc 80 kg JEDNA REKA ...
Ja bardzo szanuje chwytaczy i doceniam ich umiejetnosci .. ale sa osoby, ktorym nie zalozysz dzwignie ani duszenie


2-3 sekundy, potrzeba az tyle?
mrnikt - 16 Czerwiec 2005, 14:10
:
SinglauB napisał/a:

Hm no i gdzie się myli?

Ano myli sie zakladajac ze przeciwnik bedzie potrzebowal czasu na wyjecie noza.
On zacznie z nozem w garsci (zamknietym) .. wiec nie bedzie jedna reka szukal noza a druga sie oslanial od Twoich ciosow... bo juz go trzyma .. a otworzenie noza nie zajmuje chyba duuuuzo czasu...
mrnikt - 16 Czerwiec 2005, 14:11
:
JanuszP napisał/a:
2-3 sekundy, potrzeba az tyle?

A ile potrzeba od zalozenia duszenia do blackout ...??? popraw mnie jesli sie myle ...ale pare sekund to CHYBA trwa ..
Czesław - 16 Czerwiec 2005, 14:14
:
co to jest black out?

jezeli chodzi o czas od zalozenia do odplyniecia- to raz zdazylo mi sie po 1 sekundzie
Singlaub - 16 Czerwiec 2005, 14:14
:
mrnikt napisał/a:
Ano myli sie zakladajac ze przeciwnik bedzie potrzebowal czasu na wyjecie noza.
On zacznie z nozem w garsci (zamknietym) .. wiec nie bedzie jedna reka szukal noza a druga sie oslanial od Twoich ciosow... bo juz go trzyma .. a otworzenie noza nie zajmuje chyba duuuuzo czasu...

Nie myli się.
Założenie było że nie ma noża i próbuje go wyjąć w czasie szamotaniny, co jest bardzo trudne.
A jak już trzyma to inna bajka.
Druss - 16 Czerwiec 2005, 14:30
:
Jak trzyma noż,to raczej nie da sie sprowadzic do parteru.
Zresztą,kto by próbował w tej sytuacji to zrobić,chyba samobójca...



Pozdrawiam
mrnikt - 16 Czerwiec 2005, 14:49
:
JanuszP napisał/a:
co to jest black out?

jezeli chodzi o czas od zalozenia do odplyniecia- to raz zdazylo mi sie po 1 sekundzie

Dokladnie to jest black out ...
A komu (sila, wiek, stopien wytrenowania) zalozyles 1 sekundowe duszenie ??? Gratuluje szybkosci ... jak 8 na 10 przeciwnikow bedziesz blackoutowal w 1 sekunde .. oki .. przyznaje ze nie zdazy ci osilek rozerwac duszenia
Singlaub - 16 Czerwiec 2005, 14:57
:
mrnikt napisał/a:
Dokladnie to jest black out ...
A komu (sila, wiek, stopien wytrenowania) zalozyles 1 sekundowe duszenie ??? Gratuluje szybkosci ... jak 8 na 10 przeciwnikow bedziesz blackoutowal w 1 sekunde .. oki .. przyznaje ze nie zdazy ci osilek rozerwac duszenia

Jak już tu Saku pisał dobrze założonego duszenia nie da się rozerwać.
Bardzo dobrze że szanujesz chwytaczy ale może niech oni się się wypowiadają o duszeniach.
Poza tym ja nie wiem co ma siła do odporności na duszenie? Ten silniejszy ma twardsze żyły i przełyk?
skorpiob - 16 Czerwiec 2005, 16:45
:
mrnikt napisał/a:
Sorry ale nie zdusisz czlowieka w 2-3 sekundy

Po porzadnym duszeniu (np. duszenie japonskie znane jako anakonda itp poprawione skretem glowy przeciwnika) powoduje odplywanie po 4-6sekundach nawet takie lekki przyduszenie znacznie oslabia (wyzej opisane duszenie moze sciskac tetnice i naprawde mocno miazdzyc kratan) o ile wogole z niego wyjdziesz.
Czesław - 16 Czerwiec 2005, 17:18
:
ja nie umiem zakladac duszen. to ja odplynalem
anjin - 17 Czerwiec 2005, 07:56
:
Jeżeli duszenie jest założone "czysto" na tętnice szyjne, to nie ma silnych, po sekundzie-dwóch robi sie czarno przed oczami, a po następnych 2-3 odpływa się na dobre, na kilkanaście sekund co najmniej. W wielu przypadkach nie ma zresztą nacisku na krtań, więc nie czujesz, że "się dusisz", i wyrwac sie prawdopodobnie nie zdążysz, bo zanim się zorientujesz co jest grane, to będzie po jabłkach.
Zobacz zresztą tu:
relacja z treningu bjj
mrnikt - 17 Czerwiec 2005, 12:28
:
NO dobrze Anijn.. ale to byl gostek rowny waga i sila wiekszosci obecnych na sali ... a tu mowiy o gosciu ktory jak mu zalozysz dzwignie to cie na ziemi ... to cie poprostu ta reka podniesie w powietrze i rzuci...
Kubuś Puchatek - 17 Czerwiec 2005, 12:55
:
Opowiadasz... Jesli zakladasz dzwignie, czy duszenie z pozycji dominujacej, to przeciwnik ma marne szanse "machnac reka" i Cie zrzucic, czy rozerwac chwyt. A jesli nawet takie rzeczy sie dzieja, to je robia ludzie, ktorzy nie tylko sa silni, ale i takze zeby zjedli na bjj, albo judo.

Oczywiscie sa tacy ludzie (ale to dobrzy zawodnicy), ktorym np. nie sposob wyciagnac zwlaszcza balachy i nawet im nie probuje. Najwyzej udaje, ze chce zrobic balache, a robie cos innego korzystajac z pulapki.

Sa ludzie, ktorym bardzo ciezko zalozyc duszenie np. kimonem, samymi miesniami karku i ruchami ciala sa w stanie przeszkadzac. Ale... nawet i tych jesli uda mi sie zalozyc dobre technicznie duszenie - jestem w stanie udusic.

A zalezy to zreszta od wielu czynnikow - niekiedy po prostu juz tak jestem zmeczony walka, ze nie brakuje mi wytrzymalosci w dloniach, czy precyzji, zeby duszenie ostatecznie dopiac.
I to proces dochodzenia do prawidlowej techniki moze trwac dlugo, a nie samo duszenie.

Innymi slowy - nie ma odpornych na duszenia, sa tylko zle zalozone.

Jesli jest dobrze zalozone to juz sie zaczyna odplywac w pierwszej sekundzie, a czesto trzeciej nie pamieta.

Kazdy ma tetnice i jesli sie do nich dobierzemy to musi peknac. Co do kratni, to jakas pomylka - duszenie nie polega na miazdzeniu tej czesci ciala.

Jesli chodzi o gabaryty - to latwiej udusic kogos, kto ma potezny biceps i triceps np. trojkatem nogami, niz jakiegos zylastego chudzielca.

Jesli chodzi o dzwignie na nogi, to kazdy sie na nie lapie (niektorzy czesciej :oops: ) i nie zalezy to od sily, czy czegolwiek.

K_P
mrnikt - 17 Czerwiec 2005, 13:38
:
Faktem jest ze gosc o ktorym pisalem ( a nawet kilku gosci) to bardzo doswiadczony judoka .. pozostali tez trenowali po 8-10 lat .. na tyle dobrzy byli .. ze trenowali z kadra .. ale mozesz trafic na gostka co nie trenowal ... ale posiada taka sile w lapach .. ze niektorych technik mu nie zalozysz ...
Singlaub - 17 Czerwiec 2005, 13:43
:
mrnikt napisał/a:
Faktem jest ze gosc o ktorym pisalem ( a nawet kilku gosci) to bardzo doswiadczony judoka .. pozostali tez trenowali po 8-10 lat .. na tyle dobrzy byli .. ze trenowali z kadra .. ale mozesz trafic na gostka co nie trenowal ... ale posiada taka sile w lapach .. ze niektorych technik mu nie zalozysz ...

No ale judocy niekoniecznie muszą dobrze dusić i zakładać dźwignie.
Kubuś Puchatek - 17 Czerwiec 2005, 13:49
:
Jak mu nie zaloze jednej, to mu zaloze inna - na tym wlasnie polega bjj - na kombinowaniu, a nie na uporze w zakladaniu technik, ktore wchodza rzadko, albo nie wchodza w danym momencie.
Mialem spotkanie z wieloma bardzo silnymi ludzmi. Kiedys lubilem takie wyzwania, teraz juz zdrowie nie pozwala. Tak w stojce, jak i w parterze. Zwlaszcza w parterze byli bezradni. Bo wlasnie tutaj najmocniej ujawnia sie brak techniki. W stojce po prostu czsami gosciow moze wyjsc jeden stzral.

Jeden szczegolnie agresywny i dynamiczny, podnosil mnie na biecepsie jednej reki, a i tak mu w koncu wyciagnalem balache, a ja zadnym mistrzem nie jestem.


Technika ponad wszystko!
Sila da sie zdlawic technike, jesli sie jej niezbedne minimum posiada.

K_P
Singlaub - 17 Czerwiec 2005, 13:55
:
Kubuś Puchatek napisał/a:
Jak mu nie zaloze jednej, to mu zaloze inna - na tym wlasnie polega bjj - na kombinowaniu,

To jest właśnie bjj.
Kubuś Puchatek napisał/a:
a nie na uporze w zakladaniu technik, ktore wchodza rzadko, albo nie wchodza w danym momencie.

A o takich się mówi że "robią judo". ;)
Kubuś Puchatek - 17 Czerwiec 2005, 15:05
:
Taka sama mi sie nasunela refleksja.

Koledzy z judo rzadko mnie czyms zaskoczyli - czesciej czytelna akcja, zameczali siebie i mnie az do skutku, albo absolutnego wyczerpania.
Dlatego wole bjj. Tu czesto przegrywam i dopiero ex post odtwarzam jak dalem sie wpuscic w takie maliny.

K_P
saku - 17 Czerwiec 2005, 22:56
:
mrnikt napisał/a:
saku napisał/a:
AdamD napisał/a:
Naprawdę, czuję się niezrozumiany.

Saku, poteoretyzujmy. Wyobraź sobie gościa, który jest tak silny, że jest w stanie skruszyć Ci kość uściskiem dłoni. Założysz i utrzymasz prawidłowe duszenie?


Teoretyzujemy czy fantazjujemy?

Co mu po jego sile jak ma zapięte duszenie i sie dusi a ja jestem za jego plecami...

Po sile mu to ze poprostu wstanie i cie z siebie zrzuci .. a poza tym .. poczytaj moj post nieco powyzej. Sorry ale nie zdusisz czlowieka w 2-3 sekundy ...


Chłopie, idz na trening bjj
mrnikt - 18 Czerwiec 2005, 08:25
:
Saku - nie mowie ze ja to zrobie ... bo jestem niedoszlym uderzaczem .. a jako worek treningowy :) moze nie koniecznie chce wystepowac .. wiec moge pojsc tylko jako obserwator .. ew. czego sie poduczyc .. jak jednak zdecyuje sie workiem zostac. :) wiec nic mi nie udowodnisz jak mnie zdusisz ... nie jestem na tyle silny ani sprawny aby moc jakos przeciwdzialac ... ew. jak bedziesz mial okazje posparuj z Nastula ... pogadamy po tej walce... :)
saku - 18 Czerwiec 2005, 11:58
:
Jako obserwator?

Chodzisz popatrzeć a potem wypisujesz mądrości co jest skuteczne a co nie? Jakie duszenie działa, jakie nie? Konkretnie... :)

Ps. Po co mam walczyć z Nastulą?
y3ti - 18 Czerwiec 2005, 21:25
:
Eh a wy znowu o walce z ludzmi co maja lape niedzwiedzia. Tak jak powiedzial juz Kubus Puchatek sile mozna nadrobic technika, ale trzeba pamietac, ze technika to nie jest tylko umiejetnosc zakladania balachy, ale zalozenie jej z pelna dynamika i pelna skutecznoscia.

U mnie w sekcji kazdy potrafi balache zalozyc, problem tylko ze w walce czesto zdarza mi sie po takiej balszcze znalezdz w gardzie 8)

Ja ostatnio bardzo docenilem sile, mialem przyjemnosc posparowac sobie ze starym znajomym, ktory kiedys cwiczyl w naszej sekcji, ale potem przestal i przez ten caly czas cwiczyl na silce.

Paker jakis nie jest, wazy tylko 5 kg wiecej niz ja, a mimo to mialem duzo (bardzo duze) problemy z rozlozeniem go w parterze. Fakt czasem zdarzyla sie szybka akcja z zaskoczenia typu dzwignia na noge, trojkat, jednak to byly techniki ktorych nie znal.

Z tymi znanymi mu bylo juz gorzej. Meczylem sie 5 minut i zwyciezcy nie bylo.

Co do "kiepskich" zawodnikow z Judo przypomnet tylko zawodnika, ktory na zawodach grapplingowych 19 marca w Warszawie (na Elektronowej) dostal nagrode dla najlepszego technika i wielu robil jak chcial...

Na koniec powiem tylko tyle, ze nie schodzil bym w parter z duzo silniejszym czlowiekiem. Kiedys bym szedl w ciemno. Co to byla sila, sila sie nie liczyla. Silny = glupi i wolny = przegrany.

Moje poglady jak i wiele innych zweryfikowala mata i wiele jeszcze zapewne zweryfikuje...
Singlaub - 18 Czerwiec 2005, 21:35
:
y3ti napisał/a:
Co do "kiepskich" zawodnikow z Judo przypomnet tylko zawodnika, ktory na zawodach grapplingowych 19 marca w Warszawie (na Elektronowej) dostal nagrode dla najlepszego technika i wielu robil jak chcial...

Jedna (kilka) jaskółek wiosny nie czyni.
Poza tym ten koleś przegrał ze świetnym technikiem bjj (Marek, niebieski pas), który w walce prawie nigdy nie używa siły.
y3ti napisał/a:
Na koniec powiem tylko tyle, ze nie schodzil bym w parter z duzo silniejszym czlowiekiem. Kiedys bym szedl w ciemno.

No i co, wolałbyś się z nim boksować?
y3ti - 19 Czerwiec 2005, 12:37
:
SinglauB napisał/a:

Jedna (kilka) jaskółek wiosny nie czyni.


Benedykt Stepien (I Konfrontacja)
Antoni Chmielewski

Jednak co do tych jaskolek to musze Ci przyznac racje.

SinglauB napisał/a:

Poza tym ten koleś przegrał ze świetnym technikiem bjj (Marek, niebieski pas), który w walce prawie nigdy nie używa siły.


Bardzo malo jest zawodnikow, co nigdy walki nie przegrali. Jesli ten chlopak z Judo przegral to znaczy, ze jest juz zlym zawodnikiem?

SinglauB napisał/a:

No i co, wolałbyś się z nim boksować?


Mysle ze wieksze szanse bym mial kopiac po jajkach i kolanach i w dluga ;)
Cale szczescie, ze nie mialem i mam nadzieje ze nie bede mial okazji sprawdzac co w takim wypadku jest skuteczniejsze - parter czy stojka.

A co do Judo. Styl stylem, zawodnik zawodnikiem. Judo lubie i mam szacunek do tego stylu, poniewaz wiele od judokow sie nauczylem (czasami wpadnie jakis do nas do sekcji).
Jedyne co mnie denerwuje to zasady na zawodach, ale nie ma rzeczy doskonalych.
mrnikt - 19 Czerwiec 2005, 13:25
:
saku napisał/a:
Jako obserwator?

Chodzisz popatrzeć a potem wypisujesz mądrości co jest skuteczne a co nie? Jakie duszenie działa, jakie nie? Konkretnie... :)

Ps. Po co mam walczyć z Nastulą?

NIE jako obserwator .. znam sprawe z rekacji kolegi, ktory 10 lat trenowal judo .... z dobrymi wynikami ...jak pisalem jestem uderzazem ... i nie portafie sam ocenic skutecznosci duszenia
Natomiast co do sparr z Nastula .. to jesy wlasnie gosc (lub moze byl) o nieprzecietnej sile .. bylo ich w sekcji ... i z nim nikt nie chcial sparrowac .. bo sila mocno utrudnial dzialanie
Singlaub - 19 Czerwiec 2005, 15:40
:
y3ti napisał/a:
Bardzo malo jest zawodnikow, co nigdy walki nie przegrali. Jesli ten chlopak z Judo przegral to znaczy, ze jest juz zlym zawodnikiem?

Absolutnie nie.
Temat był o umiejętnościach judoków jeśli chodzi o techniki wykończeniowe.
Niektórzy są w tym dobrzy ale generalnie nie jest to ich mocna strona. W każdym razie nie są dla mnie wyznacznikiem jakości w tym zakresie (generalnie).
saku - 20 Czerwiec 2005, 14:56
:
mrnikt napisał/a:
jak pisalem jestem uderzazem ... i nie portafie sam ocenic skutecznosci duszenia


No wiec nie powinieneś tego robić tak jak np. tutaj:

Cytat:
Sorry ale nie zdusisz czlowieka w 2-3 sekundy ... a tyle czasu potrzena zeby cie to duszenie rozerwac ... zrozum sa ludzie ktorzy potrafia podniesc 80 kg JEDNA REKA ...
Ja bardzo szanuje chwytaczy i doceniam ich umiejetnosci .. ale sa osoby, ktorym nie zalozysz dzwignie ani duszenie


Przynajmniej sie starałeś ;-)

Aha. Chwytacz chwytaczowi nie równy, bjj, judo, zapasy to spore różnice


Cytat:
Natomiast co do sparr z Nastula .. to jesy wlasnie gosc (lub moze byl) o nieprzecietnej sile .. bylo ich w sekcji ... i z nim nikt nie chcial sparrowac .. bo sila mocno utrudnial dzialanie


Siła siła siła... Paweł Nastula nie jest kulturystą ani trójboistą. Wydaje się silny bo wie jak i kiedy użyć tej siły

pzdr.
mrnikt - 20 Czerwiec 2005, 17:09
:
Sorry ale kolega wyrazil o nim inne zdanie.. tzn taaaak .. technika tez .. ale czasem poprostu brutalna sila ... bez myslenia.. i dlatego nikt z nim nie chcial sparrowac... bo co to za zabawa .. ty mu klamre czy co tam chcesz a on zamiast technicznie z tego wyjsc ... bo umialby .. wolal silowo rozerwac chwyt .. czy tak jak pisalem zawodnika o odpowiednio niskiej wadze miotnac ... BO TAK , BO JA JESTEM MASTAH SILACZ ...
Druss - 20 Czerwiec 2005, 21:14
:
mrnikt napisał/a:
Sorry ale kolega wyrazil o nim inne zdanie.. tzn taaaak .. technika tez .. ale czasem poprostu brutalna sila ... bez myslenia.. i dlatego nikt z nim nie chcial sparrowac... bo co to za zabawa .. ty mu klamre czy co tam chcesz a on zamiast technicznie z tego wyjsc ... bo umialby .. wolal silowo rozerwac chwyt .. czy tak jak pisalem zawodnika o odpowiednio niskiej wadze miotnac ... BO TAK , BO JA JESTEM MASTAH SILACZ ...


I dzięki takiej postawie był przez 3 lata niepokonany i zdobył złoto olimpijskie?
Pudzian do judo !!! :lol:


Pozdrawiam
Kubuś Puchatek - 21 Czerwiec 2005, 09:41
:
Mrnikt juz chyba nie moge Cie sluchac.
K_P
PS. Sorki skonczyl mi sie prozac. A bez niego jestem zgryzliwy.
mrnikt - 21 Czerwiec 2005, 12:27
:
Druss napisał/a:

I dzięki takiej postawie był przez 3 lata niepokonany i zdobył złoto olimpijskie?
Pudzian do judo !!! :lol:


Pozdrawiam

Zauwaz ze napisalem CZASAMI .. na macie pokazywal technike .. bo chcial, potrafil ... przeciwnicy byli bardzo dobrzy technicznie lub na tyle silni ze niwelowali jego sile ...
na treningach CZASEM szedl na latwizne i silowo rozwiazywal sprawe...

Ale zakonczmy te czesc watku ... bo do niczego nie prowadzi...
Szanuje chwytaczy spod znaku Bjj i nie tylko ... i wszystkim zycze czystych pozycji do zalozenia duszenia ... ( o co na ulicy przy zwinnym przeciwniku NIE ZAWSZE latwo)
Kubuś Puchatek - 21 Czerwiec 2005, 12:37
:
Szanuje Twoj kulturalny ton, ale jakos sie tak zapetliles...

Na ulicy to jest mi ze 3 razy latwiej udusic kogos niz np. ktoregos z moich zawodnikow przygotowujacych sie do walk. 3 razy latwiej! Bo na ulicy to sie spotyka dyletantow, silnych w 5, czy 10, a nie specjalistow. No, chyba, ze nadziales sie na jakiegos podpitego judoke.

K_P
jerz - 21 Czerwiec 2005, 13:07
:
Teraz przyszło mi do głowy skoro koleś był dobry technicznie to mimo wszystko wiedział co się dzieje i kiedy ma tej swojej ogromnej siły używać. Jeśli ktoś nie wie co się święci to może po prostu nie zdążyć albo użyć tej siły w złym kierunku dobijając się tylko więc siła siłą a bez techniki chuj zrobisz.
HMJF - 9 Lipiec 2005, 00:15
:
Ehh znowu widze, ze o sile i technice pogadanki. Jedno i drugie wazne, aczkolwiek wiadomo, ze coby walczyc to pierw technika, potem sila. I to nie sila ot taka "I'm Pudzianowski, James... tfu Mariusz Pudzianowski" :)

A w ogole co wy tak sie zastanawiacie nad judokami. O co chodzi z tymi jaskolkami. Co ma tu wiosna w ogole do rzeczy 8) Wygral judoka w zawodach na Elektronowej i dobra. Byl najlepszy. A w judo tez mamy parter, lecz ze judo to styl odmienny od bjj to ofkors mniej poswiecamy na niego czasu i mniejsza przykladamy wage. Mi to sie np. obecnie parter mniej wkreca od stojki (judockiej)(co nie zmienia faktu zem uwielbiam sie pokulac). Poza tym rzuty sa bardziej oplacalne na ulicy (wg mojego experiensa), z tym ze parter daje mi te pewnosc, ze nie zgine, a wrecz bardzo mozliwe, ze wygram, kiedy jednak na ziemi sie znajde.
Spid - 9 Lipiec 2005, 09:21
:
Judo to styl uniwersalny. Jest dobra stójka i parter, wszystkego akurat tyle ile trzeba i wszystko wytrenowane w ciągłej walce na treningach. Jak ktoś trenuje judo i ma jeszcze siłę to naprawdę może chodzić po ulicy bez obaw.
Singlaub - 9 Lipiec 2005, 12:13
:
Spid napisał/a:
Judo to styl uniwersalny. Jest dobra stójka i parter, wszystkego akurat tyle ile trzeba i wszystko wytrenowane w ciągłej walce na treningach. Jak ktoś trenuje judo i ma jeszcze siłę to naprawdę może chodzić po ulicy bez obaw.

Z tym ostatnim zdaniem się zgodzę w pełni.
Kubuś Puchatek - 11 Lipiec 2005, 07:39
:
Nie widzialem jeszcze nikogo z judo, kto trenowal je kilka lat i nie mial sily. Judo sie zmienia i wiekszosc judokow na drugi "etat" robi regularnie silke kulturystyczna, nie stroniac od wynalazkow wspolczesnej farmakologii. "Sama technika" to judo robilo sie 20 lat temu, albo wiecej.

K_P
PS. Czy jest akurat tyle ile potrzeba w judo? Walka Nastuli z MInotauro dowodzi, ze niekiedy jednak czegos tam brakuje.
satorian - 11 Lipiec 2005, 20:29
:
Racja, ale zwróć uwagę na to, że na ulicy rzuty mają DUŻO wieksze znaczenie niż w MMA. A myślę, że akurat w tym Nastek jest lepszy od Mino :)
Kubuś Puchatek - 12 Lipiec 2005, 09:24
:
Zalezy gdzie i w jakim klimacie. Na ulicy w Rio to ludzie prawie nago chodza. Widzialem jak moj kumpel judoka chcial rzucic gosci w t-shirci, jakie bylo jego zdumienie jak zostala mu koszulka w rekach, a tamten go na... po gebie. Dopiero wejscie w nogi przywrocilo proporcje tek walce.

K_P
satorian - 12 Lipiec 2005, 13:14
:
jako że klimat u nas zmienny, to techniki trzeba dobierać na porę roku...
A co do siły i pakerów. Zawsze podejrzany był dla mnie postulat o sciąganiu takich gości do parteru. IMO w tym właśnie przypadku posiadanie mocnego uderzenia (a nawet kopnięcia) może odgrywać bardzo dużą wagę.
marcus73 - 15 Lipiec 2005, 12:10
:
Już nie mogę zdzierżyć tych głupot o sile i technice.
To wszystko musi sie uzupełniać.

Wiecie dlaczego Nastuli wchodzą dobrze techniki :?:
A może dlatego, że potrafił "wiosłować" leżąc na brzuchu na wysokiej ławeczce sztangą 160kg :!:

jest to wiadomość niesprawdzona, ale z wiarygodnego źródła.

Jak jeszcze komuś mało, to Karelin robił podrzuty ze sztangą 160kg ...
W normalnym cyklu trójbojowym na pewno by zrobił 700kg, a to już jest sporo.
Kubuś Puchatek - 16 Lipiec 2005, 16:11
:
UStalmy profesjonalni zawodnicy judo, bjj, zapasow maja sile - ale na dodatek ukierunkowana do walki.

K_P
Kselos - 17 Lipiec 2005, 08:44
:
...a nawet "amatorzy" którzy po sportach uderzanych zajeli się chwytaniem, po jakims czasie (np. 2 latach kulania) stają się DUŻO silniejsi - chodzi mi np. o siłę uchwytu, przedramion czy karku (te nie zapinające sie kołnierzyki)

Jeszcze nie widziałem graplera (ze stażem) który by był jakiś "słaby"

Zaryzykowałbym nawet tezę ze grapling lepiej wyrabia siłę całego ciała niz siłownia
dynamiczną i statyczną (??)

Poprawcie jeżeli to herezje
satorian - 20 Lipiec 2005, 06:14
:
rzeczywiście... Ryzykowna teza :) Piszesz 2 lata kulania? Poł roku solidnej siłowni (dla początkującego) wystarczy, żeby PODWOIĆ siłę fizyczną. Czy trening graplerski da podobne efekty? Chyba nie...
saku - 20 Lipiec 2005, 10:42
:
satorian napisał/a:
rzeczywiście... Ryzykowna teza :) Piszesz 2 lata kulania? Poł roku solidnej siłowni (dla początkującego) wystarczy, żeby PODWOIĆ siłę fizyczną. Czy trening graplerski da podobne efekty? Chyba nie...


Ale jaką siłe podwoisz? Siłownianą

A na graplingu poprawisz siłe przydatną do walki

Inna siłe robisz na siłowni, inną na budowie :) a inna na macie
satorian - 20 Lipiec 2005, 17:41
:
saku napisał/a:
Ale jaką siłe podwoisz? Siłownianą


ciekawa kategoria :) A na serio to podwoisz każdą, jaką zdecydujesz się na tej siłowni ćwiczyć. Zaś w treningu grapplerskim czynności, które mogą stymulować rozwój siły mięśniowej przeplatają się za gęsto z innymi. Z tego powodu teza Kselosa jest z gruntu fałszywa.
Kselos - 20 Lipiec 2005, 17:54
:
satorian napisał/a:
Zaś w treningu grapplerskim czynności, które mogą stymulować rozwój siły mięśniowej przeplatają się za gęsto z innymi. Z tego powodu teza Kselosa jest z gruntu fałszywa.


Walka graplerska wspaniale rozwija siłe całego ciała: dłoni, przedramion, ramion, karku, pleców, brzucha, krzyża, nóg - o wiele lepiej niż np. kickboksing czy karate...
...a jeżeli chodzi o siłownię - trudno to wytłumaczyć, ale tak mi się wydaję z autopsji - np. po sparingach z "młodymi gniewnymi pakerami" wcale nie czułem sie od nich słabszy fizycznie, mimo że nie odwiedzałem siłowni parę lat... moi znajomi graplerzy mają podobne odczucia...
podkreślam że mówię o sile, nie o technice
satorian - 20 Lipiec 2005, 19:30
:
żeby mieć czystość obrazu nie powinieneś się z nimi sparować, ale raczej zmierzyć się w czysto siłowej dyscyplinie. Saku ma racje o tyle, że rzeczywiście są różne rodzaje siły. Zapewne twoi pakerzy ćwiczyli przede wszystkim na masę, a wykonywali mało ćwiczeń ukierunkowanych wprost na zwiększenie siły dynamicznej. Co nie zmienia faktu, że także i ją można na siłowni z powodzeniem ćwiczyć.
x-ray - 6 Sierpień 2005, 17:26
:
Temat podobno brzmi "ULICA I PARTER - przeczytaj zanim zaczniesz pisać bzdury". Przeczytalem cale 10 stron tej dyskusji i gdybym nie mial zielonego pojecia o SW, i o tym czym jest ulica, zglupialbym chyba jeszcze bardziej. Wiekszosc polemiki w tym temacie odbywa sie na zasadzie dyskusji w piaskownicy - Moj wujek jest komandosem i wszystkich rozwali. Na to drugi - A moj brat cwiczy xxx (SW do wyboru) i zalatwi twojego wujka. I tak w kolko. Jakakolwiek walka czy na macie, czy na ulicy jest przede wszystkim sztuka myslenia, analizowania ruchow przeciwnika i wykorzystania nabytych umiejetnosci. Co za roznica co sie trenuje. Wazne aby sobie poradzic w sytuacjach zagrozenia. Nie wiem po co tu sie spierac co jest lepsze a co gorsze, chwytne czy uderzane. Ten spor toczy sie na wszystkich forach dyskusyjnych od lat i cokolwiek by sie nie powiedzialo w tej materii sadze, ze juz dawno zostalo powiedziane. Trzeba chyba zaczac ten post przede wszystkim od tego, ze jesli jest jakakolwiek mozliwosc unikniecia walki, trzeba jej unikac, bo nawet najlepiej przygotowanemu twardzielowi jeden strzal moze pokazac dowolny gwiazdozbior. Jesli juz decydujemy sie walczyc to zawsze traktujemy przeciwnika jak co najmniej rownego sobie. Nie jeden przejechal sie na rutynie, nie jeden jeszcze sie przejedzie. Ponadto trzeba sobie zdawac sprawe z tego, ze kazda walka toczona na ulicy moze sie zakonczyc z tragicznym skutkiem dla mnie lub dla przeciwnika. Nigdy w czasie bojek na ulicy nie podchodzilem z mysla aby zniszczyc przeciwnika ale aby go jak najszybciej unieszkodliwic, czyli gdy gosc mial dosyc nie podbiegalem do niego by mu sprzedac jeszcze jednego buta na leb, bo po tym moze sie juz nigdy wiecej nie podniesc, a ja chce zyc dalej normalnie bez ciagania po sadach, pudlach czy policjach bo za duzo mam do stracenia. Dobra, zaczynamy sie tluc. I co dalej? W tym momencie pole do popisu macie i chwytacze i uderzacze ale nie na zasadzie moje SW jest lepsze, tylko jak rozwiazac przy znajomosci danego SW dana sytuacje. A nie ma na ulicy dwoch takich samych sytuacji. Mozna hipotetycznie rozwazac zblizone do siebie walki, ale nigdy nie sa one takie same. Z mojego doswiadczenia z ulicy wiem, ze nie ma regul jak sie walka potoczy i jak sie zakonczy. Usilne dazenie do parteru nie ma sensu jesli nie wyczuje sie przeciwnika. Ale znowu, nawet jesli sie nie jest chwytaczem, a trafia sie okazja sprowadzenia oponenta do parteru to trzeba z tego korzystac, bo wiecej taka sytuacja moze sie nie powtorzyc. Uwazam, ze taka sama ilosc bojek konczy sie w stojce co i w parterze. Oczywiscie mowie tu o sytuacjach 1vs1 (Powtarzanie starej reguly, ze jak jest wiecej przeciwnikow to nalezy spierd..., nie ma chyba sensu bo wszyscy ja znaja). W walce na ulicy wykorzystujemy wszystkie umiejetnosci i te ze stojki i te z parteru w zaleznosci od sytuacji. Bo ulica to nie walki miedzystylowe, czy nawet MMA lecz to walka czym popadnie. Poczawszy od nog, rak i glowy, a na nozach, sztachetach, ceglach i czymkolwiek jeszcze konczac. Panowie. Nie rozdrabniajcie sie na mowieniu o tym ktora SW jest lepsza ale co WY byscie w konkretnej sytuacji zrobili. Bo kazda SW podnosi poziom sprawnosci, poczucie wlasnej wartosci i zwieksza sile. I to nie ulega najmniejszej watpliwosci.
Mystic - 6 Sierpień 2005, 22:58
:
Ja bym wyciagnal swojego kałacha :)
x-ray - 7 Sierpień 2005, 09:28
:
varner czy potrafisz czytac ze zrozumieniem? Na cholere sie tyle czlowiek poci. Skoncz pieprzyc na temat BJJ bo ten post nie jest o tym. Ale z twojego postu wnioskuje, ze sam masz swietne rozwiazanie w takich sytuacjach, wiec sie podziel z nami swoja wiedza. Ironii nam tu nie trzeba ale konkretow, wiec badz konkretny a nie cwaniak. Chcesz wiedziec co zrobic w sytuacji gdy przeciwnik wyciaga kose, sztachete, bron? Sa dwie opcje/
1. Spierdalasz, jak dasz rade.
2. A jesli jestes kozak, na jakiego sie zgrywasz to wykonujesz rzut w kierunku przeciwnika w celu przechwycenia narzedzia, ktorym oponent probuje cie sterroryzowac. Przechwytujesz lewa badz prawa reka, lub obydwoma. A jesli nie wiesz jak przechwycic to zapytaj o to swojego instruktora/trenera. Tylko nie pytaj kumpli z podworka bo na pewno zrobia cie w balona.
I tak na marginesie. Jak nie masz nic konstruktywnego do powiedzenia, to nie zabieraj glosu, bo tylko marnujesz miejsce na forum.
varner - 7 Sierpień 2005, 10:44
:
Oczywiście ze najlepiej uciec ale nie zawsze sie da.Jesli chodzi o konkrety, topoczytaj wywiady z zawodowymi nozownikami, obrona przed nożem jest ogolnie bardzo trudna ale mozlliwa tylko w momencie jesli rownoczesnie z obrnoą wykonasz udezrenie i to nie w splot słoneczny tylko np.rtań. Jeśli chodzi np. o atak z góry wyrzycasz ciało do przodu, równoczesnie z blokiem ręka uderzasz w krtan i w krocze. Rękę układasz pod kątem 90 stopni, a dłoń układasz w formie haczyka i jeśłi uda Ci sie wyłaać rękę atakującą rozbrajasz, jeśl nie,to uciekasz. po takiej serii ciosów gość zbyt szyko nie wstanie 9gwarnatuje) Nie kwestionuje skutecznosci BJJ, inersuje mnie tylko wąski zakres zagrożen jakimi sa atakinarzędzami, a BJJ nie oferuje tu nic rewelacyjnego.
Sawosz - 7 Sierpień 2005, 10:57
:
Generalnie to pogadaj z praktykami od noiży i to takich co bawia się atrapami itd. bo chyba trochę tu głupot kładziesz... BTW sensowny nozownik to Cie raczej z góry nie zaatakuje z tego co wiem ;)
y3ti - 7 Sierpień 2005, 13:50
:
Tak sobie czytam i czytam i jedynie co mi do glowy przychodzi to taki kawal jak siedza dziewczynki w wieku przedszkolnym w piaskownicy i jak to zwykle bywa u dzieci sie przechwalaja.
- Moj tata to ma takiego - pokazuje prawym kciukiem i palcem wskazujacym dlugosc penisa swojego taty
- Eeee to nic! Moj to ma taaaaakiego! - dziewczynka pokazuje dlugosc penisa za pomoca dwoch dloni oddalonych od siebie w odleglosci 30 centymetrow.
- Eee a moj ma tylko takiego - mowiac to pokazuje dwoma drobnymi paluszkami dlugosc 7 cm - i tez boli ;(

Ja jednej rzeczy nie rozumiem. Czemu wszyscy sztuki walki traktuja z osobna. Tutaj posluze sie przykladem BJJ (bo o nim najwiecej sie teraz pisze).

- cwiczycie parter?
- no cwiczymy, u nas parter najlepszy
- a rzuty i obalenia cwiczycie?
- oczywiscie ze cwiczymy
- a na workach, lapkach i tarczach uderzenia jedziecie?
- no pewnie, cwiczymy duzo kombinacji, proste, sierpy, low-kicki, no wszystko
- no ale samoobrony nie cwiczycie
- jak to nie 8O !!! Wiesz ile w BJJ jest technik z samoobrony? Staaaaary

No kurcze rewelacja. I to nie tylko w BJJ spytaj sie karateki, spytaj sie chlopakow z taekondo a tez powiedza, ze ostatnio czasami i parter cwiczyli i samoobrone.

Mi tylko przychodzi do glowy jedno pytanie. Jak poswieca sie czas na przecwiczenie low-kickow, albo samoobrony to trzeba zrezygnowac z czegos innego.

Wszystko takie doskonale i sobie ludzie cwicza i chwala sie na forum. Ci co sie nie kluca ida nad stojka popracowac na Kicku, Muay Thai, TKD albo boksie. Na parter pojda na Judo albo na BJJ. Na samoobrone na JuJitsu albo z samoobrony slynne combaty.

Ostatnio do JuJitsu dorzucilem sobie BJJ. O BJJ nie chcem sie wypowiadac, bo ledwo na 3 treningach bylem. Teraz sa tez wakacje i zapewne troszke inaczej treningi sa prowadzone. Jednak co mnie urzeklo to pomimo, ze taka moda na BJJ, ze jakie to jest skuteczne i wogule to zaden, nikt (slownie zero, liczba 0) na treningach nie powiedzial mi BJJ jest najlepsze. BJJ jest dobre do wszystkiego.

Za to Ci co w tym modnym parterze robili ze mnie w 10 sekund (a czasem i mniej) wiatrak i skladali jak kocyk niemowlaka wiele razy mowili:

- rzuty, obalenia cwiczymy sobie na Zapasach. Po treningu BJJ jest trening zapasow
- uderzenia i stojke robimy na MT.

"Na BJJ _zazwyczaj_ (czyli bardzo czesto i prawie zawsze) cwiczymy _sam_ parter" - dzieki temu ze skupiaja sie na jednym celu, cwicza jedna rzecz to cwicza to dobrze i sa w tym dobrzi i niepokonani!

No ale wrocmy do ulicy. Ja tu mam wrazenie, ze temat troszke zszedl z tematu "parter a ulica" a wszedl na droge "bjj jest najlepsze na ulice".

Wiele sie tu mowi o niewiadomo jak silnych pakerach, niepokonanych nozownikach i smiertelnym zagrozeniu jakim jest ulica. Za to ja o wiele wiecej slyszalem opowiesci (potwierdzonych przez swiadkow) jak to:
- znajomy Judoka szedl z dziewczyna jedna z takich "znanych" Pruszkowiskich ulic i zostal zaczepiony przez 4 chlopakow. Poszlo jedno harai-goshi na tego co najbardziej pyskowal. Uderzyl o beton i nie wstal. Pozostalych trzech zrezygnowalo
- jak kolezanka zostala zaczepiona przez jakiegos faceta w parku i chcial ja gdzies zaciagnac a ta mu sprzedala kopniaka w krocze bedac w glanach
- jak brat mojej kolezanki (2 lata karate tradycyjne cwiczy) zostal napadniety przez jakiegos dresa i walka skonczyla sie zanim sie jeszcze zaczela - kopniecie okrezne na glowe
- ostatnio tez jak szlismy z chlopakami na impreze widzialem (w ten piatek wieczorem) na wlasne oczy jak 2 na oko 15-sto latkow w parku Potulickim w Pruszkowie chcialo skroic jakiegos ich rowiesnika (na oko 14 lat). Zblizajac sie do niego juz na oko z 10 metrow jeden wyciagnal noz i zaczal wyzywac i grozic tamtemu z dziewczyna. Epitety lecialy rowne az dech w piersi zatykalo, skad taki szkrab zna tyle przeklenstw.

Zanim tamci podeszli do pary, przestraszony chlopak podniusl jakis kamien wielkosci piesci lezacy przy lawce i rzucic prosto w twarz temu co go nozem straszyl. Temu co dostal nic w sumie sie nie stalo - wiem ze na pewno krew mu leciala bo zostala na betonie - ale uciekl szybciutko z kolega. Podeszlismy do nich i ten chlopak co rzucil kamieniem naprawde sie bal. Dziewczyna az go przytulala, a tamten az caly sie trzas ze strachu! Poczekalismy z nimi i po chwili przyjechali rodzice dziewczyny i zabrali dzieciaki do domu a my poszlismy chlac na impreze ;)

Kurcze swoja droga ta jego dziewczyna byla chyba w jego wieku, ale nie powiedzial bym - niczego sobie :)

Nie mam zamiaru tutaj bagatelizowac niebezpieczenstwa zwiazanego z napadem, ale nie zawsze atakuje nas 7, nie zawsze atakujacy jest dosiwadczonym nozownikiem a noz czesto wyciaga aby tylko postraszyc i nie jest gotowy go wykorzystac i nie zawsze podnosi 80 kg jedna reka!

Wracajac do tematu - czy parter jest skuteczny na ulice? Wszystko jest skuteczne jesli jest to dobrze przecwiczone i w tym sie specjalizujemy. Chyba lepiej aby Judoka wziol kolesia za chabety i walna nim o ziemie niz probowac sie z nim boksowac. To samo z bokserami - jak nie mam zielonego pojecia o parterze to co mam sie pchac w parter bo mi na vortalu budo napisali ze parter jest skuteczny 1 na 1 (no bo jest)?

Pozatym przypominam, ze takie zwykle uliczniaki fakt maja psychike aby podejsc i za przeproszeniem wyjebac komus strzala. Prawda tez jest taka ze wiekszosc nie jest zadnymi fighterami, gardy nie trzyma, a jak trzyma to zle i mysli ze jak ma duze barki to ich czlowiek sie przestraszy.

Jak ktos bedzie nam chcial wpierdolic to nam wpierdoli. Zbierze kumpli zaczai sie na Ciebie i poprostu Cie spierze. I nie pomoze wtedy parter, stojka. Tak samo z nozownikami. Jak bedzie chcial to podejdzie i bez slowa zarznie nas tym nozem. Jak rolnik ubija swinie i chce ja ubic i wie ze ubije to sie czai? Zastanawia sie? Rozmawia? Jednym pewnym ruchem zarzyna prosiaka i po zabawie.

Wiekszosc napadow skierowanych jest tylko albo na szpan u kolegow, albo na zyski materialne (komorki, portfele). Wielu z nich najchetniej by chcialo aby ich ofiara stanela, wyciagnela wszystko co ma dala napastnikowi i powiedziala prosze. Watpie aby ktos z napastnikow chcial zabic - chyba ze psychopata.

Pozatym kazdy kiedys zginie i trzeba byc na to przygotowanym. Zyciem trzeba sie cieszyc i z niego korzystac a nie przez caly czas zyc w strachu i zmartwieniach. Co to za zycie?
Kolejna sprawa, to to ze kazdy martwi sie oto czy mu ktos komorki nie zabierze, czy go ktos nie napadnie. Zrozumiale - dba o siebie i swoje zycie. Tylko dlaczego nie zapina pasow jak jedzie samochodem, nie dba o swoje zdrowie, naduzywa uzywek.

To nie w napadach ginie najwiecej osob, ale na ulicy w wypadkach samochodowych i na wrzody spowodowane ciaglym zamartwianiem sie i stresem! Kazdy czuje sie bezpieczny na ulicy jak ma noz albo batona przy sobie, a juz nie martwi sie ze bedzie wracal do domu w nocy z impreze i jebnie go jakis pijany kierowca, albo zostanie potracony bo nie bedzie widoczny na szosie.

To smutne ze gdy z kranu ciagle leci woda i zalewa nam lazienke, to my zamiast naprawic kran latamy z kubelkiem i wylewamy wode do wanny - a zlew za moment znowu bedzie pelny...
paredur - 7 Sierpień 2005, 14:13
:
Zawsze myślałem!:
Trenuj wszystko, a najbardziej biegi....
varner - 7 Sierpień 2005, 18:47
:
Może nie do konca zrozumiałem. Ja nie licytuje co jest lepsze. Uważam BJJ za naprawde jeden z najlpeszych i najciekfaszych systemów. Nie chodzi mi o kolejną bezsensowną wymiane poglądów co jest lepsze BJJ czy Krav Maga czy cos innego. Chodzi mi o to czy tenując samo BJJ i mysląc o realnej samoobronie porusza sie tematykę noza lub kija i jak oto wygląda. Czy samo BJJ jest wystarczające do kazdego rodzaju zgrozen, a niestety ulica pełna jest ludzi [pozabwoinych wyobrażni i zasad moralnych dla których atak nozem to zaden problem. Jestem z okolic wrocławia. Ostatni był u nas gwałt facet własnie szanatażował kobiete nozem. Rok temu w jednym z wrocłwskich klubów został powaznie zaatakowany nozem judoka( medalista mistrzostw Europy, był tam brmakarzem), jest sparalizowany od pasa w doł. Popełnił jednak podstawowy bład chcac rozdzelic bijatyke dwóch ludzi wszwedł miedzy nich i dostał od tyłu pchniety. Odrwocił sie tyłem do jednego z przeciwnikow co jest niedopuszczelne w takiej sytuacjii i pomimo ze był dosakonałym zawodnikiem brak pewnych instyktów samozachowania go zgubił. (pomomo tak ogramnych umiejetenosci). I według mnie noz jest jednak powaznym zagrozeniem w dzsiejszych czasach,a wielu ludzi go bagatelizuje.
Naseem - 4 Wrzesień 2005, 14:58
:
[/quote]

nie ma obrony przed nożownikiem a jeśli jest to graniczy z cudem lub robimy ją podczas treningu. normalnie niczego się nie da przechwycić - dla fanów obrony przed nożem gołymi rękoma mam propozycję by wyobrazili sobie zawodowego boksera (ja widzę chrisa eubanka nie wiem czemu) który zamiast rekawic ma noże w rękach i idzie na was młucąc równo w waszą stronę łapami. powodzenia w przechwytywaniu rąk.

parter na ulicy? a może parter w autobusie? o tym chyba nie było.
rozumiem że fani bjj ćwiczą na posadzce normalnie i na asfalcie. czy tylko mata?
AdamD - 4 Wrzesień 2005, 17:49
:
Jak napisałem wcześniej - fan BJJ jak go zaczniesz szarpać w autobusie wypierdoli Ci z bani, poprawi lewy prawy, chwyci za łeb i trzaśnie parę razy o jakąś rurę czy inną poręcz.
Singlaub - 4 Wrzesień 2005, 18:01
:
Naseem napisał/a:
parter na ulicy? a może parter w autobusie? o tym chyba nie było.
rozumiem że fani bjj ćwiczą na posadzce normalnie i na asfalcie. czy tylko mata?

A asfalt przeszkadza w wykonaniu obalenia czy co?
kane - 4 Wrzesień 2005, 21:41
:
SinglauB napisał/a:
A asfalt przeszkadza w wykonaniu obalenia czy co?

To zycze powodzenia przy wejsciu w nogi gdy pod kolanami nie bedziesz mial mieciutkiej maty z gwardii...
Zolin - 4 Wrzesień 2005, 22:07
:
kane napisał/a:
SinglauB napisał/a:
A asfalt przeszkadza w wykonaniu obalenia czy co?

To zycze powodzenia przy wejsciu w nogi gdy pod kolanami nie bedziesz mial mieciutkiej maty z gwardii...


A czy obalenie to musi byc koniecznie wejscie w nogi? Koniecznie ktos cwiczacy bjj musi schodzic do kolan(poobdzierac sobie je prozadnie) aby kogos wywrocic? Ehh te ufc. Wiekszosc sekcji bjj ma udoskonalna stojke o zapasy/judo. Wiec mozna wejsc w goscia(klincz zapasniczy z wybraniem reki/rak czy po rpostu w pas) i obalic na ktoras strone. Oczywiscie obowiazkowo lecimy na niego, aby dodatkowo odczul ciezar upadku. Albo wchodzac w klincz mozemy zrobic maly przysiad(nie musimy tutaj dotykac kolanami podloza) i wejsc w nogi(np zrobic double takedown) i rowniez goscia wywalic na ktoras strone. Te techniki dotyczyly akurat zapasow, a jest jeszcze judo. I pelna gama podciec, obalen, przerzutow itd. Wiec trenujacy bjj nie musza koniecznie wchodzic komus w nogi w celu obalenia........ale taki mit wciaz jest aktualny widac. Zapraszam na sekcje bjj w celu zapoznaniu sie z technikami...
kane - 4 Wrzesień 2005, 22:17
:
Wierz mi, ze wiem o co biega w parterze...
Duzo podstawowych obalen z zakresu bjj "naraza" kolana...ale oczywiscie przyznaje racje ,ze nie musza sie tak konczyc.
Singlaub - 4 Wrzesień 2005, 22:22
:
Heh no właśnie Kane, bo się zdziwiłem że właśnie ty tak się czepiasz. ;)
Jak tam kark?
kane - 4 Wrzesień 2005, 22:30
:
SinglauB napisał/a:
Heh no właśnie Kane, bo się zdziwiłem że właśnie ty tak się czepiasz. ;)
Jak tam kark?

Przeszedlem juz druga serie rehabilitacji.
Robie teraz statyczne obciazenia miesni plecow.
Jest ciezko...boli jak cholera praktycznie niezmiennie od tej kontuzji.
Dzieki za pamiec :wink:
Zolin - 4 Wrzesień 2005, 22:36
:
re up
Taa a ja myslalem juz ze tlumacze obalenia komus zielonemu hyhy Moglem skrocic wypowiedz do 1 zdania :P
bialy - 28 Wrzesień 2005, 13:47
:
zacząłem trenowac bjj podoba mi sie jest ciekawie uwazam ze moze mnie czegos nauczyc,ale osobiscie twierdze ze do obrony na ulice to musi byc naprawde konkretny poziom wrecz mistrzowski i do tego jakas odpowiednia waga,chłopaki trenujacy w sekcji około pol roku wazac w granicach 80kg mnie wazacemu około 100kg nie dali rady nic załozyc,oczywiscie ci troche nawet ciezsi około 90kg juz se radzili ale czy to na ulicy jest az tak konkretne,jedno wiem na pewno i nikt mi tego nie powie same bjj moze sie nie sprawdzic treba to czyms uzupełnic,i na odwrot dobrze boksowanie uzupełnic bjj
Beresk - 1 Październik 2005, 13:40
:
Zwierzak napisał/a:
Dodałbym jeszcze, że chwytacze mają to do siebie, że doceniają uderzaczy i uważają ich za poważne zagrożenie. Mam takie subiektywne wrażenie, że częstszym zjawiskiem jest chwytacz uczący się podstaw uderzeń i ćwiczący zastosowanie swoich technik w konfrontacji z uderzeniami, niż uderzacz ćwiczący obrony przed sprowadzeniami.


Że co?? Chwytacze maja większy respekt przed sztukami uderzającymi to Bajka!!
Obejrz se chłopie konfrontacje sztuk walki w finale gościu z judo (juras) sprowadził gościa z tekwondo i go udusil. Tak go dusił ze gościu odrazu odklepał
Sam cwicze judo i wiem że moze być niewiadomo jak wielki misiek ale duszenie odbierze mu siłe!! Ale też wiem ze styl chwyany sam nie wystarczy to chuba ze 5 dan to dlatego też na boks chodzę i na siłownie:)
horror vacui - 1 Październik 2005, 15:03
:
Beresk napisał/a:
Że co??...Chwytacze maja większy respekt przed sztukami uderzającymi to Bajka!!...
(...)
...Ale też wiem ze styl chwyany sam nie wystarczy to chuba ze 5 dan to dlatego też na boks chodzę i na siłownie:)


Jakaś dziwna sprzeczność mnie dręczy w Twojej wypowiedzi.
Pozdrawiam
hv
Zolin - 1 Październik 2005, 17:21
:
Beresk napisał/a:
Że co?? Chwytacze maja większy respekt przed sztukami uderzającymi to Bajka!!
Obejrz se chłopie konfrontacje sztuk walki w finale gościu z judo (juras) sprowadził gościa z tekwondo o go udusil tak go dusił ze gościu odrazu odklepał:)
Sam cwicze judo i wiem że moze być niewiadomo jak wielki misiek ale duszenie odbierze mu siłe!! :) Ale też wiem ze styl chwyany sam nie wystarczy to chuba ze 5 dan :D to dlatego też na boks chodzę i na siłownie :)


Huh sory ale ja nie zrozumialem tego postu. Byc moze glupi jestem.
Krris - 8 Październik 2005, 06:46
:
Głupi to moze nie.
Byś może - tak wnioskuję - że lepiej ma chwytacz (judoka, bjj) który ćwiczy jeszcze uderzenia , niż na odwrót
no chyba że też jestem głupi :)
Lipski - 8 Październik 2005, 16:13
:
Beresk napisał/a:
Że co?? Chwytacze maja większy respekt przed sztukami uderzającymi to Bajka!!
Obejrz se chłopie konfrontacje sztuk walki w finale gościu z judo (juras) sprowadził gościa z tekwondo o go udusil tak go dusił ze gościu odrazu odklepał:)
Sam cwicze judo i wiem że moze być niewiadomo jak wielki misiek ale duszenie odbierze mu siłe!! :) Ale też wiem ze styl chwyany sam nie wystarczy to chuba ze 5 dan :D to dlatego też na boks chodzę i na siłownie :)


Ale tu wychodzi, ze juras to gościu z judo, a juras na zeszłorocznych konfrontacjach "reprezentował" właśnie teakwondo.
Ale w finale faktycznie był duszony przez judoke, o ile pamietam.

taki mały offtopic :twisted:
dar75 - 9 Październik 2005, 06:13
:
i tak oto Chmiel został Jurasem :) :) :)
Zwierzak - 9 Październik 2005, 17:21
:
Beresk napisał/a:
Zwierzak napisał/a:
Dodałbym jeszcze, że chwytacze mają to do siebie, że doceniają uderzaczy i uważają ich za poważne zagrożenie. Mam takie subiektywne wrażenie, że częstszym zjawiskiem jest chwytacz uczący się podstaw uderzeń i ćwiczący zastosowanie swoich technik w konfrontacji z uderzeniami, niż uderzacz ćwiczący obrony przed sprowadzeniami.


Chwytacze maja większy respekt przed sztukami uderzającymi to Bajka!!
Obejrz se chłopie konfrontacje sztuk walki w finale gościu z judo (juras) sprowadził gościa z tekwondo i go udusil.


Czy po tym pogrubieniu zrozumiałeś, co powiedziałem? :twisted:
KSW widziałem, niejedno. Juras to taekwondoka, a judoka, który go udusił to Chmielu.
Osobiście preferuję inne klimaty MMA.
Spid - 9 Październik 2005, 17:38
:
Cytat:
zacząłem trenowac bjj podoba mi sie jest ciekawie uwazam ze moze mnie czegos nauczyc,ale osobiscie twierdze ze do obrony na ulice to musi byc naprawde konkretny poziom wrecz mistrzowski i do tego jakas odpowiednia waga,chłopaki trenujacy w sekcji około pol roku wazac w granicach 80kg mnie wazacemu około 100kg


taka natura bjj, że ten co waży 80 kg w konfrontacji ze 100 kg przeważnie będzie na dole, nie ma bata na to...
marjan - 9 Październik 2005, 18:40
:
Cytat:
zacząłem trenowac bjj podoba mi sie jest ciekawie uwazam ze moze mnie czegos nauczyc,ale osobiscie twierdze ze do obrony na ulice to musi byc naprawde konkretny poziom wrecz mistrzowski i do tego jakas odpowiednia waga,chłopaki trenujacy w sekcji około pol roku wazac w granicach 80kg mnie wazacemu około 100kg

hmm mi sie udało pokonac 2 razy okolo 90-100 kg judoke... tyle ze on ma juz pod 50. ale byl mstrzem polski kiedys w sumie moj bilans z nim to chyba 2:4:2 wiec i tak dupa, ale to tylko trening... hmm moim zdaniem w stojce roznica wagowa ma jeszcze wieksze znaczenie niz w parterze. Ale to moje osobiste odczucie. :)
korba87 - 20 Październik 2005, 20:05
:
:lol: kurde ale wszystko zalezy na jakiego cwaniaka trafimy :lol:
jesli to jakas ... to po sprawie ale jezeli jest konkretnym gosciem to co ??
trzeba to przeciez zalatwic szybko... :twisted: i jak najbolesniej :lol:
Kubuś Puchatek - 27 Październik 2005, 12:06
:
Tak dla opamietania przypomne, ze nie raz wybitni specjalisci od kopania i uderzania, biedza sie 10 rund, zeby kogos porzadnie trafic., a czasami judoka zalatwia sprawe jedny wejsciem. Innymi slowy jest wiele czynnikow, ktore wplywaja czy bedzie "szybko, czy wolno".
Jak chcecie szybko to najlepiej w 3 na jednego, albo w ryj przestraszonego uczniaka, lub studencika 60 kg.
K_P
Warhead - 4 Listopad 2005, 15:47
:
Z tym studencikiem tez musza uwazac :) znam takiego co to potrafi przypierdolic :)
tyczek-zapachol - 6 Grudzień 2005, 20:53
:
przeciez jak jest bójka na ulicy to jak kolses dostanie kilka strzałaów upadnie na ziemie to robisz pełny dosiad i odrazu nokałt "młucenie mordy" ale jak on tez cos trenuje i jush zaczynajom sie schody bo wtedy wie jak wyjsc z opresji,a jak jest w parteze i ni wie co zrobic to ma lipe ale i nawet niekiedy niepomagajom zadne sztuki walki ani parter...
Steyr - 6 Grudzień 2005, 23:45
:
Przez takich jak Ty zastanawiam sie czy nie usunac wieku z mojego profilu :?
Malibu - 14 Grudzień 2005, 18:44
:
Ja jestem parterowiec...a nigdy na ulicy nie schodze do parteru!! daje wpysk, kopa w jaja jak nie skutkuje i albo w nogi(tzn uciekam) albo spokojnie odchodze...
Dlaczego?
Bo nie wiadomo czy nie ma kolegow za rogiem, i po co brudzic sobie np swiezo zakupiona koszulke :lol:
Sanjuro Yojimbo - 16 Grudzień 2005, 13:37
:
Jak już musisz się bronić, to albo ty gościa trafiasz uderzeniami. I wtedy - po co do parteru (?), gdzie faktycznie można się pobrudzić, obetrzeć łokcie lub kolana, podrzeć ubranko, zetrzeć noski nowych butów itp. (dosłownie - czycha na naszą garderobę masa zagrożeń) :)
Albo też to napastnik nas trafia (w czym każdy 'doświadczony fighter' :) zorientuje się stosunkowo szybko, bo to się dość specyficznie odczuwa na twarzy :) ). I wtedy jak najbardziej warto obalić. A obalając to już dość łatwo o parter.
A parter (z naszą przewagą oczywiście) i uszkodzone ciuchy, to lepsze niż stójka (bez naszej przewagi) i uszkodzona gęba (a może i nie tylko gęba).

Wszystko zatem sprowadza się do proporcji umiejętności naszych i napastnika: Jesteś wyraźnie lepszy w uderzeniach, to po co tu parter???
Ale jeśli jesteś w stójce gorszy, to parter uratuje ci tyłek.
Reasumując - warto ćwiczyć każdą strefę, żeby mieć swobodny wybór. (Ktoś to już wcześniej napisał, ja się tylko pod tym podpisuję rękami i nogami.) :wink:



A co do różnicy masy to nie jest chyba niczym szczególnym pokonanie w parterze (na chwyty oczywiście) kolesia ważącego o ok. 30 kg więcej, jeśli nie zna on technik i nie wie jak się tam poruszać i co na niego czycha.
(Piszę to na podstawie zarówno obserwacji, jak i własnej eksperiencji w tym zakresie, przy czym bywałem kiedyś niestety zarówno tym cięższym 'klockiem' - pokonanym przez technika-kurczaka, jak i tym lżejszym - pokonującym cięższego o 30 kg dryblasa. :) )
Malibu - 16 Grudzień 2005, 16:20
:
Sanjuro Yojimbo napisał/a:

Albo też to napastnik nas trafia (w czym każdy 'doświadczony fighter' :) zorientuje się stosunkowo szybko, bo to się dość specyficznie odczuwa na twarzy :) )


I nie tylko w twarz:)
Sanjuro Yojimbo - 16 Grudzień 2005, 21:16
:
Jakoś mi się akurat tak skaładało, ze jak co do czego przychodziło w realu, to napastnik zawsze starał się mi gębę uszkodzić (cepami alibo i z bańki). :)
Ale oczywiście może się różnie przydażyć...
Malibu - 17 Grudzień 2005, 16:51
:
Mi przypadło jakos do gustu walenie jak przeciwnik jest większy (np. duuuzoooo większy) z kolana w jaja...a takl to z łokcia!! bardzo fajne uczucie;p tylko potem troche boli jak sie na jakas kosc nadzieje
deev - 18 Grudzień 2005, 17:20
:
Moim zdaniem nie ma możliwośći utrzymania średnio inteligentnego, średnio wysportowanego, średnio wyszkolonego napastnika na dystans. Mowie tu o walce niejako spodziewanej (zaczepak w klubie, na ulicy - gdzie jest moment dla Ciebie i przeciwnika aby zorientowac sie, ze bedziecie walczyc). Potrafia to zrobic TYLKO Mistrzowie - a tych jest niewielu. Temat jest otwarty i na kazda opinie "za" parterem bedzie opinia "przeciw". Faktem jest, ze umiejetnosc walki w parterze, nikomu nie zaszkodzila ( nie jest znany mi przypadek, gdy osba czujaca sie dobrze w walce "na stojaco" jak i w walce parterowej - przegrala przez to, ze wybrala parter) - a mozna uznac to za pewien wyznacznik.
Sanjuro Yojimbo - 18 Grudzień 2005, 17:47
:
deev napisał/a:
Faktem jest, ze umiejetnosc walki w parterze, nikomu nie zaszkodzila ( nie jest znany mi przypadek, gdy osba czujaca sie dobrze w walce "na stojaco" jak i w walce parterowej - przegrala przez to, ze wybrala parter) - a mozna uznac to za pewien wyznacznik.

Dobrych parterowców będzie pewnie coraz więcej. Wybierając świadomie parter można będzie się naciąć.
I o ile, jak się natniesz w stójce, to możesz zakombinować coby obalić i szukać szczęścia w parterze, o tyle, jak od razu obalisz i okaże się, że w parterze jesteś gorszy niż przeciwnki, to już klops. :)
Malibu - 19 Grudzień 2005, 20:34
:
Hmm widzisz mowisz prawde coraz więcej jest parterowcow, ale taki zwykły ulicznik co np go nie iteresuje parter będzie dązył do tego aby ten "ktos" nie wszedł mu np w nogi czy rtam czyms innym:D i moze sie zdazyc tak ze parter juz nie będzie taki skuteczny bo duzo osob nauczy sie w nim bronic i przeciwko niemu:)
Kubuś Puchatek - 22 Grudzień 2005, 14:31
:
Obrona przed wejsciem w nogi wymaga dlugiej nauki.
Tzw. zwykli ulicznicy to sa grozni tylko:
1. jak sa z kumplami
2. jak bija slabszych od siebie z zaskoczenia
3. zwykli ulicznicy sa bezradni z kimkolwiek o stazu bokserskim, graplerskim (chyba, ze maja w kieszeni sprzet).
To tyle o zwyklych ulicznikach.

K_P
severe - 22 Grudzień 2005, 16:22
:
Sanjuro Yojimbo napisał/a:

A co do różnicy masy to nie jest chyba niczym szczególnym pokonanie w parterze (na chwyty oczywiście) kolesia ważącego o ok. 30 kg więcej, jeśli nie zna on technik i nie wie jak się tam poruszać i co na niego czycha.
(Piszę to na podstawie zarówno obserwacji, jak i własnej eksperiencji w tym zakresie, przy czym bywałem kiedyś niestety zarówno tym cięższym 'klockiem' - pokonanym przez technika-kurczaka, jak i tym lżejszym - pokonującym cięższego o 30 kg dryblasa. :) )


Uważam ze nadwyraz przesadnie uprosciłeś. Z moich doswiadczeń niejednokrotnie wynikało co innego. A consensus widze tylko w odniesieniu do osób o poziomie zaawansowanym w grapplingu. Kwestią istotna jest również to, co tysiace razy tu było pisane : w jakim przedziale jest róznica tych 30kg, czy np 90-120 czy 60-90.Pytanie mogę mieć tylko jedno, czy przez kurczaka byłeś pokonany na ulicy czy na macie, czy sam jako juz nie klocek także pokonywałeś dryblasów na ulicy czy tylko na macie ?
severe - 22 Grudzień 2005, 16:25
:
Sory, dopiero teraz dostrzegłem ze zaznaczyłeś "pokonać na chwyty". Faktycznie tak moze być, tylko problem w tym, że w kanonie ulicznych mordobić nie za bardzo mieszczą sie tak daleko posunięte ograniczenia.
Sanjuro Yojimbo - 23 Grudzień 2005, 14:19
:
Kubuś Puchatek napisał/a:
Tzw. zwykli ulicznicy to sa grozni tylko:
1. jak sa z kumplami
2. jak bija slabszych od siebie z zaskoczenia
3. zwykli ulicznicy sa bezradni z kimkolwiek o stazu bokserskim, graplerskim (chyba, ze maja w kieszeni sprzet).
To tyle o zwyklych ulicznikach.

Oj różnie to bywa (choć zazwyczaj tak właśnie jest).
Sanjuro Yojimbo - 23 Grudzień 2005, 14:26
:
severe napisał/a:
Sory, dopiero teraz dostrzegłem ze zaznaczyłeś "pokonać na chwyty". Faktycznie tak moze być, tylko problem w tym, że w kanonie ulicznych mordobić nie za bardzo mieszczą sie tak daleko posunięte ograniczenia.

Oczywiście, ale odniosłem wrażenie, ze ten fragment dyskusji o wagach dotyczył także sparingów.

Co do przedziałów wagowych to ja ważyłem jak zwykle ok. 75, a przeciwnik ok. 105 (i jeszcze twierdził, że zrzucił kilkanaście kilo 8O ). Kiedy indziej był to koleś ważący ok. 95 (ale mojego wzrostu, więc niezły klocek). Ten "kurczak" co mnie poskładał, miał chyba około 60 kilo i był o wiele słabszy fizycznie.
Takie zdarzenia uczą szacunku dla czystej techniki.
Malibu - 24 Grudzień 2005, 12:00
:
Kubuś Puchatek napisał/a:
Obrona przed wejsciem w nogi wymaga dlugiej nauki.
Tzw. zwykli ulicznicy to sa grozni tylko:
1. jak sa z kumplami
2. jak bija slabszych od siebie z zaskoczenia
3. zwykli ulicznicy sa bezradni z kimkolwiek o stazu bokserskim, graplerskim (chyba, ze maja w kieszeni sprzet).
To tyle o zwyklych ulicznikach.

K_P


Oj kłucił bym się,widze ze jednak nie przebywasz w takim gronie...i wnioskuje z tego ze takie informacje chyba dostałes od kogos lub czytałes rozne opowiesci o ulicznikach:)!!(bez obrazy oczywiscie) zdazaja się tacy ale nie zawsze jak piszesz!!
Pozdrooo
Kubuś Puchatek - 27 Grudzień 2005, 14:56
:
No coz... znam takie srodowiska. Sam bylem... jakis czas... ulicznikiem. Czlowiek, ktory naprawde jest dobry nie szuka przeciwnikow na ulicy.

K_P
Yoshihiro - 28 Grudzień 2005, 20:52
:
Zgadzam sie z Kubusiem w 100 procentach!Taki bolek na ulicy(chocby nawet wazył 100kg)to w pojedynke moze...własciwie nic nie może!!!Bokser zgasi go technika(ulicznik nawet gardy trzymac nie umie), a grapler jebnie o glebe i koniec!Przed wejsciem w nogi jest sie bardzo trudno obronic(ogladnij walki Royce'a-wszyscy wiedzieli ze bedzie chciał wejśc w nogi a mało komu udawało sie obronic, a to byli profesjonalisci)!Silni w grupie...nic poza tym
Sanjuro Yojimbo - 28 Grudzień 2005, 22:49
:
Jest jeszcze coś takiego jak praktyka i obicie na ulicy. Niektórzy menele są zaprawieni w bojach i niebezpieczni. Zwłaszcza tacy, co nie stronią/nie stronili od sportów i czasem nawet jakiegoś boksu czy kicka nieco liznęli, albo po prostu są dość sprawni (kamasze też co nieco dawały w tej materii). W połączeniu z praktyką, obiciem na ulicach i socjopatią daje to niezłe podstawy do bójek.
Może mistrza na szczeblu województwa, czy nawet gminy, nie pojadą, ale zwykłych trenujących wielu by musiało ustąpić im pola. Zwłaszcza młodocianych.
CHI - 29 Grudzień 2005, 22:25
:
Jest jeszcze coś takiego jak praktyka i obicie na ulicy. Niektórzy menele są zaprawieni w bojach i niebezpieczni. Zwłaszcza tacy, co nie stronią/nie stronili od sportów i czasem nawet jakiegoś boksu czy kicka nieco liznęli, albo po prostu są dość sprawni (kamasze też co nieco dawały w tej materii). W połączeniu z praktyką, obiciem na ulicach i socjopatią daje to niezłe podstawy do bójek.
Może mistrza na szczeblu województwa, czy nawet gminy, nie pojadą, ale zwykłych trenujących wielu by musiało ustąpić im pola. Zwłaszcza młodocianych.

Zupełnie się zgadzam............[/b]
Yoshihiro - 29 Grudzień 2005, 22:36
:
Sanjuro Yojimbo napisał/a:
Zwłaszcza tacy, co nie stronią/nie stronili od sportów i czasem nawet jakiegoś boksu czy kicka nieco liznęli, albo po prostu są dość sprawni (kamasze też co nieco dawały w tej materii)


Ale ja o takich"egzemplażach"nie pisałem!
I zgadzam się że młodociany sobie z takim nie poradzi, ale ktos z średnim/dużym stażem jak najbardziej!Mówie tu o"solówce", a nie o 1 na 5!
Tomas155 - 22 Luty 2006, 14:39
: Temat postu: parter na ulicy
Ja uważam ze niema wiekszego znaczenia jakim stylem walczysz na ulicy, czy sprowadzasz przeciwnika do parteru czy nie liczy sie to czy juz wczesniej uczestniczyles w walkach takowych mozesz sobie super radzic na ringu ale coz z tego jezeli nap[rzyklad psychicznie cie spralizuje na ulicy i nic nie zrobisz . Jezeli ktos nieraz mial setuacje w ktorej byl zmuszony do bicia sie na ulicy to wie ze loczy sie psychika. Niewiem czy jest sens rozwazac nad tematem parteru na ulicy bo on moze byc rownie skuteczny jak zastosowanie innch technik (pod warunkiem ze przeciwnikow nie jest wiecej:P) Ja wyrazilem swoje zdanie .Jestem otwarty na słowa krytyki jesli powiedzilem cos nie tak .
Pozdro
Kubuś Puchatek - 22 Luty 2006, 17:54
:
Jeszcze nie spotkalem boksera (nie uczacego sie boksu, czy obijajacego worek chudego nastolatka), ktorego wystraszylaby sytuacja uliczna. Wlasnie tym sie roznia od styli takich jak rozne style, ze tak powiem nie do konca kontaktowe, ze nie obca im jest konfrontacja w czasie ktorej dostaje sie po lbie. Sytuacja uliczna nic tu nie zmienia.
Jakie obicie ma ulicznik? Chyba, ze mowimy o tych, ktorzy biora udzial w ustawkach? Zwykly ulicznik to cale zycie na.... slabszych w asyscie kolegow.
K_P
Tomas155 - 22 Luty 2006, 21:48
:
Kubuś Puchatek napisał/a:
Jeszcze nie spotkalem boksera (nie uczacego sie boksu, czy obijajacego worek chudego nastolatka), ktorego wystraszylaby sytuacja uliczna. Wlasnie tym sie roznia od styli takich jak rozne style, ze tak powiem nie do konca kontaktowe, ze nie obca im jest konfrontacja w czasie ktorej dostaje sie po lbie. Sytuacja uliczna nic tu nie zmienia.
Jakie obicie ma ulicznik? Chyba, ze mowimy o tych, ktorzy biora udzial w ustawkach? Zwykly ulicznik to cale zycie na.... slabszych w asyscie kolegow.
K_P


no tak ale powiedz czy niezdarzaja sie ludzie slabsi psyhicznie (np. przy dwóch przeciwnikach ) bo ja sie spotkalem jak szyli jednego kolesia cwiczyl ponoc cosod 2 lat a i tak nawet \nie probowal sie bic tylkjo porostu go wmurowal i podal sie bez walki .co myslisz o tym ?
Kubuś Puchatek - 23 Luty 2006, 16:29
:
Po pierwsze 2 lata w sportach walki, w tym takze boksie, to nic, zwlaszcza jesli ktos cwiczy rekreacyjnie np. dwa razy w tygodniu. Choc boksu raczej "grzeczni" chlopcy nie uprawiaja.
Po drugie nigdy nie wiesz, czy "szyjacy" nie maja w zanadrzu nozy. Lepiej stracic cos niz zycie, czy zdrowie.
A "krwacow" zawsze mozna pozniej "dojechac" i wytlumaczyc w lepszych okolicznosciach, ze zle zrobili.
K_P
Kubuś Puchatek - 23 Luty 2006, 16:32
:
Po pierwsze 2 lata w sportach walki, w tym takze boksie, to nic, zwlaszcza jesli ktos cwiczy rekreacyjnie np. dwa razy w tygodniu. Choc boksu raczej "grzeczni" chlopcy nie uprawiaja.
Po drugie nigdy nie wiesz, czy "szyjacy" nie maja w zanadrzu nozy. Lepiej stracic cos niz zycie, czy zdrowie.
A "krwacow" zawsze mozna pozniej "dojechac" i wytlumaczyc w lepszych okolicznosciach, ze zle zrobili.
K_P
Kumite - 11 Marzec 2006, 15:36
:
Cytat:
Po pierwsze 2 lata w sportach walki, w tym takze boksie, to nic, zwlaszcza jesli ktos cwiczy rekreacyjnie np. dwa razy w tygodniu. Choc boksu raczej "grzeczni" chlopcy nie uprawiaja.

Mi sie wydaje, że od czasu dużo większe znaczenie ma po protu talent. Koś moze po dwóch latach tłuc gości, kórzy trenują od wielu, ale mają mniejszy talent. Jest coś takiego, że pewnym ludziom szybko przychodzi technika. Tak jest w kązdej dziedzinie życia, do pewnych rzeczy trzeba sie urodzić.
Tomas155 - 12 Marzec 2006, 22:48
:
Kubuś Puchatek napisał/a:
Po pierwsze 2 lata w sportach walki, w tym takze boksie, to nic, zwlaszcza jesli ktos cwiczy rekreacyjnie np. dwa razy w tygodniu. Choc boksu raczej "grzeczni" chlopcy nie uprawiaja.
Po drugie nigdy nie wiesz, czy "szyjacy" nie maja w zanadrzu nozy. Lepiej stracic cos niz zycie, czy zdrowie.
A "krwacow" zawsze mozna pozniej "dojechac" i wytlumaczyc w lepszych okolicznosciach, ze zle zrobili.
K_P


hmmm... jezeli byli z innej dzielnicy to raczej ciezko ich znalesc , zakladajac naprzyklad ze sa z drugiej czesci miasta
kontur17 - 24 Marzec 2006, 03:49
:
Tomas155 napisał/a:
Kubuś Puchatek napisał/a:
Po pierwsze 2 lata w sportach walki, w tym takze boksie, to nic, zwlaszcza jesli ktos cwiczy rekreacyjnie np. dwa razy w tygodniu. Choc boksu raczej "grzeczni" chlopcy nie uprawiaja.
Po drugie nigdy nie wiesz, czy "szyjacy" nie maja w zanadrzu nozy. Lepiej stracic cos niz zycie, czy zdrowie.
A "krwacow" zawsze mozna pozniej "dojechac" i wytlumaczyc w lepszych okolicznosciach, ze zle zrobili.
K_P


hmmm... jezeli byli z innej dzielnicy to raczej ciezko ich znalesc , zakladajac naprzyklad ze sa z drugiej czesci miasta


szczególnie w dużym mieście.
Byku - 27 Marzec 2006, 22:30
:
Kubuś Puchatek napisał/a:
Choc boksu raczej "grzeczni" chlopcy nie uprawiaja.


Ja jestem grzecznym chlopcem i uprawiam boks, kravke oraz smigam na silownie :twisted:
Singlaub - 3 Lipiec 2006, 16:11
:
Trochę oczyściłem i podwiesiłem.
Ciekawa lektura (na początku).
Tylko nie pisać tu o żadnych nożach.
Jodan - 7 Luty 2007, 15:36
:
w zasadzie polemizowałbym z tym:

Cytat:
typowy zarzut no 1
"przecież to jakaś bzdura jest, nikt normalny nie będzie się kładł na plecach na chodniku, można przecież trafić na krawężnik, szkło, psią kupę"

Ekhm, cóż, techniki parterowe NIE POLEGAJĄ na kładzeniu się na plecach. Fakt że walka w takiej pozycji jest elementem treningów, nikt normalny nie położy się na grzbiecie czekając czy przeciwnik raczy się położyć na nim. Parterowiec rzuci przeciwnikiem (wytnie, obali) i albo to już wystarczy, albo szybko przejdzie do pozycji dominującej (kolano na brzuch, dosiad) po czym zmieli pacjentowi gębę piąchami, albo po prostu nakopie leżącemu do dupy.

wszystko racja, ale to co pisał AdamD to przecież taktyka bardziej stójkowicza, nie parterowca. parterowiec nie uczy się non stop rzutów, obaleń, podcięć, uzyskiwania i zajmowania korzystnej pozycji w parterze lub pozostając na nogach, po rzucie wykonanym z każdego uchwytu i w kazdej sytuacji, tylko przenoszenia walki na ziemię i dopiero tam dochodzeniu do przewagi.
parter fajna sprawa i nie miałbym nic przeciwko temu, żeby z zagwarantowanym solo na trawie czy piaseczku zejść na glebę. ale - tylko wtedy. na co zresztą zwrócili uwagę Renzo i Royler
TUTAJ
Piotr Z. - 7 Luty 2007, 18:20
:
To są jakby dwa osobne wątki
1. że nie warto się samemu pchać do parteru
2. że podłoże może być kiepskie

1. mnie przekonuje, ale co do 2. to wydaje mi się głupi zarzut (chyba że rozsypane szkło, lawa :) ), ja z dwojga złego wolałbym sobie pobrudzić kurtkę czy nawet odrapać plecki o asfalt niż np. mieć połamany nos
cyklonpoznan - 1 Marzec 2007, 16:38
:
hmm moim zdaniem na ulicy najlepsze wejscie w nogi>dosiad>kilka bomb i jak nie chcesz kolesia "zabic" to balacha. Co o tym sądzicie???? ja to kilka razy wykorzystywałem i jak na razie się sprawdza tzn musisz mieć wejście w nogi dobrze opanowane
Garret - 1 Marzec 2007, 17:50
:
cyklonpoznan napisał/a:
hmm moim zdaniem na ulicy najlepsze wejscie w nogi>dosiad>kilka bomb i jak nie chcesz kolesia "zabic" to balacha. Co o tym sądzicie???? ja to kilka razy wykorzystywałem i jak na razie się sprawdza tzn musisz mieć wejście w nogi dobrze opanowane


A jak nadbiegną jego kumple to zdążysz wstać po założeniu balachy :?: :wink:
Garret - 1 Marzec 2007, 18:01
:
Piotr Z. napisał/a:


2. to wydaje mi się głupi zarzut (chyba że rozsypane szkło, lawa :) ), ja z dwojga złego wolałbym sobie pobrudzić kurtkę czy nawet odrapać plecki o asfalt niż np. mieć połamany nos


Wiesz, kiedyś byłem na stażu z niesportowej walki w parteże (na twardej nawierzchni). Powiem Ci że przy samym ćwiczeniu technik bez samej walki z oporującym partnerem nieźle się obiliśmy tam wszyscy... Naprawdę ładnie wyglądały te siniaki na całym ciele... A przecież były to ćwiczenie samych technik na równiutkiej powierzchni, więc wyobraź sobie co się może stać gdy trafisz na kolesia który choć trochę umie walczyć na glebie i zaczniecie się tarzać i siłować na glebie, zwłaszcza jeśli blisko krawężnik jest...
Nie zrozum mnie źle, parter jest dobrą sprawą i na ulicy dobrze wyćwiczony parter jest bardzo przydatny, ale nie można bagatelizować niebezpieczeństw takiej walki... :wink:
Raul - 18 Marzec 2007, 20:31
:
Uważam ,że wejście w nogi dosiad i kilka prostych to jest to i wystarczy !!!! :wink: :wink: :wink:
Carolus - 23 Czerwiec 2007, 23:42
:
Ja trenowalem Judo przez 6 lat i mam do niego ogromny szcunek,ale gdy zaszla potrzeba oborny na ulicy bez namyslu skorzystalem z trenowanych przez pewien czas kopniec i udezen,ale jak juz wpominano obrona przed sprowadzeniem i kontrola mojej i przeciwnika rownowagi okazala sie decydujaca dla wyniku. Moj wniosek - na ulicy nic niezdzialasz jesli nieopanujesz choc podstaw parteru. 8)
ignacy POZNAŃ - 27 Czerwiec 2007, 11:02
:
wątpie ze na ulicy odważysz sie wejśc komuś w nogi ryzykując to że mozesz dostać z kolena w morde :wink:
Warhead - 27 Czerwiec 2007, 11:33
:
DLACZEGO zakladacie ze chwytacz bedzie od razu wlazil w nogi - a co bedzie jak najpierw pociagnie z glowki albo zachaczy lewym prostym ?
A co bedzie jak im sie pomiesza i bokser zasadzi prawego poscigowego a judoka wykona wejscie w nogi ?
Walczy czlowiek - to co sie nauczyl + prywatne predyspozycje do walki.Instynkt i odruchy decyduja w trakcie walki dla ludzi ktorzy amatorsko cwicza.
Kubuś Puchatek - 27 Czerwiec 2007, 16:47
:
Wszystkim od razu sie wydaje, ze wchodzacy w nogi - pochyla sie, roziera rece i tak szturmuje 5 sekund - w tym czasie kolo ustwaia sie i wystawia kolano. Dla tych co nie wiedza jak to robic - odrobcie lekcje z kalsyki UFC i obejryzjcie jak Royce Gracie to robil.
Pozdrawiam Cie W.
K_P
saku - 27 Czerwiec 2007, 17:01
:
Wogóle każdy myśli że jak ktoś ćwiczy BJJ to będzie tylko i wyłącznie wchodził w nogi.
partyzant - 27 Czerwiec 2007, 17:19
:
no, niektórzy i tego nie potrafią...
JagodeK - 27 Czerwiec 2007, 21:04
:
no, ja na przykład zawsze wciągam w gardę :)
Warhead - 28 Czerwiec 2007, 07:16
:
I ja Cie Kubusiu pozdrawiam :)
Jak masz czas i bedziesz w Warszawie to smialo wpadaj do nas na pola :)

"bokser zasadzi prawego poscigowego " mialo byc zapasnik zamiast bokser :oops:

Pozdrawiam

edytka:literowki
Kubuś Puchatek - 28 Czerwiec 2007, 18:54
:
No nie wiem, kiedy bede w Wwie... Pewne rzeczy sie tam pokonczyly. Teraz siedze w Londynie. Ale jakby nadeszla okazja - to wpadne... cwiczy jeszcze Amioko z wami? Jak tak to pozdrow ja ode mnie. (Pewnie i tak mnie nie pamieta, ale pozdrow).
K_P
PS. A na ulicy proponowalbym bardziej wejscie w pas. Tez warto obejrzec Royce'a jak to robi. Nie zestarzalo sie.
Warhead - 29 Czerwiec 2007, 07:22
:
Oczywiscie ze cwiczy :)
Jest w scislym gronie regularnych uczeszczaczy :)
I pamieta Ciebie :)


POzdrawiam
Kubuś Puchatek - 29 Czerwiec 2007, 17:07
:
Ona ma refleks... Tnie tymi kosalkami jak sie patrzy... Niech mi mowia, ze dziewczyna nie moze sie obronic:) Zazdroszcze Wam. Naprawde...
Tu mi sie udalo, namowic na trening MMA jednego goscia - Twoj wzrost i waga jakos 145 kg, trojboista. Jakby sie tak dalo go wyternowac, to kto wie, co by bylo.
A wracajac do tematu - goscia o takich gabarytach, przy takiej roznic wagi (waze polowe jego:), ciezko jest przewrocic (on na dodatek dobrze operuje srodkiem ciezkosci, choc go nikt tego nie uczyl) - zdecydowanie polecalbym raczej punktowanie i to w glowe i z glowa...
Pozdrawiam
K_P
25737 - 14 Wrzesień 2007, 13:12
:
Czy parter jest dobry na ulicę? Moim zdaniem i tak i nie. Ktoś kto ćwiczy BJJ powie, że tak, ktoś kto ćwiczy MT powie że nie. Kwestia względna. BJJowiec będzie wolał walczyć w parterze bo to mu najlepiej wychodzi. Koleś (lub laska:D) z MT woli stójkę i już. Przekrojowiec (ważący np. 60kg) walcząc ze 100kg świnią wybierze raczej parter jeśli świnia potrafi tylko machać rękami. Po prostu w parterze ma większe szanse.

Przykład z życia wzięty: na pierwszych treningach MT sparingując się (bardzo ostrożnie, bo byliśmy jeszcze początkujący pod okiem trenera) z kolesiem ponad 100kg (ja wtedy 68kg) nie miałem żadnych szans, gdybyśmy walczyli na serio to byłaby ze mnie krwawa miazga. Za to na BJJ podczas waliki o pozycję z kolesiem blisko 100kg raz na 3 próby udało mi się zrobić dosiad lub co innego z możliwością walenia łapami, łokciem, kolanem itp. po głowie.

Wniosek-> w parterze ma się większe szanse przy braku doświadczenia z obu stron.

Doświadczenie zdobyte na treningach BJJ/zapasów/judo pozwala zniwelować przewagę w masie przeciwnika. Tak samo jak na treningach MT/kicka itp. Jedni mają większe predyspozycje do parteru, inni do stójki choć nie wiem od czego to zależy.

Kolejny wniosek-> chodzić na siłkę i trenować SW przekrojowo (ewentualnie nosić ze sobą sprzęt). Ktoś zna lepszą receptę na zwiększenia szans na ulicy?
jet - 14 Wrzesień 2007, 15:39
:
25737 napisał/a:
...

Ja trenuję BJJ i z pełnym przekonaniem stwierdzam, że nie jest dobry na ulicę. Z całym szacunkiem dla twojej tezy, ale przyszło ci kiedyś bić się na ulicy?

No chyba, że mówimy o szybkim obaleniu i zbutowaniu przeciwnika :wink: .
RaDazz - 14 Wrzesień 2007, 15:55
:
25737 napisał/a:
Czy parter jest dobry na ulicę? Moim zdaniem i tak i nie. Ktoś kto ćwiczy BJJ powie, że tak, ktoś kto ćwiczy MT powie że nie. Kwestia względna. BJJowiec będzie wolał walczyć w parterze bo to mu najlepiej wychodzi. Koleś (lub laska:D) z MT woli stójkę i już. Przekrojowiec (ważący np. 60kg) walcząc ze 100kg świnią wybierze raczej parter jeśli świnia potrafi tylko machać rękami. Po prostu w parterze ma większe szanse.


Bardzo odkrywcze :roll:

25737 napisał/a:
Przykład z życia wzięty: na pierwszych treningach MT sparingując się (bardzo ostrożnie, bo byliśmy jeszcze początkujący pod okiem trenera) z kolesiem ponad 100kg (ja wtedy 68kg) nie miałem żadnych szans, gdybyśmy walczyli na serio to byłaby ze mnie krwawa miazga. Za to na BJJ podczas waliki o pozycję z kolesiem blisko 100kg raz na 3 próby udało mi się zrobić dosiad lub co innego z możliwością walenia łapami, łokciem, kolanem itp. po głowie.

Wniosek-> w parterze ma się większe szanse przy braku doświadczenia z obu stron.


Na podstawie walki o pozycje, do tego jednej, wyciagasz taki wniosek? Odwaznie i glupio. Zaczynaliscie z kolan jak mniemam. Zacznij tak ze stojki (bez uderzen) ze 100kg kolesiem, zmienisz poglady na temat masy i metod przeprowadzania badan, bo raczej na ulicy nie zaczniesz sie pizgac z kolan (no chyba ze obaj bedziecie pijani :wink: ).

Troll?
25737 - 15 Wrzesień 2007, 12:59
:
RaDazz sam nie napisałeś nic mądrego. Oświeć nas o co Ci chodziło. Wyciągam wnioski z własnych doświadczeń (z ulicy też). Nie pisałem nic o moich poglądach na temat masy a Ty już coś zmyślasz. Chodziło mi o to, że w parterze ma się większe szanse ze świnią niż w stójce ale jak widzę niektórym chyba ciężko to zrozumieć. Pozdrawiam Cię RaDazz i nie obraź się :wink:
RaDazz - 16 Wrzesień 2007, 10:39
:
25737 napisał/a:
RaDazz sam nie napisałeś nic mądrego. Oświeć nas o co Ci chodziło. Wyciągam wnioski z własnych doświadczeń (z ulicy też). Nie pisałem nic o moich poglądach na temat masy a Ty już coś zmyślasz. Chodziło mi o to, że w parterze ma się większe szanse ze świnią niż w stójce ale jak widzę niektórym chyba ciężko to zrozumieć. Pozdrawiam Cię RaDazz i nie obraź się :wink:


Widzisz, nic madrego juz sie chyba nie da tu wymyslec, wiec takie stereotypowe pseudonaukowe poglady (chcesz definicje tego slowa? bo widze, ze nie rozumiesz jego znaczenia) przedstawiac w dziale, gdzie napisano wszystko, jest bez sensu. Rzucasz ogolniki, ktore probujesz poprzec malo reprezentatywnymi dowodami. Przyklad: ta walka o pozycje prowadzona z kolan (juz jej forma dyskryminuje ja jako dowod na poparcie tezy) - za ktorym razem zrobiles dosiad? Mialbys druga szanse na dosiad i zlanie kolesie czy po pierwszej nieudanej probie skonczylbys w szpitalu, jezeli dzialoby sie to na ulicy?

Przeprowadz powiedzmy 100 spraingow parterowych (zaczynajac od stojki) i 100 stojkowych uderzanych, to juz bedzie lepsza baza do okreslenia, gdzie masz wieksze szanse.

Chodzilo mi po prostu o to, ze wyciagasz wnioski na podstawie nieodpowiednich "badan". Sa na tym forum osoby, ktore maja o wiele wieksze doswiadczenie w walce, zarowno na macie, jak i ulicy. Oni moga taka teze postawic, Ty na podstawie "doswiadczen" z 1 sparingu MT i 3 walk z kolan BJJ dochodzisz do aurea mediocritas przezycia na ulicy. Wiecej pokory. No offence.
25737 - 16 Wrzesień 2007, 12:26
:
Rozumiem, że według Ciebie osoba która nie ma kilkuletniego doświadczenia w SW nie może opisywać i przedstawiać swoich poglądów. A wyciąganie wniosków na podstawie własnych doświadczeń to zbrodnia. J***e mnie to czy czy się z tym zgadzasz czy nie, przecież nie musisz.
RaDazz jesteś super, co by VORTALBUDO bez Ciebie zrobił. Gorąco Cię pozdrawiam.
jet - 16 Wrzesień 2007, 12:50
:
25737 - ochłoń. Możesz wyrażać swoje poglądy tak samo, jak RaDazz może wyrażać swoje. Wyciąganie wniosków na podstawie swoich własnych doświadczeń jest jak najbardziej na miejscu, po warunkim, że dotyczą one omawianej kwestii (tutaj ulicy). Powiem ci tylko tyle: jeśli biłeś się na ulicy i wygrałeś kulając się w parterze z cięższym od siebie to fajnie, ale nie polecam tego, kiedy w pobliżu są jego nabuzowani koledzy (wiem z autopsji). Pamiętaj też, że na ulicy nie ma miękkiej maty :wink: . Pozdro.
RaDazz - 16 Wrzesień 2007, 13:24
:
Drazliwa ta dzisiejsza wszystkowiedzaca mlodziez. Twoja sprawa, jak 4 (slownie- cztery- o tylu napisales) starcia to wg Ciebie doswiadczenie to ok. Obys nie musial doswiadczac tego o czym piszesz poza mata.
25737 - 16 Wrzesień 2007, 19:38
:
Poda się 4 przykłady i już z tego się robi szopka. Pozdrowienia
Kselos - 16 Wrzesień 2007, 19:56
:
RaDazz napisał/a:
Drazliwa ta dzisiejsza wszystkowiedzaca mlodziez. Twoja sprawa, jak 4 (slownie- cztery- o tylu napisales) starcia to wg Ciebie doswiadczenie to ok. Obys nie musial doswiadczac tego o czym piszesz poza mata.

cztery starcia treningowe - no tak
gdyby to była 4 starcia na ulicy (a nie na treningu) to by było jakieś doświadczenie, ale walka treningowa a realne to nie to samo...
25737 - 16 Wrzesień 2007, 21:04
:
P.s.: Nie raz dostałem wpi***** i niestety ze względu na niski wzrost i małą wagę częściej to ja leżałem i ludzie mnie zbierali. Mimo wszystko wolę wszystko oprócz stójki bo wtedy mam po prostu większe szanse.
dragonn7 - 28 Październik 2007, 14:42
: Temat postu: walka na ulicy
Poniewaz mam pewne doswiadczenie z tego tematu postanowilem udzielic tu kilku rad i spostrzezen dla ludzi ktorzy myslą o sposobie obrony przed atakiem na ulicy.

1.Po pierwsze jest faktem ze ulica to calkiem inne warunki niz sparring na treningu (w jakimkolwiek stylu - to niema znaczenia czy judo, czy boks) Z doswiadczenia wiem ze sparring poprzedza zawsze przygotowanie (rozgrzewka) i STRATA ENERGII jest duzo mniejsza niz w warunkach zaskoczenia i pewnego stressu (wiecej agresji,chaosu etc)

2.Jesli trenujesz cokolwiek moze byc siłka czy nawet koszykowka, byleby jakis sport - to juz ci daje pewną przewage podczas takiego zdarzenia. Chodzi o KONDYCJE, ktora jest nie tylko niezbędna zeby przetrwac taki atak, ale takze np skutecznie uciekać - chociaz to moze brzmiec smiesznie, sama kondycja i masa miesniowa jest niezbędna zeby zwiekszyc szanse w takim starciu.

3. zanim dojdzie do ataku- bardzo duzo szansy daje tak zwany "przegląd sytuacji" - tego na ogol nie ucza na sparringach - bo masz zasady i jednego przeciwnika przed sobą.
Wiec trzeba sie uczyć samemu po prostu obserwując ulice. WAZNE : trzeba widziec wszystko - ale unikać kontanktu wzrokowego

4. jesli ktos cie zaczepia NIE REAGUJESZ , zachowujesz spokoj idziesz dalej jakby nigdy nic- tak to powinno wyglądac na zewnątrz - ale przygotowywujesz sie tez psychicznie od razu do szybkiego ataku (tu kwestia znowu doswiadczenia) TWOJ SPOKOJ dziala na przeciwnika deprymująco.

5. moment ataku : jesli walka jest nieunikniona

- przewaznie ludzie atakujący na ulicy to w wiekszosci amatorzy troche wytrenowani w jakimś SW na poziomie nowicjusza, przewaznie kiedy idą na taką akcje są pod wplywem alko albo pod dzialaniem "dopingu" w postaci jakiegoś drugu, - to ci daje przewage szybkosci reakcji

samą walke na ulicy bym okreslił tak w sensie decydujących o starciu cech:

1. szybkosc i skutecznosc ciosu ( praktycznie kazdy twoj cios musi byc skuteczny KNOCK-OUT na granicy nawet ryzyka ze kogos uszkodzisz niestety) wiec polecam ciosy : proste uderzenia w splot , okolice szyji, kopniecia w genitalia , precyzyjne ciosy w twarz.

trening mozna poprowadzic pod kątem umiejetnosci zadawania jednego prostego uderzenia szybko i wiele razy - szybkosc i skutecznosc jest tutaj niezbędna - dobry cios prosta techniką eliminuje od razu przeciwnika z walki.

2. nie polecam zadnego szarpania typu judo- strata czasu , energii i robi sie chaos

3. nauczyc sie walki dystansem - praca na nogach jest podstawą kazdego takiego starcia- wlasciwie cala sila idzie z NÓG I BIODER - ale nie w sensie ze przewaga ciosow to kopniecia. Najskuteczniejsze w blizszym dystansie są proste ciosy piescią. Przewanie amator atakuje od razu kopnieciem - jesli dobrze czujesz dystans jest to idealny moment do kontry
jet - 28 Październik 2007, 16:16
:
Dobry post, w zasadzie z wszystkim sie zgadzam z wyjątkiem jednego:

dragonn7 napisał/a:
2. nie polecam zadnego szarpania typu judo- strata czasu , energii i robi sie chaos


Bardzo często to nie odnas zależy. Wielu "uliczników" ma tendencję to łapania jedną ręką za twój rękaw a drugą napier*** ile wlezie. Wtedy chyba jedynym ratunkiem jest klincz i kolana/łokcie, lub obalenie. Jakieś inne pomysły? :roll:
dragonn7 - 29 Październik 2007, 12:34
:
Skupilem sie na prostocie opisu z najwazniejszymi zasadami : przeglad sytuacji,szybkosc, skutecznosc, proste techniki. Jesli ktos trenuje pod kątem samoobrony w realnej (uliczna bojka) sytuacji to wlasnie powinien uwzględnic te rzeczy ktore opisalem.
Wiadomo ze sprawa moze sie skomplikowac (najczesciej tak jest), bo my popelniamy bląd i przeciwnik takze. Dlatego trzeba wiedziec (a nawet przewidziec) kiedy zaczyna sie MOMENT ATAKU- to jest takie zagrozenie ze unikniecie walki jest juz niemozliwe
Zaskoczonym mozna byc nie tylko chwytem , ale np takim prozaicznym kopnieciem z obrotu - JESLI BIERNIE CZEKASZ. Ale ok wejdzmy w szczegoly przypuscmy ze dajesz sie zaskoczyc chwytem za ubranie:

1.jest kilkadziesiąt skutecznych technik uwalniania sie od roznych chwytow np w JU JITSU dosc latwych do nauczenia (w praktyce wystarczy kilka nawet)

2.Balans ciałem - to istotna sprawa i w sumie klucz do dobrej kontry. Nawet lepsza metoda niz uwalnianie sie od chwytu, po prostu wykorzystująca mozliwosc łatwego wytrącenia przeciwnika z rownowagi. Otoz z punktu widzenia teorii walki wręcz - zwlaszcza realnej walki - chwytanie czy proba chwycenia kogos jest blędem i mozna ten bląd latwo wykorzystać (na tym w wiekszosci opiera sie np AIKIDO)

Jakiej techniki uzyjesz to juz sprawa indywidualna, i kwestia wytrenowania sobie roznych sposobow
ADAX - 5 Październik 2009, 16:53
:
Wszystko co teraz napiszę jest moim zdaniem i poglądem na temat poruszany w tym temacie,.

Nie wiem jak reszta, ale ja jeśli ćwiczył bym judo jiu jitsu itp. style, to nie myślałbym nawet o tym żeby się z gościem bawić w parter, nie lepiej na chłopski rozum (jak już się musimy bic czy coś w tym stylu) przerzucić gościa przez biodro, zastosować dźwignię, poprawić kopem i uciekać czy się oddalić z miejsca ?? po co schodzić do parteru czy nawet się z nim szarpać ? Najlepsza zasada to zasada szybko sprawnie i efektywnie. Niestety czasami się tak nie da, ale jeśli można to czemu nie.
Sam nie trenuje grappling'u, ale jakieś pojęcie mam, czy to w obaleniach, czy też znajdując się na dole. Chciałbym się zapisać na judo, jiu jitsu, bjj, może nie dlatego, że na nie których forach czy tam stronach przeczytałem o tym że są to jedne z lepszych sztuk walki na ulice, po prostu chce być wszechstronny, nigdy nie wiadomo co może człowieka spotkać, czy to 100 kg koks, 2 metrowy dryblas czy też gość który potrafi wyciągać kosę leżąc przywalony przez przeciwnika. Najlepiej wszystko ujął y3ti, ja tylko na koniec mogę napisać, że życie to jak loteria, dziś możesz wygrać a jutro przegrać... I życzę wam jak największej liczby zwycięstw.
Kubuś Puchatek - 7 Marzec 2010, 15:12
:
Ktos kto ma pojecie o judo, czy zapasach - to sie raczej napastnik z nim nie naszarpie, podejrzewam, ze latwiej walke skonczyc rzutem niz kogos znakautowac.
Zreszta to wszystko pier... W piatek zostalem zostalem zaczepiony przez 3 podpitych osobnikow, a na dodatek bylem z moim starym, malym pieskiem, ktory nie spodobal sie tamtym s.... Jeden rzucil butelka, we mnie, drugi w psa (w nasze plecy). Zaden nie trafil. Ale mieli nastepne pelne butelki w rekach (raczyli sie piwkiem), wiec nie czekalem na kolejna salwe, tylko warknalem pod nosem i... wykorzystujac zmieniajace sie w ostatniej chwili swiatla, przebieglem na druga strone, zostawiajac ich pod drugiej stronie.
Jeszcze slysze rechot tych s... i wrzask jednego: "Dawaj k... pieniadze!" I Bog mi swiadkiem, ze gdyby nie moj piesek i, ze kolesie mieli kaptury na mordach, i nie jestem w stanie rozpoznac ich - to bym sie postaral kazdemu osobno, recznie przetlumaczyc, ze zle robia. Zwlaszcza, ze wysiedli z autobusu w okolicach mojego osiedla.

K_P
PS. Na dodatek mam jeszcze kontuzje lewego barku i w zasadzie jedna reka wylaczona. To co teraz jakies rady, jak walczyc z niesprawnym bolacym barkiem przy kazdym ruchu?
Kselos - 7 Marzec 2010, 19:04
:
jak będę trochę bardziej zchorowany
to będę chodził z solidną laską....
Kubuś Puchatek - 7 Marzec 2010, 22:07
:
po powrocie do kraju przestalem nosic cokolwiek - wydawalo mi sie, ze sie zrobilo w miare bezpiecznie, zadnych zabawek powiedzialem sobie, bo samo noszenie nosi w sobie potencje uzycia - tak myslalem. ale bede musial zrewidowac moje stanowisko.
Ale takie zdarzenia pokazuja absurd rad - pt. uzyj tego, uzyj tamtego. acha jeszcze wialo sniegiem z nieprzywidywalnej strony, wiec uzycie gazu, gdybym mial ze soba, tez by sie na nic zdalo.
pozdrawiam
K_P
adi_b-tów - 13 Kwiecień 2010, 14:29
:
http://www.youtube.com/wa...player_embedded

takedown + duszenie z judo + klucz na łapę :) oczywiście z przymrużeniem oka
dar75 - 13 Kwiecień 2010, 14:47
:
adi_b-tów napisał/a:
....

takedown + duszenie z judo + klucz na łapę :) oczywiście z przymrużeniem oka


adi: na przyszłość
http://budo.net.pl/viewtopic.php?t=36109
Urso1980 - 8 Lipiec 2011, 12:42
:
http://youtu.be/6brIYwhL--I

:twisted:
ADAX - 24 Styczeń 2013, 05:11
:
Ogólnie, ostatnio doszedłem do wniosku, że taki człowiek z masą, ma plusy jak znajdzie się w parterze. Zawsze moze wleźć na przeciwnika i po prostu tak na nim zostać. Ale gdzie tu w tym finezja ?

Powered by phpBB © 2001 phpBB Group