|


ma: różne
Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 251 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 7 Luty 2010, 06:40 UFC 109 - SPOJLEROWNIA
|
|
|
Mat Serra vs. Frank Trigg - Kurczę, na początku było mi żal Serry, bo jego brak zasięgu było widać z kilometra. Gdyby Frank kontrował tak jak to robił w pierwszych sekundach, to Serra nic by nie zrobił, a tutaj okazało się, że Serra ładnie zakończył Franka
Dan Miller vs. Damien Maia - Jest 4:40 rano, oglądam galę na żywo, a oni tak nudzą, że tylko jednym okiem już patrzę. Tak to jest jak dwóch parterowców walczy w stójce. Nuda jak makiem zasiał. Rozumiem, że Maia chciał pokazać, że umie walczyć w stójce, ale nadal poziom to marny i jedynie publiczność do siebie zraził.
Paulo Thiago vs. Mike Swick - Fajna walka. Wiedziałem, że któryś prędzej czy później się nadzieje na jakiś potężny cios. Padło na Swicka.
Nate Marquardt vs. Chael Sonnen - SZKURWA! Gdyby ta gilotyna się ustała! Sonnen naprawdę ładnie zdominował Marquardta. To była dobra walka. Jest 6:05 ale ożywiła mnie na tyle, by oglądnąć walkę dziadków
Coleman vs. Couture - Jak zwykle na obietnicach się skończyło. Wielka super kondycja, najlepsza forma w życiu Colemana i widać to. Ledwo chodzi na nogach, a jego uniki przy lepszym uderzaczu skończyły by się hiper nokautem. Ja tego nie rozumiem. Randy jest starszy od Colemana, ale to Mark wyglądał jak typowy dziadek. ZERO wszystkiego. Randy forma świetna na ten wiek. Coleman chyba wyszedł do tej walki aby zarobić na emeryturę. Przecież jeszcze parę lat temu w PRIDE jak walczył z Fedorem był jak młody bóg. Teraz zniszczony przez życie dziadek który ledwo chodzi. Wywrócony i poddany przez człowieka który nigdy nie słynął z takich akcji. Ja naprawdę nie wiem. Randy tak nie wygląda, a podobną ma karierę. Koks w Japonii go zniszczył czy jak? Jedyna zaleta tej walki to śmieszna sytuacja z Ortizem pod koniec walki. Tito oczywiście musiał swoje trzy grosze wtrącić.
Ps. nie znam się na WEC, ale dlaczego obok siebie siedzą Aldo i Faber? Są przyjaciółmi?
|
|
|
|
|
 |

ma: bjj
Dołączył: 04 Wrz 2006 Posty: 922
|
Wysłany: 7 Luty 2010, 12:31
|
|
|
najlepsza walka: chael vs. marquardt
normalnie nasz republikanin - ogień, caly czas obalenia, dominacja,ground and pound,
szczerze mowiac liczylem na nate'a (nie lubie odbrązawiać pomników), ale chael, po tym co pokazal, i z tego co widzialem w interview, to rosnie nam GSP wagi średniej, niesamowita praca.
walka randy vs. coleman - przypuszczalny przebieg, randy solidny dziadek, a coleman troche sie jawi takim zapaśnikiem aronofskiego, stara sie stara sie a i tak gowno z tego wychodzi, szkoda troche
trigg vs. serra - zawsze jest zaskoczenie gdy walka konczy sie tak szybko, ale w zasadzie stawialem na serre
Slava
|
|
Po co ci mózg,masz COSMOPOLITAN.
w przyszłości chcę zostać Fedorem |
|
|
|
|
 |


ma: bjj
Wiek: 24 Dołączył: 25 Wrz 2005 Posty: 5093 Skąd: z wylęgarni białostockich rosomaków
|
Wysłany: 7 Luty 2010, 13:30
|
|
|
"fuck you tito" nie no to mu się przynajmniej tego wieczora udało Randy jak sam powiedział "46 years young", niesamowicie się trzyma. Sama walka była zbyt oczywista. Jak Shawn Thompkins nic z Colemana stójką nie zrobił to nikt tego nie zmieni.
Kolejna walka z cyklu "cpt. obvious" to Serra vs Trigg, to było zbyt oczywiste, że tak to sie skończy.
Ogromne wrażenie zrobił na mnie zapasior Davis w walce z Miller'em. Zajebiście eksplozywny, świetna kontrola na glebie, po prostu masakra.
Paulo Thiago troche mnie martwił, że sie odchylał strasznie przy wymianach ale walka była świetna. Nie było opcji żeby Swick po knockdown'ie to przetrzymał
Walka Chael vs. marquardt jakoś mnie nie zachwyciła ale napewno byłem pod wrażeniem, że Nate nie miał nic do powiedzenia z dołu, no może poza tą gilotynką musiało być na kark bo jakby było na tętnice/grdyke to by Chael odpłynął.
|
|
|
|
|
 |


Wiek: 100 Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 429 Skąd: z Sodomy i Gomory
|
Wysłany: 7 Luty 2010, 17:49
|
|
|
Coleman prawie jak Najman, tyle że runde przetrwał i raz trafił.
Paulo Thiago piękne duszenie, aż sie dziwie ze nie dostał submission of the night.
Chael vs Nate trzy rundowa wojna. Piękne!!
20.02 Cro cop, Mino, Silva, Jardine, Soszyński... bedzie się działo
|
|
Where I walk, I walk alone
Where I fight, I fight alone
Where, where is a man, who can stand against me? |
|
|
|
|
 |


Wiek: 28 Dołączył: 13 Maj 2008 Posty: 119 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: 7 Luty 2010, 21:51
|
|
|
Slaba gala.
Jak dla mnie to tam byla jedna walka godna uwagi - Nate Marquardt vs. Chael Sonnen. Chael pieknie zdominowal Natea i przy calej mojej sympati dla Nate to musze przyznac, ze zaimponowal mi upor w parterze i ciagle karanie. Chociaz lokiec i gilotyna niczego sobie byla.
Thiago - fajne zakonczenie, to wszystko.
Coleman vs. Couture - to mnie wogole nie interesowalo. Nie rozumiem po co robia takie bezsensowne walki? To samo tyczy sie Serra vs Trig. Czy oni naprawde nie maja juz kogo zestawiac z Serra czy Randym? Litosci...
Licze ze 20ego bedzie duzo lepiej, ale o to by bylo lepiej to nietrudno, bo slabszej gali dawno nie ogladalem:)
|
|
|
|
|
 |


ma: ninjitsu
Wiek: 30 Dołączył: 07 Gru 2004 Posty: 431 Skąd: lodz
|
Wysłany: 8 Luty 2010, 12:08
|
|
|
Nuda wiala troche podczas tej gali. Zamulila mnie totalnie walka 2 czarnych paskow bjj w stojce...
Coleman to tylko dla kasy walczy jeszcze. Nic juz nie osiagnie, kompromituje sie tylko i rekord sobie psuje. Fajnei ze podkreslaja ciagle ze on jest pionierem walk mma, ze mial 1 tytul wagi ciezkiej ufc itd. No ale ile mozna tego sluchac. Czekam na nastepna gale, bedzie na bank znacznie ciekawsza.
|
|
|
|
|
 |


ma: bjj
Wiek: 24 Dołączył: 25 Wrz 2005 Posty: 5093 Skąd: z wylęgarni białostockich rosomaków
|
Wysłany: 8 Luty 2010, 12:46
|
|
|
Torres vs Guilard, bardzo ciekawa walka, obaj zawodnicy eksplozywni, szybkie tempo w pierwszej rundzie.
|
|
|
|
|
 |


Wiek: 100 Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 429 Skąd: z Sodomy i Gomory
|
Wysłany: 8 Luty 2010, 14:23
|
|
|
Bardzo kiepska walka Rollesa Gracie. Gość jest mega wporzo i uczy się od najlepszych, ale walczył słabo i wypalił się w 2 rundzie.
|
|
Where I walk, I walk alone
Where I fight, I fight alone
Where, where is a man, who can stand against me? |
|
|
|
|
 |


ma: bjj
Wiek: 24 Dołączył: 25 Wrz 2005 Posty: 5093 Skąd: z wylęgarni białostockich rosomaków
|
Wysłany: 8 Luty 2010, 14:34
|
|
|
on już w pierwszej robił zombie dance
|
|
|
|
|
 |


Dołączył: 16 Sty 2007 Posty: 413
|
Wysłany: 9 Luty 2010, 00:46
|
|
|
| SoS napisał: | | Torres vs Guilard, bardzo ciekawa walka, obaj zawodnicy eksplozywni, szybkie tempo w pierwszej rundzie. | faktycznie fajnie się oglądało tą walke
Ciesze się ,że Serra wygrał bo przez ten jego videoblog przed UFC 109 polubiłem gościa.
|
|
"Get up, stand up, stand up for your rights
Get up, stand up, don't give up the fight" |
|
|
|
|
 |


ma: bjj
Wiek: 24 Dołączył: 25 Wrz 2005 Posty: 5093 Skąd: z wylęgarni białostockich rosomaków
|
Wysłany: 9 Luty 2010, 13:42
|
|
|
|
|
|
|
 |


Wiek: 22 Dołączył: 21 Wrz 2006 Posty: 1066 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 9 Luty 2010, 19:58
|
|
|
cholera tak kibicowalem Marquardtowi
btw, wy tez macie problem z odroznieniem Maii i Thiago? Przeciez to chyba blizniacy
|
|
|
|
|
 |


Wiek: 100 Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 429 Skąd: z Sodomy i Gomory
|
Wysłany: 9 Luty 2010, 22:32
|
|
|
Maia ma mniej zacięty ryj
|
|
Where I walk, I walk alone
Where I fight, I fight alone
Where, where is a man, who can stand against me? |
|
|
|
|
 |


ma: bjj
Wiek: 30 Dołączył: 21 Lut 2005 Posty: 116 Skąd: Lublin/Kraśnik
|
Wysłany: 9 Luty 2010, 22:33
|
|
|
Thiago to zdecydowanie większy uszatek. Poza tym faktycznie dość podobni.
|
|
|
|
|
 |


Dołączył: 24 Sie 2004 Posty: 270
|
Wysłany: 10 Luty 2010, 01:48
|
|
|
Nigga pliz, Thiago tymi uszami mógłby przechwytywać meldunki o wrogich pozycjach podczas wojny. Maia nie
|
|
Sometimes you wake up. Sometimes the fall kills you. And sometimes, when you fall, you fly. |
|
|
|
|
 |
|
|
|