Vortal Budo Vortal Budo
FORUM | ALBUM | OSTRZEŻENIA | UŻYTKOWNICY | GRUPY | REGULAMIN | REDAKCJA | IGNORUJ | PROFIL
In BOX KNAJPA | SZUKAJ        Rejestracja    Zaloguj
Narzędzia do pracy

Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Vortal BUDO : MASTERS Of STEEL
Strona 1 z 4
Narzędzia do pracy
Autor Wiadomość
Jumbo

Dołączył: 04 Mar 2004
Posty: 1991

Wysłany: 30 Maj 2004, 14:07   Narzędzia do pracy

Hmmm, może to dziwne, ale postanowiłem napisać kilka słów o narzędziach używanych przy robieniu noży. Może komuś podsunie to jakieś rozwiązanie, tudzież pomoże rozwiązać problem zakupu. W końcu nie każdy musi się znać i wiedzieć, co warto kupić.

Narzędzia ręczne

Imadło. Osobiście używam imadeł maszynowych, czyli takich płaskich. Mam duży i mniejszy, a ich konstrukcja pozwala na bezproblemowe zamocowanie materiału. Szczęki o rozstawach 10 i 5 cm pozwalają mocować nawet duże elementy w nietypowy sposób.

Piłka do metalu. Może być najprostsza, czyli taka co ma ząbki z dwóch stron. Bardzo tania (około 1zł) i bardzo poręczna. Chociaż lepsza od niej jest piłka strunowa z posypką wolframową, która tnie metal, glazurę, szkło, ceramikę i drewno. Najtańsza to koszt około 10 zł. Do tego dobry uchwyt, gdyż komfort pracy musimy mieć, a o ręce trzeba dbać.

Piłka do drewna. Zgrubne wycięcie okładzin piłą zwaną "lisim ogonem". Prosta, tania i poręczna w pracy.

Pilniki. Tutaj przyda się szeroka gama pilników zarówno do metalu jak i do drewna. Pilniki do metalu tylko ne firmy TOPEX i temu podobne. Są tanie (9,90 za zestaw 5 pilników), ale nie potrafią one ugryźć stali. Są po prostu beznadziejne. Dobry pilnik to koszt od 20 zł wzwyż i mamy przynajmniej pewność, iż obróbka takim pilnikiem zaowocuje dobrym rezultatem. Ja używam trzech pilników płaskich o szerokosciach - 3 cm, 2 cm i 1 cm. Do tego dwa pilniki okrągłe 1,5 i 1 cm. Poza nimi komplet dość sporych iglaków (sprzedawane w kompletach), które pozwalają na dokładne piłowanie. Poza nimi posiadam iglaki precyzyjne - jubilerskie diamentowe. Nie były tanie, ale dzięki nim wykonanie nacięć na grzbiecie noża nie stanowi problemu.
Pilniki do drewna (zdzieraki) doskonale się sprawdzają przy nadawaniu okładzinom wstępnego wyglądu. Używam dwóch - 2 cm i 1 cm.

Ściski. Czasami trzeba coś przytrzymać mocno. Tutaj przydadzą się ściski o różnych wielkosciach szczęk. Nimi można przytrzymać okładziny przy piłowaniu, one doskonale trzymają przy klejeniy okładzin. Używam ścisków o rozstawie 4 cm. Poza nimi, klasyczne ściski na gwint. Nimi mogę przymocować imadło do blatu stołu, a poza tym, ich siła pozwala na doskonałe ściśniecie klejonego materiału. Koszt ścisków w zależności od firmy, ale dobre można kupić już za 3 zł.

Kowadełko i młotek. Małe, kilogramowe kowadełko pozwala na klepanie elementów z zapewnieniem solidnego podkładu. Do tego dwa młotki - 250 gram i 100 gram.

Korek. Kawałki twardego korka pozwalają na mocowanie metalu i drewna w imadle, bez ryzyka uszkodzenia obrabianego przedmiotu. Zamiast nich można stosować również kawałki płyty PCV.

Papiery ścierne. Używam gradacji od 40 do 800. Im mniejszy numer, tym ziarno jest większe. Szlifowanie metalu, drewna grubszymi, a wygładzanie i polerowanie bardzo delikatnymi. Do tego płótno ścierne, gdyż cięte na paski pozwala na ładne nadawanie obłości rękojeści.

Guma polerska. Guma z opiłkami metalu. Ciężka do dostania, ale bardzo dobra przy polerowaniu metalu. Pięknie wyrównuje powierzchnię.

Pasta polerska i filc. Tymi środkami doprowadzam ostrze do lśnienia. Pasta z Castoramy za 10 zł, filc z wkładek do butów. Pasta ma dwie gradacje, więc najpierw polerowanie niebieską (grubsza), a potem brązową (delikatna).

Klocek polerski - kawałek gładkiego drewna. Pozwala na ostateczne podpolerowanie metalu.

Skóra z rekina. Mój kawałek przywieziony z Afryki wygląda już żałośnie, a w Polsce raczej nie dostanę. Przyklejony do drewnianego klocka, cudownie pozwala zakończyć żmudny proces polerowania.

Stalowa linijka. Ma podziałkę milimetrową, a na początku 0,5mm. Trwała i wytrzymała, podziałki nie da się uszkodzić, a poza tym, jej giętkosć pozwala mierzyć krzywizny. Cena około 3 zł.

Suwmiarka - sprawdzanie grubości, wyznaczanie odległości z największą precyzją. Najtańsze już od 15 zł.

To chyba wszystkie ręczne narzędzia, jakich używam. Poza nimi są jeszcze jakieś kleszcze, śrubokręty itp. ale przecież nie będę takich pierdół opisywał.
 
 
Fascynat

Dołączył: 17 Maj 2003
Posty: 182
Skąd: Piaseczno/Warszawa

Wysłany: 6 Czerwiec 2004, 20:47   

Nie chciałem zakładać nowego tematu, a sądzę, że moje pytanie pasuje tutaj:
Czy to ostrzenia noża(chodzi mi o nadawanie drugiego szlifu) wystarczy szlifierka stołowa (z bardzo drobnoziarnistymi tarczami) czy też należy ostatecznie ostrze wykańczać na jakiejś ostrzałce? :roll:
 
 
 
cynik


Dołączył: 23 Kwi 2004
Posty: 4919

Wysłany: 6 Czerwiec 2004, 21:38   

Jumbo wielkie dzieki za tego typu poradniki, kopiuje je wszystkie do pliku txt i jak juz bede mial mozliwosc sie wreszcie zabrac za nozorobstwo to beda jak znalazl ;)
 
Be ready. You're not paranoid, you're PREPARED.
 
 
Czegevara


Wiek: 41
Dołączył: 15 Lut 2004
Posty: 158

Wysłany: 6 Czerwiec 2004, 22:17   

A ja właśnie wyszedłem z piwnicy, gdzie w tajemnicy cóś takiego sobie szlifuję:) http://www.holovitz.neostrada.pl/MGS1.jpg Coś wam przypomina?? :)
Mam tylko szlifierkę taśmową.... no i kurwać mi się właśnie papier skończył :( Wie kto gdzie można kupić papier bezszwowy do takich szlifierek w różnych gradacjach i szerkościach/długościach?
A co do samej pracy to poprostu miodowo się szlifuje. Miałem coprawda papier 150 więc szło wolno ale przy 60-80 to już by było nieźle przy zdejmowaniu większych ilości materiału. Dodam jeno ze szlifuję cały kształt noża, nie tylko szlif ostrza, żadnych brzeszczotów, wiertarek, pilników (narazie), wszystko jedną szlifierką. Żeby nie przegrzać co kilkanaście sekund muszę zanurzać w wodzie bo inaczej fiłkowo się robi przy krawędzi. Utknąłem narazie na tym profilu pod palec wskazujący... muszę jednak się wiertarką posilić. Acha okładziny wstępnie planuję z aluminium ale sam nie wiem, możę jednak sznurek? :)
 
The vikings were reputed to say: "A knifeless man is a lifeless man".
 
 
 
Fascynat

Dołączył: 17 Maj 2003
Posty: 182
Skąd: Piaseczno/Warszawa

Wysłany: 6 Czerwiec 2004, 23:00   

Cytat:
Mam tylko szlifierkę taśmową....

A jaka to dokładnie szlifierka? Jak się sprawuje? :wink:
 
 
 
Czegevara


Wiek: 41
Dołączył: 15 Lut 2004
Posty: 158

Wysłany: 6 Czerwiec 2004, 23:29   

Szlifirka rzemieślniczej produkcji na stojaczku z silniczkiem 0,8 kW, tuleje na łozyskach maszynowych. Tylko koła na papier dębowe i trochę przymałe :? ale niedługo udam sie do ślusarza po aluminiowe. Sprawuje się stanowczo lepiej niż koła ścierne na wiertarce czy małe szlifierki stołowe, chociaż czasem niezastąpione to jednak przy grubszych pracach taśmówka nie do pobicia co widać zresztą na tutorialach prawdziwych knifemakerów.
 
The vikings were reputed to say: "A knifeless man is a lifeless man".
 
 
 
Jumbo

Dołączył: 04 Mar 2004
Posty: 1991

Wysłany: 7 Czerwiec 2004, 01:17   

Można prosić o fotkę szlifierki?
 
 
Jumbo

Dołączył: 04 Mar 2004
Posty: 1991

Wysłany: 7 Czerwiec 2004, 14:13   

Odradzam wszystkim zakupy narzędzi elektrycznych poniższych firm:

TOPEX
TOYA
PEGASUS
TOP CRAFT
EINHELL

Te narzędzia są produkowane najtańszym kosztem, więc z najgorszych materiałów. Bardzo szybko ulegają awariom, są rozregulowane i bardzo dziadowsko zrobione. Kusi czasami cena 35 zł za szlifierkę katową, ale jaka może to być szlifierka jeżeli normalne narzędzie dobrej firmy kosztuje od 200 zł?

Prym wśród narzędzi wiedzie firma TOPEX. Sprzedawana w marketach seria narzędzi jest poniżej wszelkiej krytyki. Pilniki do metalu tej firmy nie są w stanie ugryźć metalu. Śrubokręty się odkształacają. Żałosne.

Miałem dzisiaj okazję u znajomego obejrzeć jego warsztat pracy skłądający się głównie z narzędzi TOPEX. Wiertarka miała takie luzy na futerku, że praktycznie był to mimośród. Szlifierka kątowa miała uszkodzony przycik hamujący. Badziewie totalne, na które nie warto wydawać pieniędzy.
 
 
Piteros777


Dołączył: 15 Lut 2003
Posty: 564
Skąd: Kraków

Wysłany: 7 Czerwiec 2004, 15:09   

Jumbo napisał/a:
Odradzam wszystkim zakupy narzędzi elektrycznych poniższych firm:
TOPEX
TOYA
PEGASUS
TOP CRAFT
EINHELL

Święta racaja Jumbo!!!

TOPEX :blus:
Ręcznę też odradzam, mam pliniki (seria profi) - do aluminium może się nadają, ale na pazurku Solingena poległy, nimbusy - miękkie jak masło - wyrobiły na śrubach w meblach... Nie wspomnę o rewelacyjnym dwugradacyjnym kamieniu do ostrzenia w cenie 2,5zł sztuka - farbowany piaskowiec :? .

A co myślicie o firmie JOBI? Bo zdażają się ich sprzęty, wyglądają solidniej niż te najtańsze, a są w dobrych cenach.

Pozdrawiam
 
 
Jumbo

Dołączył: 04 Mar 2004
Posty: 1991

Wysłany: 7 Czerwiec 2004, 15:22   

Przypuszczam, że JOBI to będzie to samo g...

Pozostaje kupno czegoś, co ma zapach profesjonalnego narzędzia. W końcu to ma obrabiać stal, a nie gąbkę!!! Np. niebieska seria Boscha.

Chociaż są spece od sprzętu i może się wypowiedzą? :roll:
 
 
Piteros777


Dołączył: 15 Lut 2003
Posty: 564
Skąd: Kraków

Wysłany: 7 Czerwiec 2004, 16:01   

no właśnie, niebieski Bosch... To może już lepiej Hilit, albo Makita ;-) A zielona seria Bosch'a to już takie nie wiadomo co - drogie, ale nie profi...

Pozdrawiam
 
 
Fred


Wiek: 51
Dołączył: 12 Lut 2003
Posty: 691
Skąd: Wa-wa

Wysłany: 7 Czerwiec 2004, 16:19   

Niestety wszystkie narzedzia TOPEX, TOYA i inne tego typu gowna nadaja sie na zlom. Mialem kilka narzedzi Topexu kupionych dawno temu jako jednorazowki i jedyne co przetrwalo to mlotek (i caly czas dziala :) ).
Co do elektronarzedzi z nizszej polki cenowej to moge smialo polecic szwajcarskiego Perlesa - troche lepszy od zielonej amatorskiej linii Boscha
(profesjonalna linia Boscha ma kolor granatowy lub jak kto woli niebieski), Skila czy Black&Deckera. Mowimy tu oczywiscie o narzedziach amatorskich, do majstrowania w domu, ale jesli kogos stac na profesjonalnego DeWalta, Makite, Hitachi czy Kressa to niech bierze bo sa to narzedzia do katowania na najblizsze kilkanascie lat.
Z przyzwoitych recznych narzedzi moge polecic pilniki Bahco-uzywam ich juz od dosc dawna i bardzo je sobie chwale.

pozdrawiam
Fred
 
Gdy czasami ludzie pytają mnie skad jestem, odpowiadam, że z Bródna.
Na to słyszę: Ooo, z Bródna a taki porządny człowiek!
Wtedy nie wiem czy mam podziękować za komplement, czy dać w mordę.

De gustibus trolejbus autobus.
 
 
mlodyraduh


SW: FMA
Wiek: 36
Dołączył: 20 Kwi 2004
Posty: 327

Wysłany: 7 Czerwiec 2004, 17:11   

Jumbo napisał/a:

Szlifierka kątowa miała uszkodzony przycik hamujący.


Bo to nie jest przycisk hamujący tylko blokada wrzeciona. Jak ktoś to naciśnie w czasie gdy tarcza się jeszcze obraca to nawet Makita nie da rady.

Jeżeli chodzi o firmowe elektro narzędzia to zgadzam sie z Fredem jak kogoś stać to moze przcierz kupowac tylko maszyny profesjonalne (Makita Hilti albo Metabo) ale po co???? Nikt z was nie wykożysta nigdy tego zapasu mocy jaki daje ten sprzęt. Są to narzędzia przystosowane do pracy (prawie) ciągłej. Jak ktoś pracoje sprzętem codziennie po nawet 4-5 godzin to wtedy rozomiem ale jak ktoś szlifoje raz na tydzien to nie ma najmniejszego sensu. jak ktoś chce szlifierke nie do zdarcia to polecam model 9565CV Makity ma tylko jedną wadę kosztoje ok 700PLN a powiedzmy BARDZO DOBRA szlifierka amatorska to koszt maksymalnie 300 zł (zielony Bosch B&D Skil Perles)
Tak w sumie to porywanie sie na profesjonalny sprzęt jest moim zdaniem bez celowe. A co do "azjatyckich wynalazków" to polecam markę wewnętrzną OBI nazywa sie to Hanseatic ma 2 lata gwarancji a szlifierka kątowa kosztoje ok 80 zł (115mm, 750W, regulacja obrotów) podejrzewam ze nic wiecej nie bedzie wam potrzebne dopuki to jest wasze hobby a nie praca .


pozdrawiam


mlodyraduh
 
 
 
gregorj


Dołączył: 19 Maj 2004
Posty: 26
Skąd: CHOJNA

Wysłany: 7 Czerwiec 2004, 17:26   

Co do szlifierek kontowych w klasie średniej (200zł), to odradzam Black&Deckera (wiertarki też 200zł), zajeździłem kilka szlifierek kątowych, Black&Decker wypada najgorzej a najlepiej sprawował mi się Perles.
 
Pozdrawiam
gregorj
 
 
 
Jumbo

Dołączył: 04 Mar 2004
Posty: 1991

Wysłany: 7 Czerwiec 2004, 17:43   

mlodyraduh napisał/a:
Bo to nie jest przycisk hamujący tylko blokada wrzeciona. Jak ktoś to naciśnie w czasie gdy tarcza się jeszcze obraca to nawet Makita nie da rady.


Żle ująłem to co chciałem powiedzieć.

Hmm, a da się to nacisnąć podczas pracy?? 8O
 
 
Strona 1 z 4
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Vortal BUDO : MASTERS Of STEEL
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Template edit by: quaint.pl  | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group