Vortal Budo Vortal Budo
FORUM | ALBUM | OSTRZEŻENIA | UŻYTKOWNICY | GRUPY | REGULAMIN | REDAKCJA | IGNORUJ | PROFIL
In BOX KNAJPA | SZUKAJ        Rejestracja    Zaloguj
Walka z psem.

Napisz nowy temat  Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Vortal BUDO : ULICA
Strona 10 z 12
Walka z psem.
Autor Wiadomość
Toster_


Dołączył: 04 Sty 2002
Posty: 187
Skąd: Warszawa

Wysłany: 24 Czerwiec 2002, 20:01   

kuba5z napisał/a:
panowie o czym wy piszecie jak jest ktoś odważny to ja mam bardzo milutkiego Pit bulla i zapraszam na konfrontacje,tylko przed samą walką wyspowiadajcie się i podpiszecie mi dokument że to na waszą odpowiedzialność,i możemy wtedy zaczynać.Gwarantuje że nic z żadnego z was nie zostanie :lol: :lol: a gadanie że trzeba mu pierdolnąć w nos, lub gdzie indziej to bzdury jeśli nie wiecie to wam powiem że pit jak wpierdoli sie w rece to przez to że ma nożycowy zgryz już nie puści tym bardziej że wie że ktoś chce mu zrobić krzywde,acha puści wtedy kiedy będziecie już bez ręki, a on sie bedzie wtedy nią bawił. Pita można napierdalać płytą chodnikową po łbie a i tak chuj z tego, a poza tym nie zdąrzylibyście nawet pierdnąć i było by po wszystkim.


Pytanie czy TY jestes w stanie go odwolac ?
Jesli nie to ten pies robi co chce.
 
 
lisek


Dołączył: 24 Cze 2002
Posty: 30
Skąd: Płock

Wysłany: 25 Czerwiec 2002, 14:15   

Jakbym spotkal takiego pit bulla 8O to nie wiem czy postanowilbym uciekac wariat. Gdym mial bron to tym bardziej... :lol: Stanalbym sobie jak idiota olal psa ;) , ale stal w miejscu nie ruszajac sie... Zawsze to jest sie przodem do pieska ew. z jakas bronia... Reakcja jest lepsza itd... A gdybym postanowil uciekac to piesek pobiegl by za mna rzucilby sie i przerwocil mnie na ziemie... :angel: Uciekalbym gdyby b. blisko stal jakis samochod :) wtedy wskoczyl bym na niego :P . Chyba najlepiej to sie cofac po woli i nie patrzac na pieska... Troszke namieszalem :P
 
Moge ufac jedynie smierci bo tylko ona na mnie czeka
 
 
 
Kamikaze


Dołączył: 06 Paź 2001
Posty: 333
Skąd: z tej strony ekranu

Wysłany: 25 Czerwiec 2002, 14:21   

lisek napisał/a:
Uciekalbym gdyby b. blisko stal jakis samochod :) wtedy wskoczyl bym na niego :P .

... a piesek za tobą :)
 
www.kyokushinkan.pl
 
 
lisek


Dołączył: 24 Cze 2002
Posty: 30
Skąd: Płock

Wysłany: 25 Czerwiec 2002, 14:26   

Kamikaze napisał/a:
... a piesek za tobą :)


:)
a moze dobrze byloby sie schylic i udac ze leci kamyczek w strone pieska :) ... tak zeby odwrocic jego uwage i wtedy siuuu na samochod ;)
Wolelibyscie spotkac pit bulla czy jakiegos 1 metrowego pieska? :) ja bym sie zastanawial nad pitbullem bo chyba takie male wolniej biega wariat
 
Moge ufac jedynie smierci bo tylko ona na mnie czeka
 
 
 
Toster_


Dołączył: 04 Sty 2002
Posty: 187
Skąd: Warszawa

Wysłany: 26 Czerwiec 2002, 12:43   

Cytat:

:)
a moze dobrze byloby sie schylic i udac ze leci kamyczek w strone pieska :) ... tak zeby odwrocic jego uwage i wtedy siuuu na samochod ;)
Wolelibyscie spotkac pit bulla czy jakiegos 1 metrowego pieska? :) ja bym sie zastanawial nad pitbullem bo chyba takie male wolniej biega wariat

:)
Zawsze mozesz dla odwrocenia uwagi
rzucic mu kawal kielbasy. 8O
Bedzie musial podjac decyzje a Ty zyskasz cenne sekundy, he he 8)
Ewentualnie moze pomoc urocza kudlata suczka,
ktora wlasnie ma cieczke.
Pit najbierze wowczas ochoty na amory
a ty wowczas spokojnie oddalisz sie
w zgory ustalonym kierunku.
I twoja dupa uratowana.
Najlepiej jesli to bedzie pozyczona suczka :)
 
 
mort


Dołączył: 18 Wrz 2001
Posty: 1215
Skąd: Warszawa

Pomógł: 5 razy
Wysłany: 26 Czerwiec 2002, 18:40   

ja jeżdzę na rowerze i nieraz atakowały mnie psy, nawet takie całkiem duże wilczuro i rottwailero podobne; jeśli zbliza się do mnie pies to od razu staję, zasłaniam się rowerem, który popdnoszę i nim potrząsam jednocześnie krzycząc (wyzywając go z reguły- te psy chyba myślą że jak ktoś rzuca kurwami to rządzi, chyba tak wychowują je właściciele) i ruszam w kierunku psa. Jak do tej pory zawsze działało, oprócz tego mam teleskopa.
kiedyś natomiast kopnąłem dobermana , który molestował mojego szczeniaka - miał kaganiec; dostał w brzuch i nawet nie zawarczał a mnie bolała noga
 
 
slaw

Dołączył: 08 Lip 2002
Posty: 407

Wysłany: 9 Lipiec 2002, 22:27   

nie lubię psów, a one mnie

również jeżdże rowerkiem, raz w lesie przy jakiś 20 na godzinę wypadł od tyłu ( na 7 ) piesek - nieduży ale z pianą w pysku, niegdy potem nie jechałem rowerm tak szybko :)

od tego czasu jeżdże z gazem przy kierownicy, użyłem raz = sqndlony owczarek wyleciał z ogrodzenia, pełen gaz, piesek prawie na łydce, spod pachy go gazem w pysk, przeorał jakieś 2 m asfaltu, poskutkowało :)

trzeci najgrożniejszy ( mam pecha ) nad jeziorem w nocy ( bezsenność ) owczarek niemiecki z warczeniem na mnie, miałem nóż nie gaz, stałem bez ruchu, pies zatrzymał się 1m od mnie ( mało się nie zlałem 8O ) na moje szczeście zjawił się właściciel, jak zobaczył kose był bardziej wystraszony ode mnie

na moje szczęście nie spotkałem nigdy "zabójcy" = te mają nacisk szczęk jakoś powyżej 1,5 tony wiec dawanie łapki to bzdura do kwadratu, dziś oprócz noża (na grzybki) noszę 9 PARA , mam nadzieję że 16 pocisków zatrzyma każde bydlę ( ale to tylko nadzieja )
 
 
slaw

Dołączył: 08 Lip 2002
Posty: 407

Wysłany: 9 Lipiec 2002, 22:35   

p.s.

do właścicieli czworonogów
polskie prawo nakazuje aby pies był na smyczy albo miał kaganiec, albo jedno i drugie (na sobie a nie w szafie)

do lasu oprócz psów chodzą ludzie z dziećmi a te nie mają ostrych zębów

ja mam moja 9

ale tacy jak ja to rzadkość w polsce, pamietajcie o innych
 
 
Mar.


Dołączył: 10 Gru 2001
Posty: 307

Wysłany: 10 Lipiec 2002, 09:29   

Bardzo bym chcial zakonczyc ten temat.
W pewnym miejscu "walka z psem" zmienila sie w "walke z psem bojowym" i to najlepiej pit bullem. W sumie tematem moglby by rowniez walka z zawodowym nozownikiem. Niech kazdy z Was przypomni sobie ile razy zaatakowal go pies bojowy o miazdzacej sile szczek..., a teraz zwykly podworkowy kundel, ewentualnie owczarek sasiada(stad porownanie do nozownika). Atak ze strony tego pierwszego to baaaardzo nikly procent tego drugiego.
Ja ze swojej strony najbardziej sie boje dzieciakow ktorych spotykam na swojej drodze. Ide z 2 miesiecznym szczeniakiem i suczka, za kazdym razem komus przychodzi do glowy "poglaskac ladnego pieska". Mozesz ostrzec a dziecko i tak wie swoje, z tad do klopotow blisko mimo ze pies ma kaganiec i smycz(uderzenie z lba to pewny siniak).
Rodzice, absolutnie nie pozawlajcie bawic sie swoim pociechom z nieznajomymi psami, bez wzgledu czy to jest podworkowy kundelek, czy cos innego.

P.S. Ciekawe ile osob o tym powiedzialo swoim dzieciom. To drobne, ale naprawde wazne szczegoly.

Pozdor Mar.
 
 
slaw

Dołączył: 08 Lip 2002
Posty: 407

Wysłany: 10 Lipiec 2002, 10:32   

ja mojego malucha trzymam na min 2m od psa i odwrotnie nie pozwalam zadnemu czworonogowi (od jaminika do bydlecia typu owczarek kaukaski ) zblizyc sie na podobna odleglosc

oprocz tych trzech wspomnienych sytucaji mialem kilka innych mniej groznych typu,las, zona maluch w wozku, podbiega doberman bez kaganca i smyczy , wlasciciel jakies 100m dalej , giwera na wierzchu wycelowana w psa, wlasciciel oczy i krotkie przepraszam, ja rowniez przepraszam

moze to glupio wyglada ale nie jestem jerrym miculkiem i nie wyciagam spluwy w 0,2 sek, a pies ma niesamowita szybkosc, ale mam to gdzies, bydle ma zeby na wierzchu = ja moja 9, bydle ma zeby za kagancem = 9 w kaburze
 
 
Jakryc

Dołączył: 29 Lip 2001
Posty: 159

Wysłany: 10 Lipiec 2002, 11:17   

a moje i (moich znajomych tez) psy bawia sie ze wszystkimi dziećmi.
 
 
saku
blokada nicka

Dołączył: 27 Mar 2002
Posty: 5159

Pomógł: 3 razy
Wysłany: 10 Lipiec 2002, 17:03   

Niektóre psy sa pojebane. Pare lat temu(małolat) szedłem przez klatke i do klatki weszła paniusia z wielkim owczarkiem. No i mijamy sie a ten pies nagle z darmaracji rzucił sie na mnie i podarł mi spodnie na dupa . Pewnie wyczuł ze sie go bałem :roll: Może ktoś napisze jak walczyć z psem w klatce? :wink:
 
 
Jakryc

Dołączył: 29 Lip 2001
Posty: 159

Wysłany: 10 Lipiec 2002, 17:31   

to nie wina psa tylko jego pana/pani, który jest odpowiedzilany za jego wychowanie.
 
 
Coeur


Dołączył: 08 Lip 2002
Posty: 35
Skąd: Płońsk/Wa-wa

Wysłany: 10 Lipiec 2002, 21:05   

Heh ja kiedys bylem na spacerze ze swoim psem (niegrozny spaniel) i jakas dziewczynka okolo 8 letnia chodzila ze skundlonym wilczurem na smyczy. Tamten zobaczyl mojego psa zerwal sie dziewczynce (nawet nie wiedziala co sie dzieje) i z piana na pysku biegl w nasza strone. Ja mialem psa na smyczy, odciagnalem go do tylu za plecy i zastawilem soba (ten glupi kundel i tak pewnie tego nie docenia :) ) i jak wilczur byl tuz przy mnie to zasadzilem mu takiego kopa, ze az sie poturlal do tylu, wzial ogon pod siebie i spieprzyl az sie kurzylo. Niestety wystraszylem te dziewczynke ktora wpadla w placz. Wiekszosc psow ucieknie jak poczuje bol. Ale nie liczcie ze bedzie tak z rotweilrem, pitem czy chociazby dobermanem. Tak jak wszyscy pisali, nos to najwrazliwsza czesc ciala, obojetnie jakiego psa. I tu nie chodzi o to ze go boli. Psy nie oddychaja przez jame gebowa jak my, ale tylko i wylacznie przez nos. A w tej czesci pyska maja bardzo wrazliwa chrzastke, ktora przy uderzeniu lamie sie jak wykalaczka, wtedy pies dusi sie. Dlatego jak nie macie wyjscia to nie robcie tego, bo pies umrze na 95%. Najwazniejsze to chronic kark, nie odwracac sie tylem, nie schylac sie, rece trzymac wysoko, bronic sie nogami albo kijem. A jesli chcecie zapobiec atakowi to nigdy nie patrzcie sie obcemu psu w oczy, dla niego to jak wyzwanie. Nie glaszccie zadnych psow, nie wolajcie, nie wykonujcie ruchow rekami w ich strone, przy groznych psach unikajcie gwaltownych ruchow, zamachow. No i najwazniejsza rzecz. Wiem ze to trudne, tudno panowac nad wlasnym strachem. Ale pies doskonale czuje kiedy sie go boisz. Czuje to i bedzie chcial nad Toba zapanowac, psy "zabojcy" nie rzucaja sie na swoich wlascicieli nie dlatego ze ich kochaja, tylko dlatego ze wiedza ze to oni rzadza, pan jest dla psa jak przywodca stada. Taka mala pozostalosc po dawnych przodkach. Jesli pies wyczuje ze sie go nie boisz, nie bedzie agresywny. Najlepiej psa odpedzic gazem i tyle.

Coeur
 
Breathing clearly with a machine-gun.
 
 
tomek_fro


Dołączył: 27 Cze 2002
Posty: 46
Skąd: Kalisz

Wysłany: 11 Lipiec 2002, 21:14   

Ja mialem niedawno ciekawą sytuację z pieskiem... Ide sobie przez taki placyk (wlasciwie to juz byl niczyj, ale ciagle piesek struzowal) 9i nagle widze jak leci na mnie owczarek. Zastanowilem sie co robic. Piesek byl dosc daleko ode mnie, ale uciec bym nie zdązyl. Mialem w kieszeni jak zwykle gaz, wiec go wzialem w reke, ale nie uzylem... Piesek do mnie podlecial, ja zaczalem do niego mowic spokojnym tonem i sie okazal calkiem milym stworzonkiem... Wiekszosc psow da sie uglaskac. Podsatwa jest odpowiedni ton jakim sie do niego mowi... Trzeba mowic jak do malutkiego dziecka. Niewazne co. Pozddrawiam...
P.S. A co do pomyslow z poczatku tego tematu (chodzi o dawanie psu reki do ugryzienia, a drugą bicie psa), to tak sobie pomyslalem, ze moze palec jednej reki wsadszic psu w dupe, a drugim jaja ukręcać :) )) ew noge niech sobie piesiunio pogryzie :)
 
Bądź łagodny, bądź uprzejmy, wypełniaj prawa, okazuj wszystkim szacunek, ale jesli ktos wskoczy Ci na plecy, to poślij go na cmentarz!
 
 
 
Strona 10 z 12
Napisz nowy temat  Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Vortal BUDO : ULICA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Template edit by: quaint.pl  | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group